Jest coś tragikomicznego w grozie, jaką zdają się wzbudzać w wielu knowania kliki z Davos i im podobnych tromtadrackich sprzysiężeń. Kluczowy jest tu być może rażący kontrast między niebosiężną arogancją owych koterii a wtórnością, miałkością i lichotą snutych przez nie "wielkich planów". Otóż plany te są już od dawna niczym innym, jak tylko spauperyzowaną i zinfantylizowaną mieszaniną wszystkich przebrzmiałych ideologicznych fantazmatów, począwszy od pseudopogańskiego kultu natury, poprzez bezwłasnościową krainę pieczonych gołąbków, a skończywszy na technokratycznych rojeniach o świecie "nadludzi". Dlaczego ktokolwiek miałby szczerze bać się podobnego zlepku głodnych kawałków, zwłaszcza w wydaniu zblazowanego wiecu kawiorowych rewolucjonistów?
Odpowiedź na to pytanie kryje się prawdopodobnie nie w źródle grozy, tylko w jej ofierze, a zasadniczej ilustracji dostarczają tu doświadczenia ostatnich kilku lat. Otóż to nie tyle rozmaite twory davosopodobne urosły do rangi bezprecedensowego zagrożenia dla materialnego i duchowego dobrobytu ludzkości, co ludzkość w swej masie stała się bezprecedensowo miękka, słaba, tchórzliwa i bezcharakterna, a więc wyjątkowo podatna nawet na zagrożenia stanowiące jedynie bladą kalkę swoich dawnych pierwowzorów. Innymi słowy, klika z Davos jest nie tyle wszechmocną, pochłaniającą wszystko otchłanią zniszczenia, co wielkim krzywym zwierciadłem, w którym ludzkość może obejrzeć w szczegółach skalę własnego odrętwiałego samozniszczenia.
Podsumowując, trudno się dziwić, że ogólny przestrach może budzić szydercza deklaracja domorosłych zarządców świata, iż "nie będzie się miało niczego i będzie się szczęśliwym", gdy z własnej woli roztrwoniło się uprzednio to wszystko, co pozwala zabijać podobne deklaracje śmiechem. Warto więc, by ów przestrach posłużył jako motywacja do jak najszybszego odzyskania choćby minimum charakteru, wytrwałości i samozaparcia - czyli tego wszystkiego, co rzeczywiście pozwala być szczęśliwym, wiedząc, że rozmaici "poprawiacze świata" są bezradni w obliczu codziennych czynów zwykłych ludzi dobrej woli, jeśli tylko ci ostatni idą wspólnym i niezłomnym frontem.
Showing posts with label samoorganizacja. Show all posts
Showing posts with label samoorganizacja. Show all posts
Saturday, January 21, 2023
Monday, February 21, 2022
Moment globalnego, oddolnego starcia o wolność
"Demokratyczne" reżimy tego świata nie mają już żadnych oporów, żeby na przestrzeni dwóch lat przechodzić od "spłaszczania przez dwa tygodnie krzywej zachorowań" do wprowadzania stanów wojennych, narzucania bezterminowych "sanitarnych" ausweisów i masowego blokowania kont bankowych.
Stąd wszyscy ludzie dobrej woli nie powinni mieć też żadnych oporów, żeby w znacznie krótszym okresie czasu przechodzić od indywidualnego kontestowania działań rzeczonych reżimów do masowego popierania bądź organizowania "konwojów wolności" i podobnych form konsekwentnego, metodycznego sprzeciwu zdolnego do paraliżowania ich funkcjonowania i skutecznego wymuszania na nich kapitulacji.
Teoretycy myśli wolnościowej od dawna już podkreślali, że cofnąć stale postępującą falę "miękkiego totalitaryzmu" można jedynie na drodze sprzeciwu tyleż spontanicznego i oddolnego, co nieustępliwego i globalnego. Wydaje się, że nastąpił wreszcie moment, gdy w świecie jest już dość wiedzy, woli i determinacji, aby taki sprzeciw rzeczywiście wyrazić - należy więc na miarę indywidualnych możliwości działać myślą, mową, uczynkiem i dbałością na rzecz tego, żeby nie wypalił się on przed osiągnięciem całości swoich celów.
Stąd wszyscy ludzie dobrej woli nie powinni mieć też żadnych oporów, żeby w znacznie krótszym okresie czasu przechodzić od indywidualnego kontestowania działań rzeczonych reżimów do masowego popierania bądź organizowania "konwojów wolności" i podobnych form konsekwentnego, metodycznego sprzeciwu zdolnego do paraliżowania ich funkcjonowania i skutecznego wymuszania na nich kapitulacji.
Teoretycy myśli wolnościowej od dawna już podkreślali, że cofnąć stale postępującą falę "miękkiego totalitaryzmu" można jedynie na drodze sprzeciwu tyleż spontanicznego i oddolnego, co nieustępliwego i globalnego. Wydaje się, że nastąpił wreszcie moment, gdy w świecie jest już dość wiedzy, woli i determinacji, aby taki sprzeciw rzeczywiście wyrazić - należy więc na miarę indywidualnych możliwości działać myślą, mową, uczynkiem i dbałością na rzecz tego, żeby nie wypalił się on przed osiągnięciem całości swoich celów.
Subscribe to:
Posts (Atom)