Friday, July 31, 2026

"Sprawiedliwość poetycka" w świecie bezprawia

W senacie amerykańskim odbyło się ostatnio teatralno-marionetkowe "przesłuchanie" głównego wodzireja festiwalu chińskiej grypy, który odmówił odpowiedzi na wszelkie zadane mu pytania. W świecie zuchwałego bezprawia, w którym przyszło nam żyć, żadnej kary nie poniesie najprawdopodobniej ani on, ani żaden z jego współpracowników, tak samo jak żadnej kary nie poniósł nikt z towarzystwa dokazującego na Wyspach Dziewiczych (notabene w istotnej mierze zazębiającego się z gronem współpracowników rzeczonego wodzireja).

Zamiast jednak nadmiernie gorszyć się tym obiektywnie kompromitującym faktem, warto docenić "sprawiedliwość poetycką" wynikającą z tego, iż festiwal chińskiej grypy ostatecznie otworzył oczy znacznej części ludzi dobrej woli, dając im do zrozumienia, że jeśli "cały świat" zaczyna na gwałt popierać wdrażanie jakichkolwiek mniej lub bardziej wydumanych "kryzysowych obostrzeń", to tym niezłomniej trzeba się "całemu światu" postawić. Tylko wtedy bowiem można nie ponieść szkody na swojej duszy, choćby się wydawało, że trzeba to okupić zantagonizowaniem "całego świata" - co, jak się okazuje, nie jest absolutnie żadną stratą, gdyż jego "władze i zwierzchności" zwłaszcza dziś zachowują się w swym skrajnie tandetnym koniunkturalizmie jak chorągiewki na wietrze.

Mając więc na uwadze, jakimi jeszcze wymysłami tego rodzaju może nas zechcieć uraczyć "cały świat", przedstawiając je jako "bezpieczne i skuteczne" remedia na wywoływane przez siebie partykularne draki (wojny, klęski żywiołowe, problemy migracyjne itp.), nie należy nigdy zapominać, że ma się do czynienia z kolosem na glinianych nogach, który w ostatecznym rachunku nie jest w stanie tknąć wewnętrznej wolności i zasłużonej godności człowieka dobrej woli nawet małym palcem, jeśli tylko powie mu się wyraźne i jednoznaczne "non possumus".

No comments:

Post a Comment