Pomarańczowy człowiek zupełnie otwarcie ogłosił się Mesjaszem - tzn. w takim stopniu, w jakim jednoznaczne deklaracje można wyrażać w formie obrazkowej. Jest to niemniej oświadczenie w gruncie rzeczy przewidywalne i wpisujące się w mesjańską narrację uprawianą już od dłuższego czasu przez jego środowisko polityczno-religijne.
Wszakże jego najważniejszy sojusznik, pan BN, raczył zauważyć miesiąc temu, że kampania irańska zwiastuje "powrót Mesjasza". Co jeszcze istotniejsze, członkowie ogromnie wpływowej kabalistycznej sekty Chabad Lubawicz uwielbiają podkreślać, że ich najwyższy przywódca i niekwestionowany duchowy autorytet, Menachem Mendel Schneerson, poinformował pana BN o zleconej mu przez Boga szczególnej misji - misji przygotowania gruntu pod nadejście Mesjasza i przekazania mu berła władzy nad światem.
O jakim "Bogu" tutaj mowa, nietrudno się domyślić - i chyba nawet "sztuczna inteligencja", która zmajstrowała mesjański wizerunek pomarańczowego człowieka, wykazała się w tym kontekście nadzwyczajną prawdomównością, umieszczając w tle cień postaci budzącej skojarzenia z rogatym aniołem. Jak by wszakże nie było, całą rzecz pozostaje skwitować stwierdzeniem: "Pan Bóg (prawdziwy, nie ten czczony przez domorosłych "możnych tego świata") nierychliwy, ale sprawiedliwy". Warto też pamiętać, jaki los czekał żonę rybaka z powszechnie znanej baśni o złotej rybce, gdy ta, będąc już cesarzem i papieżem, zażyczyła sobie być Panem Bogiem.
Sic semper transit gloria mundi - tyle że w końcu Panu Bogu zabraknie cierpliwości i uwolni raz na zawsze ludzi dobrej woli od wszelkich "żon rybaka" i ich obłędnych kaprysów. I choć nikt na ziemi "nie zna dnia ani godziny", widząc to, co wyprawia ta czereda równie butnych co bezrozumnych opętańców, coraz częściej ciśnie się na usta: oby jak najszybciej.
Monday, April 13, 2026
Subscribe to:
Comments (Atom)