Biorąc pod uwagę, jak tragikomicznym zjawiskiem jest zdecydowana większość tzw. sztuki współczesnej, która w swej toporności nie tylko już od dawna nie umie zachwycać, ale też w swym kabotyństwie nie umie już nawet kontestować, kategoryczne odcięcie jej od wszelkiego reżimowego finansowania jest bezwzględnie konieczną dozą gorzkiego i otrzeźwiającego lekarstwa.
Innymi słowy, w świetle tego, w jak głęboki odmęt tandetnego ideologicznego odrealnienia zabrnęli na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat tzw. artyści, przysłowie o tym, że tylko artysta głodny jest wiarygodny, nigdy nie było prawdziwsze - nic bowiem lepiej od artystycznego głodu nie przypomina, że odbiorca sztuki ma być nie mimowolnym żywicielem, którego szyderczo obrzuca się materiałami fizjologicznymi, tylko zadowolonym klientem, który chętnie płaci za możliwość obcowania z obiektywnym pięknem.
Saturday, May 30, 2026
Monday, May 25, 2026
Encyklika o czatbotach brzmiąca jak ich twórczość
Najnowsza watykańska encyklika o "sztucznej inteligencji" prezentuje się mniej więcej jak rezultat poproszenia czatbota o połączenie raportu ONZ-owskiej biurokracji, manifestu coacha od "dobrostanu psychicznego" i dyżurnego popularnonaukowego artykułu prasowego o "możliwościach i zagrożeniach AI", a następnie upstrzenie powstałej miszkulancji losowymi cytatami biblijnymi, paroma kurtuazyjnymi odniesieniami do św. Augustyna i św. Tomasza oraz obowiązkowo licznymi nawiązaniami do dziedzictwa rewolucji lat 60-tych ("punktu zwrotnego w samoświadomości Kościoła wobec świata współczesnego" [cytat dosłowny]).
Innymi słowy, tekst ten wykazuje niewątpliwie bliskie związki ze zjawiskiem "sztucznej inteligencji", choć raczej nie do końca w sposób, jakiego życzyliby sobie jego autorzy - czy, ściślej rzecz ujmując, jego żyranci. Jest to również, nie da się ukryć, znaczący signum temporis, wymownie kontrastujący absolutnie unikatowe przesłanie odwiecznego Logosu, nauczającego przede wszystkim o "quattuor novissima" (śmierci, sądzie, niebie i piekle), z cyrklowo-węgielnicową paplaniną o "różnorodności, inkluzywności, dialogu, multilateralizmie i powszechnym braterstwie", którą rozmaite czatboty mogą wytwarzać w sposób doskonale sztampowy, masowy i taśmowy. Sic transit gloria mundi - wobec czego tym bardziej, świadomiej i niezłomniej wypada być contra mundum.
Innymi słowy, tekst ten wykazuje niewątpliwie bliskie związki ze zjawiskiem "sztucznej inteligencji", choć raczej nie do końca w sposób, jakiego życzyliby sobie jego autorzy - czy, ściślej rzecz ujmując, jego żyranci. Jest to również, nie da się ukryć, znaczący signum temporis, wymownie kontrastujący absolutnie unikatowe przesłanie odwiecznego Logosu, nauczającego przede wszystkim o "quattuor novissima" (śmierci, sądzie, niebie i piekle), z cyrklowo-węgielnicową paplaniną o "różnorodności, inkluzywności, dialogu, multilateralizmie i powszechnym braterstwie", którą rozmaite czatboty mogą wytwarzać w sposób doskonale sztampowy, masowy i taśmowy. Sic transit gloria mundi - wobec czego tym bardziej, świadomiej i niezłomniej wypada być contra mundum.
Sunday, May 24, 2026
Generatywna "AI" jako antyplatoński ideał banału
Jako że tzw. generatywna AI "uczy się" na bazie sprowadzania ogromnych zasobów danych do najprostszego wspólnego mianownika, zaś - biorąc pod uwagę swoją zdolność do zalewania Internetu nieograniczoną ilością algorytmicznych bohomazów i cyfrowej makulatury - z czasem w coraz większym stopniu zaczyna "uczyć się" od samej siebie, można skonkludować, iż dąży ona asymptotycznie do antyplatońskiego ideału form wyrażających nie doskonałą głębię oryginalnej twórczości, ale doskonałą banalność sztampowej odtwórczości.
Innymi słowy, bycie możliwie bezbłędnie i natychmiastowo odróżnialnym od "dzieł" tzw. generatywnej AI powinno być dziś traktowane jako jedno z bazowych kryteriów jakości przez wszystkich przedstawicieli tzw. branż kreatywnych. Strach natomiast przed tym, że będzie się pozbawionym źródła zarobkowania przez automatyczne generatory wzorcowej nijakości i chałtury, powinien być traktowany jako jeden z bazowych wyznaczników tego, że "artysta" go odczuwający nie jest przekonany, czy ma do zaoferowania cokolwiek poza nijakością i chałturą. Quod erat demonstrandum.
Innymi słowy, bycie możliwie bezbłędnie i natychmiastowo odróżnialnym od "dzieł" tzw. generatywnej AI powinno być dziś traktowane jako jedno z bazowych kryteriów jakości przez wszystkich przedstawicieli tzw. branż kreatywnych. Strach natomiast przed tym, że będzie się pozbawionym źródła zarobkowania przez automatyczne generatory wzorcowej nijakości i chałtury, powinien być traktowany jako jeden z bazowych wyznaczników tego, że "artysta" go odczuwający nie jest przekonany, czy ma do zaoferowania cokolwiek poza nijakością i chałturą. Quod erat demonstrandum.
Subscribe to:
Posts (Atom)