Friday, February 5, 2016

Economics as a Vaccine Against False Dichotomies

The central lesson of sound economics - the truth that economic value is objectively determined by subjective preferences - is the most powerful vaccine against thinking in terms of false philosophical dichotomies.

Robust Institutions Require Robust Values

It always seemed to me that the classical liberal argument about the importance of creating "robust" institutions is somewhat misleading by virtue of being essentially incomplete. As I understand it, it goes like this: institutional frameworks generate incentive structures, which in turn generate productive (or destructive) profit opportunities, which, when exploited, lead to prosperity or poverty. So far so good. But it also, crucially, claims that "robust" institutional frameworks will generate the right kind of incentive structures regardless (or at least largely regardless) of the intellectual and moral capabilities of those who operate within those frameworks. Classical liberalism is supposed to be a paradigmatic example of such a robust institutional framework, and thus, as Hume famously asserted, it can work well even in a society of knaves.

However, I don't think that any institutional framework is robust in the above sense. I don't think that any institutional framework can generate the right kind of incentive structures and unlock mutually beneficial profit opportunities unless the logical relationships on which it is based are genuinely understood and appreciated by those who operate within it. It is true that the emergence of specific hard institutions and the formalization of the corresponding incentive structures is very likely to further reinforce the beliefs and preferences that make these institutions effective in promoting their intended goals, but that does not change the fact that it is precisely those beliefs and preferences that have to motivate the initial emergence of such institutions if the latter are to be stable and effective.

For example, free market institutions can generate prosperity only in those societies whose members understand and appreciate, at least on an intuitive and practical level, the workings of the price system, the nature of competition as a discovery procedure, the allocative and signaling function of profits and losses, the importance of secure property rights for long-term entrepreneurial planning, etc. If no such understanding and appreciation is in place, then a top-down implementation of such institutions will not generate a genuine free market, but its grotesque caricature in the form of oligarchic kleptocracy or worse.

In sum, it is true that certain institutional frameworks are relatively better than others at promoting productive incentives and the underlying entrepreneurial values, but only provided that a sufficient level of respect for such values is already in place when the frameworks in question come into existence. In other words, even though certain institutions are robust enough that they can operate effectively in societies not composed of moral saints, it is implausible to suggest that any institution can avoid being turned into its knavish caricature if implemented in a sufficiently knavish society.

Libertarianizm, natura ludzka i rozwój społeczny

Libertarianizm jest tym wobec etatyzmu, czym był abolicjonizm wobec niewolnictwa lub handel wobec grabieży. Domyślne podejście do spraw społecznych jest na ogół podejściem złym, opartym na krótkowzrocznych instynktach, błędach kognitywnych i plemiennych przesądach. Nie jest żadną wymówką stwierdzenie "taka jest natura ludzka". Definiującą cechą natury ludzkiej jest nic innego, jak właśnie umiejętność ewoluowania w kierunku coraz większej racjonalności, moralnej dojrzałości i duchowej głębi. Wszelki postęp cywilizacyjny - proces zastępowania władzy wolnością - jest na to koronnym dowodem. Zapewnić ciągłość tego procesu to przede wszystkim być świadomym jego sukcesów: wolność zaczyna się od świadomości, że nie istnieje nic takiego, jak prawo do rządzenia, a ostateczne zwycięstwo osiąga wtedy, gdy ta świadomość staje się powszechna.

Sunday, January 31, 2016

ASE, libertarianizm i intelektualny kapitał

Mimo tego, że austriacka szkoła ekonomii i libertariańska filozofia społeczna są całkowicie osobnymi i niezależnymi od siebie dziedzinami wiedzy, ich stosunkowo częste współwystępowanie można być może tłumaczyć ich wspólnym przywiązaniem do bezkompromisowo logicznej analizy rzeczywistości ludzkiego działania, a tym samym do wydobywania jej z mgły szkodliwych, bałamutnych złudzeń i przesądów.

Tak samo jak austriacka szkoła ekonomii obnaża szarlatanerię "gospodarki planowej" i budowania wzrostu gospodarczego na ekspansji pustego kredytu, libertarianizm demaskuje ordynarną instytucjonalną przemoc ukrytą w zbiorowych mitach "umowy społecznej", "interesu narodowego", "dóbr publicznych", itp. Innymi słowy, obie te dziedziny wiedzy stanowią narzędzia doskonale nadające się do bezkompromisowego przekłuwania ideologicznych baniek, co jest warunkiem niezbędnym dokonania stosownych przekształceń w obrębie społecznej struktury kapitału intelektualnego, a tym samym wprowadzenia społeczeństwa na ścieżkę autentycznego intelektualnego wzrostu i rozwoju.

O moralnej winie "jedynie wykonujących rozkazy"

O ile ci, którzy próbują rządzić innymi wydając rozkazy, wykazują się na ogół niemoralną przebiegłością, o tyle ci, którzy te rozkazy egzekwują, wykazują się niemal zawsze niemoralną głupotą, z jednej strony nie mając moralnych oporów przeciw stosowaniu wobec niepokornych zorganizowanej agresji, a z drugiej strony niedorzecznie wierząc, że stwierdzenie "ja jedynie wykonuję rozkazy" jest jakimkolwiek moralnym usprawiedliwieniem, a nie jedynie wyrazem służalczości pogłębiającej jeszcze ich winę.

Tych, którzy próbują rządzić innymi wydając rozkazy, jest stosunkowo niewielu. Tych, którzy te rozkazy egzekwują, jest masa. Bez tych drugich ci pierwsi nie znaczyliby nic - makiaweliczna przebiegłość jest bezradna bez wsparcia służalczej głupoty. Co stanowi kolejny dowód na to, że działać na rzecz społeczeństwa dobrowolnego to przeciwstawiać się nie fizycznej sile rządzącego, ale umysłowej słabości rządzonego.

Thursday, January 28, 2016

There is No Such Thing as "Your Government"

If you are a libertarian, don't use the phrase "my government", since it suggests that you belong to it (as in "my family"), that you are served by it (as in "my insurer"), that you own it (as in "my money"), or that you are owned by it (as in "my master"), neither of which is remotely true.

In other words, using this phrase obscures the fundamental fact that every government is a thoroughly foreign and hostile agent in relation to every free and freedom-respecting individual. Don't unwittingly use the language of your enemy, lest you unwittingly start to see the world the way he likes it.

Tuesday, January 26, 2016

Indywidualizm, racjonalizm, wschód i zachód

Istnieje zasadnicza sprzeczność w twierdzeniu, że stać po stronie tzw. "kultury Zachodu" to stać po stronie indywidualizmu i racjonalizmu, gdyż sam termin "kultura Zachodu" jest kategorią kolektywistyczną i emocjonalną, polegającą na zlaniu w jednorodnie pozytywną całość wszystkich "zachodnich" idei, zjawisk i postaci, które się ich samozwańczemu obrońcy podobają, a następnie na wyrzuceniu z niej wszystkich "zachodnich" idei, zjawisk i postaci, które mu się nie podobają.

Jest to procedura niedopuszczalna w świetle konsekwentnie indywidualistycznego i racjonalistycznego podejścia. Jeśli "zachodni" jest Arystoteles, św. Tomasz z Akwinu, John Locke, Adam Smith, Frederic Bastiat i Ludwig von Mises, to "zachodni" musi być też "romantyczny" nacjo-trybalizm, marxizm (tak ekonomiczny, jak i kulturowy) i "postmodernizm", w których wielu samozwańczych "obrońców Zachodu" widzi najszkodliwsze "antyzachodnie" siły. I analogicznie, jeśli "Wschodowi" próbuje się przypisać Czyngis-chana, teokrację, system kastowy i dżihadowski terroryzm, to nie można mu odmawiać Laoziego, Awicenny, Awerroesa, Al-Ghazalego, Ibn Chalduna i najbardziej filozoficznie wyrafinowanych form buddyzmu. Jeśli natomiast twierdzi się, że, mimo swojej przynależności kulturowej, Awicenna miał "mentalność zachodnią", a np. jakobińscy terroryści "wschodnią", to popada się już całkowicie w quasi-marxistowskie insynuacje na temat "fałszywej świadomości" (wynalazek zachodni, czy wschodni?).

Innymi słowy, warto zdać sobie sprawę, że konsekwentne i skuteczne bronienie dorobku indywidualizmu i racjonalizmu nie wymaga posługiwania się tego rodzaju kolektywno-geograficznymi kategoriami. Wręcz przeciwnie, tym skuteczniej można wspierać i rozwijać ów dorobek, w im większym stopniu potrafi się dostrzegać jego elementy i znajdować jego zwolenników w jak największej liczbie kultur i na jak najliczniejszych obszarach świata, a także w im większym stopniu potrafi się mądrze "dehomogenizować" te zjawiska kulturowe, w obrębie których elementy tegoż dorobku wymieszały się niefortunnie z elementami mu przeciwnymi.