Sunday, September 19, 2021

Moralny infantylizm a chęć eliminacji cierpienia

Jednym z głównych fundamentów powszechnego dziś moralnego infantylizmu jest przekonanie, że najgorszą rzeczą na świecie jest cierpienie i że brak cierpienia jest tożsamy z dobrym życiem. Tymczasem, o ile wielkim złem jest rzeczywiście celowe zadawanie cierpienia, o tyle godne przyjmowanie cierpienia jest często najskuteczniejszym zabezpieczeniem przed czymś znacznie gorszym - przed miałkim samozadowoleniem uniemożliwiającym formowanie sumienia, hartowanie charakteru i dyscyplinowanie woli, czyli zjawiska niezbędne do nabycia umiejętności moralnie słusznego postępowania.

W rezultacie świat pełen "etyków", "doradców osobistych" i "terapeutów dusz" perorujących na okrągło o "byciu sobą", "kochaniu siebie" i "dbaniu o swój holistyczny dobrostan" to jednocześnie świat pełen moralnych inwalidów, którzy, nie umiejąc godnie przyjąć cierpienia, bezrefleksyjnie akceptują każdą stręczoną im wymówkę do cierpiętnictwa, twierdząc, że na każdym kroku satysfakcję z życia odbiera im "mowa nienawiści", "toksyczny patriarchat", "systemowy rasizm", "ekologiczna katastrofa" czy któryś z tysiąca innych ideologiczno-popkulturowych straszaków.

Innymi słowy, jeśli ktoś uwierzy, że warunkiem dobrego życia jest możliwość uniknięcia niesienia życiowego krzyża, ten prędzej czy później za krzyż uzna nawet turystyczny plecak. To z kolei uczyni go niewolnikiem nie tylko własnej moralnej słabości, ale również nieskończonego pochodu domorosłych "świeckich mesjaszy", którzy w ramach realizowania swoich politycznych celów obiecają mu, że natychmiast zdejmą z niego wszystkie krzyże, tak prawdziwe jak i urojone, jeśli tylko odda im pokłon i podpisze z nimi cyrograf.

Saturday, September 18, 2021

Uczciwi bogacze versus etatystyczni oligarchowie

Ilekroć etatystyczni oligarchowie oświadczają za pośrednictwem swoich polityczno-medialnych pacynek, że należy "opodatkować bogaczy", wówczas wszyscy ciężko i uczciwie pracujący przedstawiciele klasy średniej powinni mieć świadomość, że jest to ostentacyjne szyderstwo kierowane przede wszystkim pod ich adresem. Mając więc poczucie własnej godności, powinni oni wszyscy z pełną odpowiedzialnością przyjąć miano bogaczy i wystąpić we wspólnym froncie bogaczy przeciwko oligarchicznym pasożytom i karmiącemu je fabiańsko-keynesistowskiemu systemowi - w tym przede wszystkim przeciwko takim jego elementom jak betonujące rynek "regulacje", biurokratyczne subsydia, pieniądze dekretowe i banki centralne.

Bogacze wszystkich krajów, łączcie się! Zachowujcie świadomość, że bogaczami we właściwym, godnym tego słowa znaczeniu mogą być wyłącznie twórcy bogactwa, a nie jego złodzieje - i krzewcie tą świadomość wśród biedaków, którzy uczciwą, produktywną pracą chcieliby wejść w wasze szeregi. Po dziesiątkach dekad pseudonaukowej sofistyki, politycznej propagandy i medialnego bałamuctwa, temu systemowi pozostały już jedynie coraz bardziej demonstracyjne szyderstwa - co świadczy o tym, że jego siły witalne są już na ostatecznym wyczerpaniu. Warto więc w końcu zadbać raz a dobrze, żeby nie był on już w stanie okradać z sił witalnych tych wszystkich, którzy sami nie tylko nie muszą ich nikomu odbierać, ale umieją ich też innym przysparzać.

Friday, September 17, 2021

Dialektyka: najlepsza metoda psucia rzeczywistości

Nigdy nie należy zapominać, że najskuteczniejszą metodą psucia rzeczywistości nie jest prosta negacja, tylko "dialektyka", czyli mieszanie negacji z afirmacją w celu maksymalnego zatarcia granic między nimi - co zawsze sprzyja wyłącznie tej pierwszej, tyle że w rzadko uświadomiony sposób.

W związku z tym po historycznym epizodzie otwartego podważania wszelkich prawd i otwartego promowania kłamstw przychodzi jeszcze groźniejszy epizod rozpuszczania prawdy i kłamstwa w mazi bełkotu; po epizodzie "przewartościowania wszystkich wartości" i promowania "emancypacyjnego" zła przychodzi jeszcze groźniejszy epizod otępiającego samozadowolenia, "autoekspresji" i "bycia sobą"; po epizodzie triumfalistycznego deptania świętości i "wyzwalania się z kajdan dogmatu" przychodzi jeszcze groźniejszy epizod infantylnego guślarstwa, kiczowatej ezoteryki i "holistycznej duchowości"; a po epizodzie niszczycielskiego nihilizmu przychodzi jeszcze groźniejszy epizod autodestrukcyjnego tumiwisizmu.

Zaś jako że historia nie tylko się nie powtarza, ale nawet rzadko się rymuje, trzeba zdać sobie sprawę, że po przekroczeniu pewnej granicy może się okazać, że z dialektycznej studni grawitacyjnej nie ma już ucieczki - i wtedy rzeczywiście następuje sławetny "koniec historii", tyle że niekoniecznie w wydaniu fukuyamowskim. Kto zatem nie chce się znaleźć wśród tych, którzy do tej studni wpadną, ten powinien się upewnić, czy nie mówi czasem już od dawna "dialektyczną" prozą, tylko zachowuje przywiązanie do "tak, tak" i "nie, nie". Wtedy bowiem ma szansę do końca otwarcie afirmować to, co afirmacji warte, i równie otwarcie negować to, co warte negacji, choćby nawet "duch świata" zdołał pozbawić tej zdolności wszystkich pozostałych.

Thursday, September 16, 2021

Wariacje na temat boskiego pochodzenia etatyzmu

Etatyzm starożytny głosił, że władcy są bogami. Etatyzm średniowieczny - że są namiestnikami Boga. Etatyzm wczesnonowożytny - że są wyzwolicielami człowieka od Boga. Etatyzm współczesny - że są apostołami niezliczonych świeckich bożków. Ich wspólnym mianownikiem jest zatem błąd nie tyle nawet polityczny, co teologiczny - tzn. błąd niedostrzegania, że, poznając rzecz po owocach, trudno jest uczciwie uznać, że jakakolwiek ziemska władza może pochodzić od Boga, bardzo łatwo jest natomiast uczciwie uznać, że pochodzi ona wprost od "tego drugiego".

Wednesday, September 15, 2021

Planowany chaos jako antycywilizacyjne narzędzie

Spopularyzowane ostatnimi czasy frazy takie jak "nowa normalność", "wielki reset" czy "build back better", odnoszące się do planów budowy "popandemicznego" świata, to nic innego jak toporne współczesne wariacje na temat starych złowrogich formuł takich jak "ordo ab chao" czy "solve et coagula". Innymi słowy, trwające obecnie uparte niszczenie wszelkich cywilizacyjnych pozostałości przy pomocy ideologii sanitaryzmu, ekomaltuzjanizmu, neomarksizmu, "postmodernizmu", demokratyczno-redystrybucyjnego etatyzmu, keynesistowskiego komunizmu monetarnego itp. jest w ostatecznym rachunku nie przejawem niefortunnych zbiegów okoliczności czy "cywilizacyjnej inercji", tylko realizacją celowych, wyrachowanych działań.

Jakiż to porządek może wyłonić się z owego planowanego chaosu? Absolutnie żaden. Chaos rodzi wyłącznie chaos, destrukcja rodzi wyłącznie destrukcję, a konflikt wyłącznie konflikt. Domorośli "władcy świata" pieczołowicie tłumią jednak w sobie rozumienie tych kwestii: władza to wszak najgorsza forma pychy, a pycha to najgorsza forma moralnego zamroczenia. Kiedy bowiem rzeczeni "władcy" przesycą się pasożytowaniem na społeczeństwie czy jego kontrolowaniem, jedyną uciechą pozostaje dla nich jego jak najdotkliwsze rujnowanie. Nie należy w związku z tym oczekiwać z ich strony jakiegokolwiek opamiętania, niezależnie od wygłaszanych przez nich deklaracji czy czynionych przez nich okazjonalnych kurtuazyjnych gestów.

Zamiast tego - wiedząc, iż odbywające się uparte burzenie istniejących wciąż cywilizacyjnych fundamentów jest działaniem zamierzonym - powinno się poczuć dodatkową motywację, aby na owych fundamentach niestrudzenie trwać i bezustannie ich bronić. Biorąc pod uwagę kompleksowość odgórnie zaplanowanych i wdrażanych obecnie niszczycielskich procesów, nie ma się w tym kontekście nic do stracenia, podczas gdy zyskać można tu wszystko - na czele z zachowaniem własnego honoru.

Tuesday, September 14, 2021

Uświadomiony brak versus pozór zaspokojenia

Największym wrogiem zdrowia nie jest choroba, tylko hipochondria; największym wrogiem życia nie jest śmierć, tylko wegetacja; największym wrogiem dobrobytu nie jest nędza, tylko wygodnictwo; największym wrogiem sprawiedliwości nie jest niesprawiedliwość, tylko roszczeniowość; a największym wrogiem szczęścia nie jest cierpienie, tylko samozadowolenie. Prawdziwy i uświadomiony brak ma szansę pobudzić do działania, podczas gdy pozór zaspokojenia lub złudzenie krzywdy wpędza wyłącznie w odrętwienie lub jałową szamotaninę.

Saturday, September 11, 2021

Główną siłą tyranii jest entuzjazm kolaborantów

Przez ostatnie półtora roku mieliśmy do czynienia nie tyle z bezprecedensową konsolidacją fizycznego totalitaryzmu rządzących, co z bezprecedensowym ujawnieniem mentalnego totalitaryzmu rządzonych. Innymi słowy, głównym niebezpieczeństwem okazała się nie tyrania, ale kolaboracja. Wynika z tego, że powrót do normalności, albo czegoś lepszego, nastąpi nie z chwilą obalenia globalnego aparatu opresji, ale z chwilą masowego uzyskania świadomości, że w swoich codziennych wyborach jest się nadzwyczaj często jego ochoczym współpracownikiem - i że w przyspieszonym tempie zmierza się w ten sposób ku zatraceniu.