Thursday, April 14, 2016

Klasyczny liberalizm jako pomost między tradycją a postępem

Jedną z najgorszych reakcji na bankructwo ideologii opartej na karykaturalnie rozumianej "postępowości" (związanej z hasłami "politycznej poprawności", "sprawiedliwości społecznej" czy "akcji afirmatywnej") jest odnalezienie w sobie sympatii dla ideologii opartej na topornie rozumianym "konserwatyzmie" (związanej z natywizmem, protekcjonizmem i naiwną wiarą w odzyskiwanie "rajów utraconych") - i vice versa. W ten sposób można przez wieczność odchorowywać na przemian dżumę i cholerę.

Tymczasem po wydostaniu się z tego zaklętego kręgu okazuje się, że rozsądnie pojmowana postępowość doskonale uzupełnia się z rozsądnie pojmowanym konserwatyzmem - jeśli np. założyć, że spontanicznie rozwijające się tradycje przetrwały długi proces selekcji kulturowej i w związku z tym zawierają w sobie tzw. "mądrość wieków", to naturalnym jest tu wniosek, że swobodne (tzn. siłowo nie ograniczane ani nie subsydiowane) przenikanie się tych tradycji w skali globalnej jest niczym innym, jak kolejnym etapem owej selekcji kulturowej, a tym samym pozytywnej ewolucji tzw. "miękkich instytucji".

I co niezaskakujące - stałym warunkiem koniecznym kolejnych etapów owej ewolucji okazuje się szacunek dla szeroko rozumianych wartości liberalnych, takich jak wolność osobista, swobodna konkurencja oraz swobodny przepływ kapitału intelektualnego i kulturowego. Innymi słowy, pomostem łączącym rozsądnie rozumiany konserwatyzm i rozsądnie rozumianą postępowość okazuje się klasycznie rozumiany liberalizm.

Wednesday, April 13, 2016

Libertarianizm a ideowa struktura produkcji

Różne skuteczne sposoby działania na rzecz wolności są dobrami komplementarnymi, nie substytucyjnymi. Np. działania prosecesyjne mają sens tylko w takim stopniu, w jakim w ich awangardzie idą skuteczni szarostrefowi przedsiębiorcy lub skuteczni ideowi aktywiści dobrze rozumiejący społeczną wartość decentralizacji. Podobnie, edukacja na temat zjawisk takich jak spontaniczny ład dobrowolnych, konkurencyjnych rozwiązań jest tym skuteczniejsza, im więcej istnieje sprawnie funkcjonujących, praktycznych przykładów owych zjawisk. Tym więcej zaś będzie powstawało tego rodzaju praktycznych przykładów, im większa będzie teoretyczna wiedza danego społeczeństwa na temat dobrodziejstw wolności osobistej, własności prywatnej, wolnej przedsiębiorczości i decyzyjnej decentralizacji.

Innymi słowy, jak każda kapitałowa struktura produkcji, ta służąca skutecznemu wytwarzaniu stosownego kapitału ideowego również wymaga precyzyjnej współpracy różnorodnych, komplementarnych środków produkcji. Tam, gdzie nie będą obecne one wszystkie, albo gdzie nie będą one obecne we właściwych proporcjach, tam zawsze pojawia się groźba ideowej "malinwestycji", która nie tylko nie wspomoże produkcji stosownego kapitału ideowego, ale doprowadzi do jego konsumpcji. Warto o tym pamiętać, ilekroć pragnie się wesprzeć działania na rzecz właściwej w swoim odczuciu ideowej zmiany.

Sunday, April 10, 2016

Liberalizm, etatyzm, "multikulturalizm" i granice

Ci samozwańczy sympatycy wartości liberalnych i libertariańskich, którzy próbują dyskredytować tzw. "państwo opiekuńcze" (zwłaszcza w wydaniu skandynawskim) przez powoływanie się na negatywny wpływ "polityki otwartych granic" czy "multikulturalizmu", wyjątkowo spektakularnie strzelają sobie w stopę. Wniosek płynący z powyższego rozumowania jest bowiem taki, że tzw. "państwo opiekuńcze" jest na dobrą sprawę co najmniej wydolne, o ile tylko jest wystarczająco populacyjnie stabilne i kulturowo jednorodne. Co oczywiście nie ma nic wspólnego z libertariańskim argumentem w wersji utylitarnej, mówiącym, iż jest ono immanentnie niewydolne z uwagi na sukcesywne podcinanie gałęzi, na której siedzi, czyli na demoralizowanie społeczeństwa (niezależnie od jego składu etnicznego czy kulturowego) poprzez budowanie "wielkiej fikcji, w ramach której każdy próbuje żyć kosztem wszystkich pozostałych".

Innymi słowy, ci, którzy źródło problemu widzą bezpośrednio w instytucji tzw. "państwa opiekuńczego", a imigrantów uważają za jego ofiary w nie mniejszym stopniu, niż tzw. tubylców, mogą słusznie uważać się za spadkobierców tradycji klasycznego liberalizmu i libertarianizmu. Ci natomiast, którzy, powołując się na wartości takie jak wolność osobista i własność prywatna, robią sobie chłopca do bicia z "multikulturalizmu" czy "polityki otwartych granic", stają się najbardziej wymarzonymi (bo nieświadomymi) sojusznikami narodowego socjalizmu i trybalistycznego kolektywizmu.

Saturday, April 9, 2016

Etatyzm, ludzka natura i znieczulenie na zło

Problem zła nie polega głównie na tym, że istnieje pewien margines osób zdeterminowanych, by świadomie i konsekwentnie szkodzić innym, ale na tym, że większość pozostałych osób daje się stosunkowo łatwo znieczulić na przejawy tego rodzaju szkodnictwa. Stąd wniosek, że etatyzm - czyli najpełniej zorganizowany system znieczulania ludzi na zło poprzez czynienie go fundamentem instytucjonalnej oprawy, w obrębie której odbywają się wszelkiego rodzaju społeczne interakcje - jest owego zła najsilniejszym katalizatorem.

Stąd również wniosek, że antyetatyzm (libertarianizm) jest ze wszech miar pragmatyczną postawą moralną, która zakłada nie utopijny cel eliminacji zła, ale realistyczny cel pozbawienia go najsilniejszej jego broni. Tym samym zakłada ona nie utopijny cel zmiany ludzkiej natury, ale realistyczny cel takiego zwiększenia logicznej wiedzy i moralnej świadomości wystarczającej części społeczeństwa, aby najgorsze elementy ludzkiej natury nie cieszyły się najdogodniejszymi warunkami do rozwoju. Co jest również celem ogromnie wymagającym, ale dającym konkretną nadzieję na swoją realizację.

Innymi słowy, chodzi o zmianę reguł gry, nie o zmianę natury graczy - o czym warto pamiętać, jeśli chce się w tej grze wygrywać.

Friday, April 8, 2016

Libertarianism, Interventionism, and the Golden Mean

The so-called interventionism/"third way"/"mixed economy", etc. is not a golden mean between "absolute freedom" and absolute slavery, just as beating someone unconscious is not a golden mean between leaving someone in peace and beating him to death. Interventionism - as shown by Mises - is always absolute slavery in the making, that is, an extreme position in an unambiguously negative sense of the term.

On the other hand, "absolute freedom" - or simply consistent and principled freedom, limited exclusively by the equal freedom of others - is a golden mean between enslaving others and allowing others to enslave you. In other words, in the context of the principle of the golden mean, the libertarian attitude towards individual liberty is a perfect example of a moderate position, an ethical optimum between the extremes of various forms of slave relations.

Thursday, April 7, 2016

Produkcja, konsumpcja i rozwój gospodarczy

Wiara, że konsumpcja napędza gospodarkę jest jak wiara, że najlepszym sposobem na pomnożenie swojego majątku jest jego roztrwonienie. Warto przy tym jednak zaznaczyć, że konsumpcja może być nie przyczyną, a symptomem zdrowo funkcjonującej gospodarki, co ma miejsce wtedy, gdy jest ona pochodną produkcji, czyli rozbudowywania lub przynajmniej konserwowania struktury kapitału zgodnej z preferencjami konsumentów i ograniczeniami związanymi z rzadkością dóbr.

Innymi słowy, stwierdzenie, że ci, którzy dużo konsumują, są prawdopodobnie bogaci, a są bogaci dlatego, że są produktywni, jest zupełnie zdroworozsądkowe, podczas gdy stwierdzenie, że ci, którzy dużo konsumują, są przez to właśnie bogaci, jest ordynarnym absurdem. Mylenie symptomu z przyczyną jest równie intelektualnie szkodliwe, co mylenie korelacji z przyczynowością, a jedynie podejście logiczno-dedukcyjne (w przeciwieństwie do np. pozytywistyczno-statystycznego) daje szansę na uchronienie się przed tego rodzaju błędami.

Tuesday, April 5, 2016

Etatyzm a rozwiewanie semantycznej mgły

Niezależnie od tego, jak wiele toksycznych emocji i słabych argumentów otacza dyskusje na temat aborcji, jedna rzecz jest w nich zazwyczaj dobra - mają one jasno i poprawnie zdefiniowany cel. Celem tym jest ustalenie, czy aborcja jest morderstwem, a jeśli tak, to w jakich szczególnych okolicznościach może ono być uzasadnione i wybaczone.

Tego samego nie można powiedzieć o głównonurtowych dyskusjach na temat etatyzmu i natury działań etatystycznych aparatów przemocy. Tutaj mamy do czynienia nie tylko z toksycznymi emocjami i słabymi argumentami, ale również z poruszaniem się w gęstej semantycznej mgle, utkanej z syndromu sztokholmskiego, plemiennych przesądów i ekonomicznych sofizmatów. Celem tego rodzaju głównonurtowych dyskusji nie jest ustalenie, czy tzw. państwo jest czymś więcej niż najpotężniejszą z okupujących dane terytorium grup wymuszenia rozbójniczego, tzw. podatki czymś więcej niż zinstytucjonalizowaną grabieżą, a tzw. redystrybucja czymś więcej niż zalegalizowanym paserstwem. Nie ma tu sporu o definicje i naturę kluczowych społecznych bytów i zjawisk, tylko o "optymalny" zakres ich oddziaływania i o "właściwe" cele ich wykorzystania.

Jeśli więc libertarianie i zwolennicy społeczeństwa dobrowolnego uważają, że odpowiedź na powyższe trzy kluczowe, definicyjne pytania brzmi "nie", i że odpowiedź ta ma po swojej stronie logikę i fakty, muszą oni przede wszystkim doprowadzić do sytuacji, w której tego rodzaju pytania są kluczową częścią głównonurtowych sporów na szeroko rozumiane tematy społeczne. Innymi słowy, zanim zaczną oni wygrywać odpowiednie publiczne dyskusje, muszą oni rozwiać wspomnianą wyżej semantyczną mgłę, która sprawia, że dyskusje te w ogóle nie są w stanie się rozpocząć - przy czym drugie z tych zadań jest prawdopodobnie znacznie bardziej intelektualnie wymagające, niż to pierwsze.