Monday, December 11, 2017

Liberation is the Ultimate Form of Escape

Yes, libertarianism is escapist. But, to paraphrase Tolkien, it is escapist in the proper sense of the term: it is the philosophy of a sane person trying to escape from a lunatic asylum. Liberation is, indeed, the ultimate form of escape, and, as such, it is also the ultimate form of defeating oppression without using the oppressor's own weapons. Every free person is, in a crucial sense, a successful escapee, and it's the kind of success that cannot be celebrated enough: libertarianism succeeds not when the jailers are defeated, but when the jail is empty.

Tuesday, November 28, 2017

Etatyzm jest z definicji poglądem mitologicznym

Wszelkie rzekome uzasadnienia etatyzmu są w ostatecznym rachunku uzasadnieniami mitologicznymi czy też quasi-religijnymi - ich celem jest powołanie do istnienia deus ex machina, który umożliwi tzw. władzy wyjęcie się spod zasad powszechnie obowiązującej moralności.

Kiedyś twierdziło się np., że przedstawiciele tzw. klasy rządzącej mają prawo inicjować przemoc wobec życia, wolności i własności innych, gdyż są oni bogami, a konwencjonalna moralność obowiązuje wyłącznie śmiertelników. Później twierdziło się, że co prawda nie są oni bogami, ale są wyłącznymi przedstawicielami bogów, co - na zasadzie przechodniości - również stawia ich ponad jakimikolwiek moralnymi ograniczeniami. Dziś natomiast twierdzi się, że nie są oni przedstawicielami klasycznie rozumianych bogów, ale hipostazami rozmaitych plemiennych bądź ideologicznych świeckich bożków, takich jak "naród", "lud", "społeczeństwo", "wola powszechna", itp. Cel jest jednak zawsze ten sam - ideologiczne rozgrzeszenie największego z terytorialnych agresorów i jego klienteli z działań, które w wykonaniu każdego innego byłyby z miejsca uznane za głęboko niemoralne.

Wszelkie uzasadnienia pseudo-techniczne są w tym kontekście wtórne wobec wymienionych wyżej uzasadnień mitologicznych - np. twierdzenie, jakoby monopolistyczny aparat agresji był niezbędny do przeciwdziałania powstawaniu rynkowych monopoli, z miejsca ignoruje fakt, iż ów aparat sam jest najniebezpieczniejszym i najgłębiej zakorzenionym monopolem, zdolnym do najbardziej niszczycielskich manipulacji rynkiem. Jak wyżej - powszechnie uznane definicje, czy to moralne, czy ekonomiczne, nie dotyczą bogów ani świeckich bożków.

Innymi słowy, argumentując przeciwko etatyzmowi, należy zawsze pamiętać, że ma się do czynienia nie tyle z ideowym poglądem, co z ideologicznym przesądem, który swoje źródło bierze w konieczności ciągłego zakłamywania rzeczywistości, jeśli rzeczywistość ta ma tolerować zinstytucjonalizowaną niemoralność. I choć nie jest tak, że w związku z tym argumentowanie przeciwko etatyzmowi to z konieczności rzucanie grochem o ścianę, to jednak należy mieć świadomość, że jest to proces, który - chcąc być skutecznym - wymaga nie tylko solidnego logicznego zaplecza, ale też ogromnych pokładów psychicznej siły, moralnej odwagi i organizacyjnej determinacji. Przesądy są zazwyczaj żywotniejsze niż świadome i uczciwe błędy, ale - w przeciwieństwie do logicznych faktów i poprawnych argumentów - nawet one nie są na szczęście nieśmiertelne.

Wednesday, November 15, 2017

Statism is the Ultimate Embodiment of Vice

Pride is the worst kind of vice, power is the worst kind of pride, political power is the worst kind of power, and state power is the worst kind of political power. In other words, statism is the worst and most destructive embodiment of vice, capable of causing unlimited physical and psychological misery. To fight against it is to fight against vice itself in its most concentrated and intense form. Thus, to fight for full and unconditional respect for individual life, liberty, and property is literally to fight for the most essential and noblest moral cause in existence. And really advancing this cause requires never giving in to evil, but proceeding ever more boldly against it - every place, every time, and every way.

Tuesday, November 14, 2017

The Problems of Prosperity and Advancement

In a world of unprecedented material prosperity and technological advancement, the biggest intellectual problem is not "hyper-rationalism", but hyper-infantilism, the biggest moral problem is not greed and workaholism, but envy and parasitism, the biggest aesthetic problem is not artistic laziness, but pseudo-artistic bustle, and the biggest spiritual problem is not the profane treatment of the sacred, but the sacred treatment of the profane.

Monday, November 6, 2017

Informacyjny szum i zapobiegawcza ignorancja

Życie w świecie informacyjnego szumu w sposób bezprecedensowo wyrazisty obnaża prawdę, że bardzo niewielka część informacji stanowi wiedzę, a bardzo niewielka część wiedzy zawiera choćby ziarnko mądrości. Z tego z kolei wypływa wniosek, że niemal całość krytyki wymierzonej przeciw temu, co szczerze uważa się za wartościowe prawdy, nie zasługuje na jakąkolwiek reakcję.

Kluczowe jest w tym kontekście słowo "niemal", bo nawet bardzo nieliczne przejawy kompetentnej i konstruktywnej krytyki, jeśli chcieć do nich podejść w podobnie kompetentny i konstruktywny sposób, potrafią pochłonąć wystarczająco dużo czasu, aby na nic więcej go nie starczało. Stąd tak ważna staje się dziś świadomość, że konsekwentne, a nawet ostentacyjne ignorowanie wszelkich blogowych wpisów, youtubowych filmów, artykułów w prasie popularnej czy sensacjonalistycznych książek, których autorzy twierdzą, że spektakularnie obalili wszelkie cenione przez nas prawdy, nie tylko nie jest przejawem intelektualnej arogancji, ale jest wręcz sztandarowym przejawem intelektualnej dojrzałości.

Trzeba zdawać sobie sprawę, że bezustanne torpedowanie "ideowo zaangażowanych" osób informacyjnym szumem jest często rozmyślną strategią, mającą na celu odwieść owe osoby od pogłębiania swojej wiedzy na temat konkretnych idei oraz ich twórczego rozwijania. Na tej zasadzie np. osoba zaczynająca swoją przygodę z ASE może wpaść w pułapkę emocjonowania się niezliczonymi tabloidowymi tekstami twierdzącymi np., że "ekonomia behawioralna obaliła aksjomat działania", a "rozwój sztucznej inteligencji obalił misesowskie twierdzenie o niemożliwości rachunku ekonomicznego w gospodarce centralnie sterowanej", nie mając nigdy czasu ani intelektualnej dyscypliny, żeby przeczytać "Ludzkie działanie" czy "Teorię a historię", że nie wspomnieć o nowszych uzupełnieniach myśli zawartych w owych klasycznych dziełach.

Podsumowując, życie w świecie informacyjnego szumu wymaga bycia intelektualnym przedsiębiorcą, która ma głęboką świadomość kosztów alternatywnych obcowania z informacją nieprzepuszczoną przez stosowne kompetencyjne filtry. Albo, inaczej rzecz ujmując, wymaga ono bezustannego pamiętania, że autentyczny rozwój intelektualny składa się w równym stopniu ze świadomego gromadzenia rzetelnej wiedzy, co z równie świadomego trwania w stanie zapobiegawczej, selektywnej ignorancji. I być może to druga z owych umiejętności wymaga dziś na ogół szczególnie pilnego doszlifowania.

Monday, October 30, 2017

O siłowym zbawianiu bliźnich od grzechu

Każdy domniemany chrześcijanin, który twierdzi, że ma prawo i obowiązek zbawiać innych od grzechu przemocą, powinien pamiętać, że istnienie piekła jest ostatecznym dowodem na świętą nienaruszalność ludzkiej wolności: każdy ma prawo nieodwołalnie zbuntować się przeciwko swojemu duchowemu potencjałowi i przez wieczność oddawać się jego rujnowaniu. Co więcej, wydaje się, że jest to perspektywa tym bardziej kusząca, im bardziej samozwańczy strażnicy cudzego zbawienia próbują na siłę odwodzić od niej bliźnich. Zakazanego owocu zakazuje Bóg, ale tylko człowiek próbuje ten zakaz wymuszać, łamiąc go tym samym w swojej uzurpatorskiej pysze: absolutną wartość ma tylko to dobro, które zawsze można w sposób absolutny odrzucić, zaś absolutnym złem jest dążność do absolutnego unicestwienia wolnego wyboru w tej kwestii.

Saturday, October 28, 2017

Katalonia, secesja i szacunek dla samostanowienia

Nie miałem jednoznacznego zdania w sprawie Katalonii, gdyż secesję uważam za jednoznacznie skuteczne narzędzie poszerzania zakresu wolności osobistej tylko wówczas, gdy posługują się nim jednoznaczni zwolennicy tego rodzaju poszerzania, co w tym przypadku nie było dla mnie oczywiste.

W świetle reakcji Madrytu można jednak pokusić się o tezę, że pokojowe ruchy niepodległościowe w obrębie krajów UE - choćby nie reprezentowały one czysto libertariańskiego ducha - pełnią korzystną rolę o tyle, o ile obnażają całkowitą pogardę reprezentantów politycznego status quo dla wizji unijnej współpracy opartej w większym stopniu o wartości kontraktowego samostanowienia i decentralizacyjnej autonomii.

Szczególnie obłudnie brzmi w tym kontekście argumentacja, jakoby sukces tego rodzaju ruchów z definicji służył Rosji czy innym monolitycznym dyktaturom, bo - nawet jeśli owe dyktatury mają swoją wizję skorumpowania owych ruchów - UE przebudowana w duchu autentycznie wielostronnych, zdecentralizowanych umów pomiędzy regionami jak najbardziej jednomyślnymi w swojej autonomiczności byłaby dużo silniejsza jedyną zdrową w tym kontekście siłą - siłą społeczną, nie polityczną. Owe dyktatury byłyby zaś o tyle słabsze, że również w ich łonie mogłyby się wówczas pojawić znaczące, dobrze zorganizowane i zdeterminowane ruchy secesjonistyczne, mogące wówczas odrzucić cynizm każący im wierzyć, że członkowie UE są pod względem szacunku dla regionalnego samostanowienia nie lepsi od ich własnych ciemiężycieli.

Innymi słowy, secesja nie jest żadną prostą drogą wiodącą do królestwa wolności, a czasami jej wpływ w tym zakresie jest wręcz mocno ambiwalentny, ale w większości przypadków odgrywa ona pozytywną rolę w takim stopniu, w jakim w pokojowy sposób demistyfikuje ona etatystycznego bożka "nienaruszalności ustanowionej władzy". To zaś stanowi zawsze istotny krok na drodze do takiej zmiany świadomości społecznej, której rezultatem jest coraz większa społeczna akceptacja wyłącznie dla struktur organizacyjnych opartych na dobrowolności, kontraktowości i decyzyjnej jednomyślności.