Friday, August 21, 2015

Who Are the Really Great Moral Thinkers?

Aristotle didn't rise above the grossest moral superstitions of his age and endorsed slavery. Aquinas didn't rise above the grossest moral superstitions of his age and condemned "usury". Kant didn't rise above the grossest moral superstitions of his age and endorsed "enlightened absolutism". On the other hand, individualist anarchists, ranging from Spooner to Rothbard, did rise above the grossest moral superstitions of their age and rejected statism in all its forms, together with the insane notion that anti-statism must go hand in hand with opposition to private property, and for this alone they deserve to be ranked among the greatest moral thinkers of all history.

Thursday, August 20, 2015

O tzw. "strategicznych sektorach gospodarczych"

Jednym z popularnych przykładów współczesnej orwellowskiej nowomowy są tzw. "strategiczne sektory gospodarcze". Etatyści używają tego terminu na określenie tych kluczowych obszarów gospodarki, które - rzekomo dla dobra gospodarki i korzystającego z niej społeczeństwa - nie powinny znaleźć się w rękach prywatnych przedsiębiorców.

Nie ulega wątpliwości, że są one strategiczne z punktu widzenia trwania monopolistycznych aparatów opresji - niewiele rzeczy umożliwia tak skuteczne trzymanie pod kontrolą społeczeństwa, jak możliwość wiarygodnego grożenia mu odcięciem od energii elektrycznej, wody czy infrastruktury drogowej. Ci jednak, którzy rozumieją argumenty Oppenheimera i Nocka na temat tego, że monopolistyczne aparaty opresji są wrogami, a nie przyjaciółmi społeczeństwa, jak również argumenty ekonomistów klasycznych i austriackich na temat immanentnej nieefektywności biurokratycznego i politycznego sterowania alokacją dowolnych zasobów, powinni doskonale zdawać sobie sprawę z faktu, że strategiczne z punktu widzenia zdrowia gospodarczego i społecznego dobrobytu jest nie pozostawienie tych obszarów pod kontrolą monopolistycznych aparatów opresji, ale jak najszybsze ich stamtąd wyrwanie.

Innymi słowy, stwierdzenie, że pewne gałęzie gospodarki są zbyt ważne, aby podporządkować je dobrowolności, kontraktowości, wolnej konkurencji i rachunkowi ekonomicznemu jest jak stwierdzenie, że pewne części ciała są zbyt ważne, aby utrzymywać je w dobrym zdrowiu.

Monday, August 17, 2015

Libertarian Pessimism, Optimism, and Passion

"Libertarians simply can't bear to live in a lost cause. I can. I have done so for my entire adult lifetime. One doesn't have to imagine he's on the winning side to do the decent thing. One simply does it, advertises it, recommends it, touts it to one and all as a way to move toward a freer and more decent world. That my side -- my little band of social freaks -- will be crushed by the Leviathan in due course does not deter me in the least. I will have stood for what seemed to me the decent course of thought and action. It didn't make me rich or famous or successful, as a different conduct of my life might have done. I have no regrets. But neither do I harbor any wishful thinking about an impending revolution of liberty." - Robert Higgs

"It is a blast to see the powerful topple from the thrones they want to sit in so badly. It is a thrill to use and hold technologies, as we know them, that no one among the elite ever gave permission to exist. It is a kick to see how the market — meaning human beings acting with vision toward the future — is so constantly outwitting the arrogant planners who want to freeze history, control our minds, and wreck our world. To defy them is so simple: Just imagine a future better than the present. You become an enemy of the state, and you begin to love every minute of it. You become part of the solution and see that your life and energies are worthwhile and making a difference. How fortunate we all are to be living in these times." - Jeffrey Tucker

"I am not that much interested in the debate between libertarian optimists and pessimists. Why? Because if ever either side is declared the winner, it will not change my behavior by one iota. Whether we are moving toward or away from liberty, I will continue to do what I do every day: work to the best of my ability to promote freedom, and economic rationality. I ask that everyone reading this try to do the same, to the best of their ability." - Walter Block

In sum, regardless of whether you are a pessimist, an optimist or neither, you should never tire of exploring, refining, and promoting libertarian values if you consciously and honestly believe them to be intellectually true, morally good, and aesthetically inspiring. There is no preferable alternative anyway.

Saturday, August 15, 2015

Jedyny regulowany rynek to wolny rynek

Ilekroć ktoś kontrastuje wolny rynek i rynek "regulowany", wówczas wykonuje on orwellowską sztuczkę. Wolny rynek jest z definicji regulowany przez interakcje konsumentów i producentów - producenci regulują wzajemnie swoje plany w ramach procesu przedsiębiorczej konkurencji, podczas gdy konsumenci regulują plany producentów poprzez podejmowanie suwerennych decyzji kupna lub jego odmowy. Rezultatem jest niesamowicie złożony, zdyscyplinowany i efektywny organizm społeczny, który tworzy i dystrybuuje zasoby w sposób tak racjonalny, na jaki tylko pozwalają umiejętności kognitywne wszystkich jego produktywnych członków.

W świetle powyższego, "regulowanie" wolnego rynku okazuje się być niczym innym, jak eufemizmem na agresywne zaburzanie jego działania, z konieczności wykolejające jego złożone procesy alokacyjne i prowadzące do jego faktycznego rozregulowania w najgorszym tego słowa znaczeniu. Należy zawsze mieć się na baczności przed tego rodzaju semantycznymi podstępami. Wybór nie leży nigdy między absolutną wolnością a regulacją, ale zawsze między regulacją ze strony klienta a regulacją ze strony grabieżcy.

Thursday, August 13, 2015

The Only Regulated Market is the Free Market

Whenever one contrasts free market and "regulated" market, he tries to play an Orwellian trick on you. The free market is by definiton regulated by the interactions of consumers and producers - producers regulate each other's plans through the process of entrepreneurial competition, while consumers regulate the plans of producers through the exercise of their sovereign buying decisions. The result is a wonderfully intricate, disciplined, and effective social organism that creates and distributes resources in as rational a way as the cognitive skills of all productive members of society make possible.

In view of the above, "regulating" the free market turns out to be nothing more than a euphemism for violently interfering with its operation, thus necessarily derailing its intricate allocative processes and effectively deregulating it in the worst sense of the term. You should never fall for this semantic trick. The choice is never between absolute freedom and regulation, but between regulation by the customer and regulation by the plunderer.

Wednesday, August 12, 2015

Dziesięć nieoczywistych prawd o wolności i sprawach pokrewnych

1. Libertarianizm nie implikuje przekonania, że monopolistyczne aparaty opresji zwane państwami są jedynymi wrogami wolności.

2. Libertarianizm nie implikuje przekonania, że zniknięcie monopolistycznych aparatów opresji zwanych państwami automatycznie przełoży się na powstanie wolnego społeczeństwa.

3. Skala etatyzmu nie znajduje automatycznego przełożenia na jego dotkliwość.

4. Względna antypatia wobec demokracji nie implikuje względnej sympatii wobec monarchii.

5. Sprzeciw wobec "państwa opiekuńczego" nie implikuje poparcia dla ograniczenia imigracji.

6. Niechęć wobec zrzędliwego konserwatyzmu nie implikuje entuzjazmu wobec wesołkowatego libertynizmu ani vice versa.

7. Dostrzeganie tego, że USA gwałtownie trwoni swoje wolnościowe dziedzictwo nie implikuje wiary w rosnącą potęgę gospodarczą tzw. BRICSów.

8. Dostrzeganie immanentnej szkodliwości korporacyjnego etatyzmu, bankowości centralnej i walut dekretowanych nie implikuje wiary w to, że rynki finansowe to kasyno albo jedna wielka manipulacja.

9. Świadomość tego, że ekspansja kredytowa oparta na pustym pieniądzu z konieczności prowadzi do cykli koniunkturalnych nie implikuje wiary w to, że złoto w dowolnej postaci bądź jakiekolwiek inne metale szlachetne to mądra inwestycja.

10. Świadomość tego, że ma się szczęście żyć w najlepszej z dotychczasowych epok nie implikuje wiary w wigowską teorię historii.

Tuesday, August 11, 2015

Wolność osobista, niepewność i racjonalność

Z ust zarówno tzw. "lewicowców", jak i tzw. "konserwatystów" słyszy się nieraz osobliwe stwierdzenie, że wraz ze wzrostem wolności osobistej i możliwości wyboru wzmaga się w społeczeństwie poczucie niepokoju i zagubienia, zanika jego "naturalny", nadający mu spójność rytm, itp., więc owa "wolność osobista" i "możliwość wyboru" jest jedynie pozorem, który skrywa w sobie "nową formę zniewolenia", itd.

Jest to nic innego, jak przejaw luddyzmu kulturowego - strach przed wyjściem z okresu społecznego infantylizmu, w którym nadające życiu rytm normy, instytucje i przyzwyczajenia nie musiały świadomie i racjonalnie wykazywać swojej intelektualnej, moralnej i estetycznej wartości w konfrontacji z innymi, równoprawnymi pomysłami na realizację danych indywidualnych czy grupowych celów. Strach tzw. "lewicowców" przed "erozją instytucji publicznych" jest w tym kontekście lustrzanym odbiciem strachu tzw. "konserwatystów" przed "erozją tradycyjnej moralności", bo oto okazuje się, że "tradycyjność" czy biurokratyczny przymus mogą nie wystarczyć, aby zapewnić danym normom czy instytucjom zwycięstwo (czy nawet przetrwanie) na wolnym rynku idei i produktów kulturowych.

Wspomniana wyżej niepewność i dezorientacja nie jest więc ceną wolności osobistej, ale jej atutem - kubłem zimnej wody uświadamiającym konieczność dokonania kulturowego rachunku sumienia, w ramach którego normatywne ziarna muszą zostać świadomie i racjonalnie oddzielone od plew, jeśli mają mieć jakąkolwiek szansę na rozkwit - tym razem w dojrzałej, samowystarczalnej formie - na gruncie wolnej konkurencji różnorodnych struktur kapitału kulturowego.

PS. Nieskończenie łatwiej jest wmówić sobie, że żyje się w czasach upadku, niż uświadomić sobie, że żyje się w czasach rozkwitu, gdyż nieskończenie łatwiej jest winić swoje otoczenie za własne porażki, niż przyznać się, że zmarnowało się oferowane przez nie możliwości sukcesu.