Monday, February 23, 2015

Legal Polycentrism, the Circularity Problem, and the Regression Theorem of Institutional Development

The circularity problem states that before legal polycentrists can employ price theoretic arguments about market competition, they must first show that legal polycentrism is able to instantiate the institutional framework within which property rights are protected and contracts are enforced. If these requirements are not satisfied, it is illegitimately circular to draw on market competition as an argument for legal polycentrism. This paper indicates that the above problem can be solved by relying on the regression theorem of institutional development, whereby the development of higher-level (hard) institutions is conditioned by the development of lower-level (soft) institutions.

[Read More]

Saturday, February 7, 2015

Libertarianizm a fałszywe polityczne dychotomie

Libertarianizm obnaża "prawicę" i "lewicę" jako puste semantycznie etykietki, wykorzystywane przez etatystów do realizowania w wymiarze kulturowym zasady "dziel i rządź". W związku z tym za nieporozumienie uważam mówienie o libertarianizmie "prawicowym" i "lewicowym". Koronnym dowodem na bezzasadność tworzenia tego rodzaju dychotomii jest dla mnie to, że w takim stopniu, w jakim samozwańczy libertarianie "prawicowi" i "lewicowi" nie próbują łączyć libertarianizmu ze swoimi wąsko rozumianymi upodobaniami kulturowymi, głoszą oni tezy nie przeciwstawne, a komplementarne.

Libertarianie "lewicowi" podkreślają przede wszystkim, że globalne, wysoce hierarchiczne korporacje osiągają rozmiar i wpływ większy niż ten możliwy przy uwzględnieniu odwrotnych efektów skali tylko dzięki państwowym subsydiom, monopolistycznym przywilejom, ekspansji kredytowej opartej na pustym pieniądzu, bailoutom, itp. W związku z tym słusznie argumentują oni, że w społeczeństwie dobrowolnym relacje wewnątrz produktywnych przedsiębiorstw byłyby najprawdopodobniej znacznie bardziej poziome, elastyczne, inkluzywne, bezpośrednie, spersonalizowane, itp.

Libertarianie "prawicowi" podkreślają natomiast przede wszystkim rolę dobrowolnych, spontanicznie kształtujących się hierarchii jako naturalnego przedłużenia zasady specjalizacji i podziału pracy. W związku z tym równie słusznie argumentują oni, że w społeczeństwie dobrowolnym wciąż mielibyśmy do czynienia z funkcjonalnym podziałem na przedsiębiorców, kapitalistów, rentierów i pracowników najemnych, jak również z różnymi powiązanymi z tym podziałem funkcjonalnymi (ale nie prawnymi) nierównościami.

Innymi słowy, libertarianie "lewicowi" skupiają się na krytyce sztucznych hierarchii, budowanych przy udziale monopolistycznych aparatów opresji, podczas gdy libertarianie "prawicowi" skupiają się na obronie naturalnych hierarchii, stanowiących jedno z narzędzi realizacji produktywnego potencjału społeczeństwa dobrowolnego. Jako że - przy odpowiednio życzliwym odczytaniu - są to przedsięwzięcia intelektualne wzajemnie się uzupełniające, uważam, że nie ma żadnych przeszkód ku temu, aby libertarianie "prawicowi" i "lewicowi" zwarli intelektualne szyki i przekonali się, że mogą być po prostu libertarianami.

Friday, January 30, 2015

Libertarianizm a neutralność kulturowa

Czy filozofia libertarianizmu jest całkowicie neutralna w odniesieniu do szeroko rozumianych kwestii kulturowych? Wielu twierdzi, że jest, i że jedną z jej istotnych przewag konkurencyjnych jest właśnie to, że jedynie jej akceptacja umożliwia pokojowe współżycie osób o odmiennych albo wręcz przeciwstawnych przekonaniach kulturowych, jak długo tylko elementem wspólnym tych przekonań jest poszanowanie dla zasad samoposiadania i nieinicjowania agresji wobec innych osób i ich własności.

Jest to odpowiedź słuszna, ale niepełna. W teorii libertarianizm zachowuje rzeczywiście tego rodzaju neutralność. Praktyczna jego implementacja - której podstawą musi być szeroka społeczna akceptacja jego konstytutywnych zasad - wymaga jednak odpowiedniego podłoża mentalnościowego i kulturowego właśnie. Społeczeństwo oparte w pełni na dobrowolnych i kontraktowych instytucjach musi być społeczeństwem, którego członkowie są w większości m.in. odporni na syndrom sztokholmski, odporni na libido dominandi, zdolni do myślenia w kategoriach niebezpośrednich, odległych i niezamierzonych konsekwencji, i niepodatni na wszelkie formy trybalizmu. To z kolei wymaga - nie logicznie, ale psychologicznie - odpowiednich cech kulturowych.

Innymi słowy, logicznie rzecz biorąc można sobie wyobrazić społeczność, w której niewielką wartość ma życie jednostki, indywidualna kreatywność czy samorealizacja, a która mimo wszystko bezwarunkowo szanuje zasady samoposiadania i nieinicjowania agresji, jednak praktyczna możliwość zaistnienia społeczności hołdującej tak psychologicznie nieprzystającym do siebie wartościom moralnym i kulturowym wydaje się bardzo niewielka. Trudno też wyobrazić sobie np., żeby bezwarunkowy szacunek dla praw własności mogli szczerze i świadomie wykazywać członkowie społeczności, większość których reprezentuje hedonistyczną kulturę natychmiastowej gratyfikacji, choć - znowu - z logicznego punktu widzenia nie jest to niemożliwe.

Podsumowując, na gruncie swojej struktury logicznej libertarianizm jest całkowicie neutralny w odniesieniu do kwestii kulturowych i stanowi to jedną z jego istotnych przewag konkurencyjnych; jednocześnie jednak wydaje się, że pewne przekonania kulturowe są psychologicznie trudne do pogodzenia z pewnymi elementami mentalności, której wykształcenie wydaje się niezbędne do tego, aby dana społeczność mogła w sposób dobrowolny, świadomy, trwały i głęboki przyjąć zasady libertarianizmu (a tylko tego rodzaju dobrowolna, oddolna społeczna akceptacja mogłaby doprowadzić do powstania trwałych i skutecznych instytucji chroniących integralność wolnego społeczeństwa, takich jak sieć swobodnie konkurujących ze sobą i dbających o swoją dobrą reputację agencji ochronnych i arbitrażowych).

Saturday, January 10, 2015

Etatyzm jako instytucjonalizacja pogardy

Z obyczajowego punktu widzenia etatyzm można zdefiniować jako instytucjonalizację wzajemnej pogardy. Przedstawiciele monopolistycznych aparatów opresji muszą gardzić swoimi "klientami", gdyż tylko wtedy mogą skutecznie nimi zarządzać jako bezosobowymi elementami wielkiej termitiery, gotowymi do podporządkowania zinstytucjonalizowanej przemocy i biurokratycznemu przemiałowi. Muszą też oni gardzić samymi sobą, gdyż inaczej nie mogliby skutecznie wypełniać swojej roli karnych, wiernych trybików biurokratycznego systemu przemiałowego. Podwójną pogardę opłaca się też odczuwać każdej ofierze tegoż systemu - raz do siebie samej, aby jak najszybciej zagłuszyć w sobie głos urażonej jednostkowej godności i tym samym psychologicznie przyzwyczaić się do otaczającej rzeczywistości, a dwa do innych, podobnych sobie ofiar, aby zagłuszyć w sobie moralne opory względem życia ich kosztem, a tym samym "pragmatycznego" wykorzystywania systemu, w jakim się znalazło.

Jeden konstruktywny wniosek, jaki wyłania się z powyższych obserwacji, brzmi następująco: aby złamać obyczajową inercję, na której opiera się trwałość etatyzmu, należy odrzucić pogardę, a kultywować szacunek, zarówno do siebie, jak i do innych, oraz wymagać podobnego szacunku z drugiej strony, tak, aby naturalnym stało się patrzenie na siebie i na innych jako na niezależne jednostki, posiadające niezbywalną wolność i godność, dla których zawstydzające jest uleganie stadnym instynktom i niewolniczym przyzwyczajeniom. W społeczeństwie wyrażającym tego rodzaju podejście nie będzie w stanie przetrwać jakakolwiek forma etatyzmu, niezależnie od tego, ile pałek, czołgów i najemnych propagandzistów będzie miała do dyspozycji.

Friday, December 5, 2014

A Few Reasons to Be Cautiously Optimistic About the Prospects for Liberty

Individual liberty is not a new concept, but its ultimate development in the form of the vision of a voluntary society is quite recent. The same can be said about the consistent application of the economic way of thinking to the question of the production of law and order, which provides a powerful intellectual foundation for the vision in question. And the same can most certainly be said about the modern information technology, which allows for disseminating this vision and familiarizing others with its intellectual foundations on a global scale. When so many favourable factors coincide, it is not unreasonable to be cautiously optimistic about the prospects for a major but peaceful transformation of society in the direction of a far more civilized and prosperous coexistence, based on the principles of voluntariness, contractuality, competitive diversity, and bottom-up mutual aid. The road ahead may still be long, but the pace of progress in the dissemination of the relevant ideas is nonetheless encouraging.

Thursday, November 20, 2014

Instytucjonalna przemoc a infekowanie wolnością

Etatyzm swoją siłę czerpie nie tylko - albo może nawet nie przede wszystkim - z grożenia instytucjonalną przemocą, ale z korumpowania instytucjonalną przemocą, pozyskiwania jak najszerszej rzeszy klientów poprzez redystrybucję części zagrabionych wcześniej dóbr i rozdawanie przywilejów. W ten sposób etatyzm nie tylko zwraca się przeciwko społeczeństwu, ale też zwraca społeczeństwo przeciwko samemu sobie, zasadniczo osłabiając jego możliwości obronne. Społeczeństwo dotknięte chorobą etatyzmu to nie tylko społeczeństwo zaszczute instytucjonalną przemocą, ale też społeczeństwo zainfekowane instytucjonalną przemocą - społeczeństwo, które nie zwróci się przeciwko instytucjonalnej przemocy, gdyż jego poszczególne segmenty żyją dzięki niej swoim wzajemnym kosztem. Innymi słowy, etatyzm służy nie tylko tym, dla których siłowa kontrola nad innymi jest celem samym w sobie, ale też tym, dla których jest ona przede wszystkim środkiem do pozyskiwania dóbr, których nie potrafiliby oni pozyskać w jakikolwiek inny sposób.

Dlatego - analogicznie - warunkiem koniecznym skutecznego poszerzania obszaru wolności własnego działania jest "infekowanie" wolnością tych, którzy - korzystając z etatystycznego systemu redystrybucyjnego - nie uważają jej za pożądany cel sam w sobie. Innymi słowy, rzecz nie tylko w budowaniu coraz większego wpływu frontu pryncypialnych wolnościowców, ale też w skutecznym przekonywaniu tych, którzy pryncypialnymi wolnościowcami nie są, że powszechny szacunek dla wolności działania generuje na tyle silne pozytywne efekty zewnętrzne, iż są one w stanie przeważyć nad wszelkimi korzyściami materialnymi, jakie można uzyskać stając się klientem etatyzmu. Wykazywanie, że życie kosztem drugiego się nie opłaca, jest prawdopodobnie jedynym dobrze rokującym sposobem na wyleczenie z etatystycznej choroby tych, którym uniemożliwia ona uświadomienie sobie, że życie kosztem drugiego jest niemoralne i degradujące. Być może jest to kolejna ilustracja tego, że względy utylitarne i deontologiczne mogą uzupełniać się w harmonijny i spójny sposób, zwłaszcza w zakresie działań na rzecz wolności.

Wednesday, November 12, 2014

Libertarianizm a moralne dwójmyślenie

Z moralnego punktu widzenia libertarianizm głosi zasady, które dla większości są zupełnie prozaiczne i oczywiste: każdy jest wyłącznym właścicielem swojego ciała i umysłu, jak również owoców ich pracy, i w związku z tym bezwarunkowo niemoralna jest inicjacja agresji naruszająca nietykalność cielesną lub własność drugiego. Jednocześnie z politycznego punktu widzenia zasady te z prozaicznych i oczywistych stają się w opinii większości zasadami radykalnymi i rewolucyjnymi, gdyż głoszą one bezwarunkową niemoralność (a tym samym stosowność eliminacji) wszelkiej polityki, która z definicji oparta jest na wykorzystywaniu zinstytucjonalizowanej przemocy do kontrolowania poczynań pokojowo nastawionych jednostek.

Z uwagi na tak zasadniczy konflikt pomiędzy tymi dwoma punktami widzenia rodzi się tu naturalne pytanie: czy błędna jest zdroworozsądkowa moralność, czy też błędna jest powszechna moralna akceptacja dla polityki w najrozmaitszych jej przejawach, takich jak podatki, regulacje handlowe, paternalistyczne nakazy i zakazy, "sprawiedliwe wojny", itp.? Jako że niemożliwe jest wyobrażenie sobie choćby minimalnego rozwoju cywilizacyjnego przy braku poszanowania dla opisanych wyżej zasad zdroworozsądkowej moralności, bardziej przekonująca wydaje się odpowiedź, że pewnego rodzaju fundamentalnym błędem moralnym jest akceptacja dla tego, co zostało wyżej opisane jako polityczny punkt widzenia. Nie jest jednocześnie trudna odpowiedź na pytanie, jak błąd tak fundamentalny mógł stać się błędem tak dojmująco powszechnym - zjawiska takie jak syndrom sztokholmski i libido dominandi, jak również rezultaty eksperymentów takich, jak te przeprowadzone przez Milgrama i Zimbardo, pozwalają wyjaśnić łatwość, z jaką można popaść w permanentny stan moralnego dwójmyślenia.

Powyższe obserwacje pozwalają wysnuć wniosek, że libertarianizm jest w istocie niczym innym, jak elementarną konsekwentnością w zakresie stosowania zasad zdroworozsądkowej moralności, a tym samym zasadniczym wyzwaniem rzuconym moralnemu dwójmyśleniu, którego ostateczną kulminacją jest odruchowa akceptacja dla "politycznego punktu widzenia". Wniosek ten daje pewne wyobrażenie na temat zarówno tego, jak fundamentalna jest rola libertarianizmu w zakresie kierowania wnioskowania moralnego na logicznie spójne i psychologicznie zdrowe tory, jak i tego, jak ogromnie trudne jest związane z tym edukacyjne wyzwanie. Biorąc pod uwagę, że pokonywanie największych wyzwań wiąże się na ogół z największymi korzyściami, powyższa obserwacja nie powinna dziwić, ale mimo to może skłaniać do pewnych praktycznych refleksji.