Najoczywistsza, naturalnie nasuwająca się odpowiedź na pytanie "czy roboty pozabierają wszystkim pracę?" brzmi: roboty mogą przejąć pracę robotyczną, ale z definicji nie mogą przejąć pracy specyficznie ludzkiej, czyli takiej, w ramach której to nie narzędzie jest pomocne dla swojego użytkownika, tylko człowiek jest pomocny dla swojego bliźniego.
Co najistotniejsze w tym kontekście, owa specyficznie ludzka praca nie wymaga wzniesienia się na szczyty ludzkiego potencjału intelektualnego, moralnego, estetycznego czy duchowego - nie wymaga od każdego stania się wielkim filozofem, wybitnym artystą, autorytetem moralnym czy natchnionym mistykiem. Wystarczy, że wymusza ona na wykonującej ją osobie okazywanie człowieczeństwa względem bliźniego, tzn. wejście w staranną relację z jego przekonaniami, pragnieniami, oczekiwaniami i innymi specyficznie podmiotowymi stanami mentalnymi.
Innymi słowy, normalny człowiek pragnie kontaktu z drugim człowiekiem występującym nie tylko w roli filozofia, artysty, mistyka czy autorytetu moralnego, ale też w roli sprzedawcy, kelnera, pielęgniarki czy recepcjonistki, z którymi można po ludzku porozmawiać, pożartować, porozmyślać i podzielić się swoimi zamiarami, upodobaniami czy obawami. Kluczowe jest tu jednak określenie "normalny człowiek", bo sytuacja może przedstawiać się już zupełnie inaczej dla przysłowiowego "smartfonowego zombie", dla którego swobodne budowanie pełnych zdań w mówionym języku, odczytywanie mimiki twarzy i tonu głosu czy nawet nawiązywanie przedłużonego kontaktu wzrokowego to ezoteryczne umiejętności.
Podsumowując, roboty mogą pozabierać wszystkim pracę wyłącznie w świecie dobrowolnie odczłowieczonym, ale jako że roboty mogą być użyteczne wyłącznie dla ludzi, doskonale zrobotyzowany i odczłowieczony świat byłby nie światem powszechnego dobrobytu, tylko światem powszechnej wegetacji, czyli najdotkliwszej formy nędzy. Odpowiadając więc raz jeszcze na początkowe pytanie, roboty mogą skutecznie wspomagać (nie zastępować) wyłącznie pracę tych, którzy niezmiennie pamiętają, że "kto nie chce pracować, niech też nie je". Kto zaś chce pracować, ten musi zachowywać naturalną świadomość, że jest to czynność wykonywana w ostatecznym rachunku przez ludzi dla ludzi i poprzez ludzki kontakt.
Showing posts with label robotyzacja. Show all posts
Showing posts with label robotyzacja. Show all posts
Thursday, January 26, 2023
Tuesday, January 17, 2017
Neoluddyzm jako wzorcowy przykład mizantropii
Istnieją dobrze znane ekonomiczne powody, dla których nie należy traktować poważnie neoluddystycznych utyskiwań, tym razem skierowanych nie przeciwko industrializacji, ale przeciwko robotyzacji i rozwojowi tzw. sztucznej inteligencji. Istnieją też jednak równie znaczące powody szeroko rozumianej natury humanistycznej, dla których tego rodzaju utyskiwań nie tyle nie powinno się traktować poważnie w sensie intelektualnym, co powinno się stawiać im opór w sensie moralnym.
Robotyzacja, automatyzacja i mechanizacja to procesy zmierzające ku temu, aby wszelkie działania robotyczne wykonywały roboty, wszelkie działania automatyczne wykonywały automaty, a wszelkie działania mechaniczne wykonywały mechanizmy, co umożliwi w końcu człowiekowi skupienie się wyłącznie na działaniach specyficznie ludzkich, wymagających specyficznie ludzkich umiejętności, talentów i predyspozycji. Jeśli więc, jak twierdzą neoluddyści, doprowadzenie owych procesów do ich ostatecznego zwieńczenia skaże ludzkość na permanentną bezproduktywność, to jest to jedno z najbardziej obelżywie mizantropicznych i demoralizujących stwierdzeń, jakie można sobie wyobrazić. Jest to bowiem stwierdzenie, że człowiek może być produktywny wyłącznie jako ułomny substytut maszyny, nie jest natomiast w stanie być produktywny jako człowiek spełniający się w swoim człowieczeństwie.
Innymi słowy, wbrew zapewnieniom o upominanie się o produktywną rolę człowieka w procesie rozwoju gospodarczego, neoluddyści nie mają sobie równych w ubliżaniu owej roli i pomniejszaniu jej znaczenia. I już choćby z tego powodu należy przyjąć mechanizacyjne i automatyzacyjne aspekty owego procesu z całym dobrodziejstwem inwentarza - bo im szybciej będzie on postępował, tym szybciej nic, co ludzkie, nie będzie nam w końcu obce.
Robotyzacja, automatyzacja i mechanizacja to procesy zmierzające ku temu, aby wszelkie działania robotyczne wykonywały roboty, wszelkie działania automatyczne wykonywały automaty, a wszelkie działania mechaniczne wykonywały mechanizmy, co umożliwi w końcu człowiekowi skupienie się wyłącznie na działaniach specyficznie ludzkich, wymagających specyficznie ludzkich umiejętności, talentów i predyspozycji. Jeśli więc, jak twierdzą neoluddyści, doprowadzenie owych procesów do ich ostatecznego zwieńczenia skaże ludzkość na permanentną bezproduktywność, to jest to jedno z najbardziej obelżywie mizantropicznych i demoralizujących stwierdzeń, jakie można sobie wyobrazić. Jest to bowiem stwierdzenie, że człowiek może być produktywny wyłącznie jako ułomny substytut maszyny, nie jest natomiast w stanie być produktywny jako człowiek spełniający się w swoim człowieczeństwie.
Innymi słowy, wbrew zapewnieniom o upominanie się o produktywną rolę człowieka w procesie rozwoju gospodarczego, neoluddyści nie mają sobie równych w ubliżaniu owej roli i pomniejszaniu jej znaczenia. I już choćby z tego powodu należy przyjąć mechanizacyjne i automatyzacyjne aspekty owego procesu z całym dobrodziejstwem inwentarza - bo im szybciej będzie on postępował, tym szybciej nic, co ludzkie, nie będzie nam w końcu obce.
Labels:
automatyzacja,
mechanizacja,
mizantropia,
neoluddyzm,
robotyzacja
Subscribe to:
Posts (Atom)