W miarę upływu czasu coraz bardziej można docenić unikatowy charakter naszej części świata. Z jednej strony słuszną odrazę budzi w jej mieszkańcach dzika mentalność każdej "wschodniej fali" - co nie powinno w najmniejszym stopniu dziwić, biorąc pod uwagę, iż na przestrzeni dziejów trzy wielkie "wschodnie fale" rozbiły się o tutejsze "przedmurze". Z drugiej jednak strony równie słuszną odrazę budzi wciąż w tutejszym społeczeństwie straszna duchowa cena, jaką tzw. Zachód (rozumiany w sensie czysto geograficznym, nie cywilizacyjnym) zapłacił za swój tymczasowy materialny dobrobyt i doczesny pokój, konsekwentnie dając się infekować trucizną Gramsciego, Kinseya i Alinsky'ego, czego skutkiem jest obecny stan rzeczy, w którym większości tamtejszych wpływowych decydentów i "edukatorów" należałby się kamień młyński u szyi i dno morza.
Tymczasem tutaj - mimo oczywistych i momentami mocno uciążliwych zjawisk, takich jak chroniczny bałagan prawny, napór drobnej kleptokracji i długa tradycja ogólnego nieprofesjonalizmu - wciąż można funkcjonować w poczuciu, że jest się otoczonym względną normalnością i zdroworozsądkowością, która, choć nie zasługuje na aureolę, nie woła też regularnie o pomstę do nieba. Potwierdził to również ostatni samarytański zryw - bardziej żywiołowy niż przemyślany, ale szczery w swojej spontaniczności i bezinteresownie serdeczny.
Czy rzeczona sytuacja jest w większej mierze pochodną mimowolnych doświadczeń historycznych, czy dobrowolnego i konsekwentnego zaangażowania na rzecz określonych wartości, to kwestia niemal nieskończenie pojemna i w tym miejscu nierozstrzygalna. Tak czy inaczej, warto zdać sobie sprawę z autentycznej unikatowości miejsca, które od stuleci hartowało się między młotem ustawicznej barbarii a kowadłem nad wyraz częstej dekadencji, docenić względnie bardzo dobry rezultat powyższego procesu i bez jakichkolwiek kompleksów kultywować jego oryginalny charakter. Zwłaszcza, że coraz bardziej wygląda na to, iż na ostatecznym placu boju może się on ostać jako jeden z nielicznych - nawet jeśli nie "wielki", to przynajmniej nie całkiem skarlały.
Showing posts with label dekadencja. Show all posts
Showing posts with label dekadencja. Show all posts
Sunday, April 10, 2022
Subscribe to:
Posts (Atom)