Tuesday, December 31, 2019

Individual Liberty and Its Good and Bad Uses

A civilization treats individual liberty as a gift to be nurtured. An anti-civilization treats it as a nuisance to be eliminated. A pseudo-civilization treats it as a toy to be played with. In other words, a civilization sees it as a gateway to virtue, an anti-civilization sees it as an obstacle to power, while pseudo-civilization sees it as a ticket to self-indulgence.

Saturday, December 28, 2019

"Zielony komunizm" i ideologiczna demoralizacja

Czerwony komunizm dążył do tego, żeby sprzeciw wobec jego totalitarnych roszczeń utożsamić w powszechnej opinii ze sprzeciwem wobec "pochylania się nad losem biednych i wyzyskiwanych". Tymczasem "zielony komunizm" dąży do tego, żeby sprzeciw wobec jego równie totalitarnych roszczeń utożsamić w powszechnej opinii ze sprzeciwem wobec dbałości o środowisko naturalne. Okazuje się więc jasne, że mamy w tym kontekście do czynienia z kolejną odsłoną tej samej niszczycielskiej ideologii, która wykorzystuje w sposób instrumentalny skądinąd słuszne cele, mając w rzeczywistości tylko jeden, niezmienny cel - władzę, czyli najgorszą formę pychy, polegającą na pozbawieniu człowieka tego wszystkiego, co czyni go człowiekiem, a więc rozumu, sumienia i wolnej woli.

To, że ma się w danej sytuacji do czynienia z bałamutną ideologią, a nie ze "szlachetnym przesłaniem", najłatwiej na ogół poznać nie po treści, a po formie - ideologie są jazgotliwe, bezczelne, roszczeniowe i operujące strachem. I choć nie wierzę, żeby "zielony komunizm" mógł osiągnąć choć promil tego upiornego sukcesu, jaki osiągnął jego czerwony poprzednik - przede wszystkim dlatego, że ludzkość jest obecnie o wiele zbyt rozkapryszona i zinfantylizowana, żeby było ją stać na jakiekolwiek "akty rewolucyjnego poświęcenia" - to mimo wszystko należy go przy każdej możliwej okazji demaskować.

Należy to czynić po pierwsze dlatego, że każda tego rodzaju ideologia - jeśli nie dać jej odporu - jest w stanie konserwować lub pogłębiać etatystyczne status quo. Po drugie zaś nie należy dopuszczać do tego, żeby podobne ideologie obrzydzały nam i innym różne pożądane cele, na które cynicznie powołują się one w ramach swojej propagandy. Innymi słowy, tak jak za najbardziej przewrotne zwycięstwo czerwonego komunizmu należałoby uznać odwiedzenie szerokich rzesz osób od angażowania się w dobrowolne, oddolne działania charytatywne, tak za równie przewrotne zwycięstwo "zielonego komunizmu" należałoby uznać odwiedzenie szerokich rzesz osób od roztropnego i zapobiegliwego gospodarowania zasobami naturalnymi. Najbardziej niszczycielskie efekty niewolniczych ideologii polegają nie na bezpośrednim czynieniu zła, ale na zniechęcaniu ich ofiar do czynienia dobra - każdy więc, kto pragnie "zło dobrem zwyciężać", powinien w sposób szczególny uczulać swoich bliźnich na te właśnie aspekty wszelkiej pseudomoralistycznej, a w rzeczywistości głęboko demoralizującej indoktrynacji.

Friday, November 29, 2019

O roli „Ludzkiego działania” w historii ekonomii

Pod tym adresem można obejrzeć moje wystąpienie pt. "Ludzkie działanie. Traktat o ekonomii" wygłoszone w ramach Weekendu Kapitalizmu 2019 i VII Zjazdu Austriackiego. Sugeruję w nim, że „Ludzkie działanie” Ludwiga von Misesa stanowi dzieło unikatowe nawet w obrębie wąskiej kategorii traktatów ekonomicznych, które zrewolucjonizowały nasze rozumienie zjawisk gospodarczych. Wynika to z dwojakiej roli pełnionej przez magnum opus austriackiego badacza – z jednej strony jest to dzieło zawierające najpełniejszy opis wszystkich jego głównych analitycznych osiągnięć, z drugiej zaś strony jest to publikacja stanowiąca główną siłę napędową powojennego odrodzenia szkoły austriackiej.

Tuesday, November 19, 2019

Another Defense of Austrian Welfare Economics

In their article published in a recent issue of Wroclaw Economic Review, Wysocki and Megger attempt to undermine Rothbard’s welfare theory as articulated in his classic essay on the subject. More specifically, they suggest that the theory in question generates some fatally counterintuitive conclusions and relies on viciously circular arguments. In this response, I argue that the objections raised by the abovementioned authors miss their mark by failing to grasp the praxeological essence of certain crucial points that constitute Rothbard’s analytical edifice, which is grounded in the broader insights of the Austrian School into the nature of human action, the market process and transactional efficiency.

[Read More]

Wednesday, November 6, 2019

Dobrobyt, efekt konwergencji i "wielka stagnacja"

Dość powszechnie znanym zjawiskiem gospodarczym jest tzw. efekt konwergencji, w ramach którego obszary stosunkowo biedniejsze rozwijają się szybciej niż obszary stosunkowo bogatsze od momentu wypracowania odpowiednio pro-rozwojowych instytucjonalnych struktur i uzyskania stosownych zasobów kapitałowych (zwłaszcza o charakterze intelektualno-organizacyjnym).

Z czysto ekonomicznego punktu widzenia zjawisko to tłumaczy prawo malejących przychodów - potocznie rzecz ujmując, w sprzyjających warunkach stosunkowo łatwo odbić się od dna, ale dużo trudniej utrzymać konsekwentny wznoszący pęd. Wydaje się jednak, że owo prawo warto rozszerzyć o szeroko rozumiane czynniki mentalnościowo-kulturowe i powołać się w ich kontekście na prawidłowość sugerującą, że nie tylko wolność, ale też dobrobyt wymaga stałej moralnej czujności; tymczasem jako że dobrobyt jest nadzwyczaj zdolny do usypiania owej czujności, im dłużej jest on udziałem danego społeczeństwa, w tym większym stopniu jest on w stanie sprzyjać normatywnemu rozprzężeniu utrudniającemu jego konserwowanie, a co dopiero jego ciągłe zwiększanie. Nie jest to zresztą jakikolwiek oryginalny wniosek, ale prawidłowość znana od bardzo dawna - cytując Koheleta: "Gdy dobra się mnożą, mnożą się ich zjadacze".

Stąd nie powinno dziwić, że im dostatniejsze i im dłużej cieszące się dostatkiem jest dane społeczeństwo, tym, ceteris paribus, częściej pojawiają się w jego łonie patologiczne formy roszczeniowości i rozkapryszenia, nieraz przybierające formę ostentacyjnej zatraty zdroworozsądkowego oglądu rzeczywistości, zwłaszcza w samozwańczych środowiskach opiniotwórczych. Jako że w podobnej atmosferze nie sposób skutecznie zawiadywać złożonymi kapitałowymi strukturami produkcji ani wypracowywać pożytecznych innowacji, od pewnego momentu żadne czynniki natury czysto ekonomicznej mogą nie być w stanie przezwyciężyć ani nawet zrównoważyć negatywnego wpływu powyższych zjawisk. Wtedy zaś rozwój gospodarczy danego społeczeństwa nie tylko konsekwentnie spowalnia, ale wręcz w pewnym momencie może zacząć się stopniowo cofać. Efekt konwergencji może wówczas zostać spotęgowany wskutek tego, że obszary doganiające nie tyle uzyskują jakiekolwiek absolutne przewagi konkurencyjne, co zachowują zdolność znacznie dłuższego trwania w stanie mentalnościowo-kulturowej "normalności".

Powyższe wnioski nie mają oczywiście charakteru praw ekonomicznych, a jedynie socjologicznych generalizacji. Mogą one jednakże wyjaśniać fundamentalne przyczyny dyskutowanego od pewnego czasu zjawiska ochrzczonego mianem "wielkiej stagnacji" - spadek tempa innowacyjności byłby w tym kontekście wyłącznie wtórnym rezultatem zaniku stosownej normatywnej atmosfery w miejscach, które były dotychczas głównymi centrami innowacyjności. Innymi słowy, o prawdziwości lub nieprawdziwości owych wniosków przesądzi dopiero upływ czasu - w takim jednak stopniu, w jakim okażą się one prawdziwe, w nadchodzących dekadach możemy być świadkami przyspieszonych procesów konwergencji, które jednakowoż nie będą wynikać z jakichkolwiek szczególnych zasług obszarów doganiających.

Wednesday, October 9, 2019

Zmiany klimatyczne a totalitarna indoktrynacja

Zmiany klimatyczne są zjawiskiem tyleż naturalnym, co wciąż stosunkowo słabo zrozumianym, w związku z czym wydawanie jakichkolwiek kategorycznych sądów w zakresie ich powstawania i rozwoju jest w najlepszym razie nieroztropne.

W coraz większym stopniu nie ulega natomiast wątpliwości, że tzw. katastrofalne antropogeniczne zmiany klimatyczne to najbardziej nikczemne propagandowe bałamuctwo, jakim obecnie raczona jest ludzkość. Aby dojść do podobnego wniosku, nie trzeba powoływać się w tym kontekście na "czyny mówiące głośniej niż słowa", takie jak np. niesłabnący popyt na długoterminowe obligacje czy rosnące wciąż ceny nadmorskich nieruchomości. Wystarczy zamiast tego skupić się na tym, w jakim tonie wypowiadają się najbardziej konsekwentni zwolennicy owego bałamuctwa i jakie wprost przyświecają im cele.

Wszystkim już dziś wiadomo, że istnieje pewien "typ ludzki", którego jedynym, bezwzględnie realizowanym celem jest całkowite fizyczne i moralne upodlenie swojego bliźniego, stanowiące ostateczny wyraz całkowitej władzy nad nim. Najpełniejszym dotychczasowym ucieleśnieniem owego typu byli ci, którzy zbudowali, a następnie - jak długo było to możliwe - konserwowali system komunistyczny, czyniący jednostkę niewolnikiem absolutnym - tak materialnym, jak i duchowym. I choć system komunistyczny uległ spektakularnemu samozniszczeniu - co musiało się stać ze względów ekonomicznych - odpowiedzialny za niego "typ ludzki" wciąż istnieje i wciąż żywi dokładnie te same zamiary.

Skoro zaś w tak spektakularnie kompromitujący sposób upadły wszelkie domorosłe totalitarne utopie, które obiecywały swoim niewolnikom ziemski raj, w jaki sposób można wciąż agitować dziś skutecznie na rzecz totalitaryzmu? Otóż można to robić nie tyle mamiąc łatwowiernych kolejnymi wizjami powszechnego dobrobytu tworzonego w ramach "gospodarki planowej", co wprost im oświadczając, że totalitarne centralne sterowanie globalnym społeczeństwem jest jedyną alternatywą wobec rzekomego kataklizmu, który całkowicie zniszczy ludzką cywilizację. Pojawiająca się w tym kontekście frazeologia jest pod względem deklarowanych celów nie do odróżnienia od niegdysiejszej frazeologii marksistowsko-leninowskiej: społeczeństwa świata mają znów zaakceptować "żelazne ustalenia nauki" i podporządkować się "wielkiemu zbiorowemu działaniu na rzecz likwidacji systemowej niesprawiedliwości" oraz "kompleksowemu przemodelowaniu sposobu funkcjonowania globalnej gospodarki", co będzie wymagać "politycznej dyscypliny" i "rezygnacji z burżuazyjnych wygód".

Ani razu nie pojawia się natomiast w kontekście podobnej agitacji sugestia, że jeśli perspektywa "klimatycznej katastrofy" jest realna, to w pierwszej kolejności należałoby w bezprecedensowym stopniu zrezygnować z destruktywnego archaizmu zwanego polityką, a tym samym kategorycznie przestać rzucać kłody pod nogi wolnej przedsiębiorczości i oddolnej społecznej samoorganizacji, a więc jedynym zjawiskom, które dają szansę na sprostanie tak złożonym i wielkoskalowym wyzwaniom. Innymi słowy, intencje konsekwentnych piewców "walki z katastrofą klimatyczną" są aż nadto jasne - i są to intencje momentami groteskowo wręcz podobne do tych, które przyświecały zarządcom zrealizowanych dwudziestowiecznych dystopii.

Na szczęście nie wierzę, że istnieje jakakolwiek szansa na wdrożenie owego nowego "zielonego komunizmu", bo człowiek współczesny - w przeciwieństwie do wczesnodwudziestowiecznego proletariatu - jest o wiele zbyt rozkapryszony i zinfantylizowany, żeby móc podejmować jakiekolwiek "rewolucyjne akty poświęcenia". Nie zmienia to jednak faktu, że wyżej opisana apokaliptyczno-totalitarna indoktrynacja może wymiernie przyczynić się do dalszego demoralizowania już i tak mocno zdemoralizowanych społeczeństw tzw. krajów rozwiniętych i do dalszego obniżania już i tak bardzo niskiego poziomu ich ekonomicznej świadomości. To zaś są aż nadto wystarczające powody, aby nie ustępować jej ani na krok i przy każdej okazji obnażać jej jednoznacznie antycywilizacyjny charakter.

Tuesday, October 8, 2019

What Liberty Allows for and What it Demands

Liberty allows for recklessness, but it demands accepting its consequences; it does not repress vices, but it encourages the development of virtues; it tolerates diversity, but it excludes it from ventures based on unanimity; and it does not condemn self-love, but it flourishes in the love of one's neighbor.

In other words, liberty does not fight against things that are morally neutral, it does not respond to evil with greater evil, and it is a necessary condition of doing good. Thus, there is no good reason whatever to give up on it, but there are infinite good reasons to use it ever more fully.