Nie ma i nigdy nie będzie żadnych technologii umożliwiających "czytanie w myślach" czy też deterministyczne (albo nawet obiektywnie probabilistyczne) przewidywanie przyszłości. Istnieją za to jak najbardziej technologie - bardzo notabene prymitywne co do trybu swojego działania - które wskutek nachalnego, agresywnego bodźcowania, masowego generowania komunikatów wykorzystujących tanie behawioralne sztuczki oraz zalewania środków masowego przekazu bezmiarem "zgnilizny mózgowej" mogą uczynić nieostrożnych ludzi coraz bardziej przewidywalnymi, impulsywnymi i szablonowymi w swych zachowaniach.
Nie należy się zatem absolutnie obawiać rzekomych hiperzaawansowanych narzędzi "kontroli umysłowej" mających się jakoby znajdować w rękach globalnych polityczno-korporacyjno-bezpieczniackich molochów. Chcąc jednak pozostawać maksymalnie niezależnym od wpływu owych molochów, należy mieć się na baczności przed dobrowolnym rozluźnieniem kontroli nad własnym umysłem, które to rozluźnienie może się niestety łatwo dokonać wskutek przewlekłego kontaktu z narzędziami nawet bardzo siermiężnymi, ale wyjątkowo natrętnymi i wszechobecnymi.
Innymi słowy, nie należy bać się tego, że algorytmiczne gadżety zdołają przeniknąć ludzki umysł i złamać ludzką wolę, gdyż są to wyłącznie strachy na lachy rodem z podrzędnej fantastyki naukowej. Należy za to strzec się scenariusza, w którym podobne gadżety zdołają rozmiękczyć ludzki umysł i zdegenerować ludzką wolę, bo to jest scenariusz nie fantastyczny, ale już w sporej mierze zrealizowany - a więc domagający się tym pilniejszego zatrzymania przez ogół ludzi trzeźwego umysłu i dobrej woli. Rzecz jedynie w tym, żeby w owym zatrzymywaniu zawsze pamiętać, że ma się do czynienia nie ze wszechpotężnym smokiem, tylko z masą dokuczliwych pcheł, do pokonania których wystarczy świadome zachowywanie higieny osobistej w wymiarze moralnym i duchowym.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment