Friday, August 5, 2022

Całkowite wywłaszczenie zaczyna się od wnętrza

Problem nie polega na tym, że człowiek jest dziś „materialistyczny” i oderwany od „spraw ducha”, tylko na tym, że „sprawy ducha” utożsamia on na ogół z najbardziej infantylną i rozkapryszoną formą materializmu: nie tyle nie myśli o raju, co widzi w nim kosmiczny park rozrywki; nie tyle nie dba o metafizykę, co kojarzy ją z mocami komiksowych superbohaterów; i nie tyle nie odczuwa sacrum, co pojmuje je jako profanum „uświęcone” nieskończonymi pokładami własnego samozadowolenia.

Trudno się w związku z tym dziwić, że w swojej masie niemal automatycznie kapituluje on przed wszelkimi działaniami mającymi na celu podeptanie jego duchowej godności - albo wręcz ochoczo z nimi współpracuje. Innymi słowy, wulgaryzację skwapliwie usprawiedliwia jako "spontaniczność", prymitywizację bez oporów przyjmuje jako "emancypację", psychomanipulację domyślnie odbiera jako "rozrywkę", a dehumanizację chętnie rozgrzesza jako "autoironię".

Skutek tego jest taki, że, zachowując wciąż pełen zestaw pozorów świadczących jakoby o względnie "dostatnim" i "spełnionym" życiu, człowiek o powyższej orientacji staje się coraz bardziej bezbronny wobec tych, którzy sukcesywnie i niepostrzeżenie obniżają w jego odbiorze jakościową rangę kryteriów podobnego życia. Pozostaje mieć zatem nadzieję, że owe wrogie siły wpływu w pewnym momencie swoim zwyczajem "przedobrzą" i - prowokując niezamierzoną terapię szokową - pozwolą krytycznej masie ludzi przekonać się, że nie mieć niczego (w najgłębszym, personalistycznym tego zwrotu znaczeniu) to ścisłe przeciwieństwo bycia szczęśliwym.

Z tym zaś powinna iść w parze świadomość, że najbardziej przewrotne pozbawianie człowieka wszystkiego kończy się na rzeczach najbardziej widocznych i namacalnych, a nie od nich zaczyna - tzn. nie sprawia, że wywłaszczony nędzarz może zachowywać nieskończone bogactwo swojej wewnętrznej godności, tylko dba o to, żeby wywłaszczenie (niekoniecznie ustawowe, tylko np. hiperinflacyjne) było już jedynie formalnością w odniesieniu do tych, którzy nie mają już absolutnie żadnego wewnętrznego oparcia.

Thursday, July 28, 2022

Kontrrewolucja antykomunistyczna przeciwko globalnym behawioralnym manipulacjom

Przewodniczącą tzw. technicznej grupy doradczej ds. spostrzeżeń behawioralnych WHO (już sama nazwa tchnie czystym orwellizmem i huxleyizmem) została właśnie mianowana komunistka. Nie tylko komunistka de facto - bo takich w szeregach globalnej biurokracji jest pełno - ale też komunistka de iure, od ponad czterech dekad czynna członkini Brytyjskiej Partii Komunistycznej. Jest to ta sama postać, która jakiś czas temu wsławiła się stwierdzeniem, że noszenie "kagańców" powinno stać się trwałym nawykiem kulturowym, oraz że - i tu należy docenić jednoznaczne, przejrzyste ujęcie sprawy - tzw. zdrowie publiczne jest kategorią immanentnie kolektywistyczną, a więc wrogą wolności osobistej.

Owa nominacja powinna uzmysłowić wszystkim tym, którzy wciąż tego nie rozumieją, w jaki sposób globalny komunizm może błyskawicznie i nieodwracalnie zrujnować dzisiejszy świat. Otóż wystarczy, żeby istniała w nim szemrana, pokątnie działająca organizacja, która mimo swego podejrzanego statusu rości sobie prawo do wywierania globalnego wpływu, i żeby poszczególne reżimy "narodowe" w sposób skoordynowany i regularny wdrażały jej rzekomo apolityczne, "eksperckie" zalecenia, choćby i najczystszym wzorcem ich sumiennej implementacji były miejsca takie jak ChRL. Wówczas komunizm wszechobecnych "behawioralnych szturchnięć" może w najlepsze rujnować świat, podczas gdy większość jego ofiar pozostaje ślepa na jego wpływy, wymawiając się tym, że przecież nigdzie w zasięgu wzroku nie powiewa flaga z sierpem i młotem.

Podsumowując zatem i do znudzenia powtarzając: nigdy dotąd świat nie potrzebował równie pilnie globalnej rewolucji antykomunistycznej. Rewolucji prawdziwie skutecznej, a więc odbywającej się nie na poziomie polityczno-partyjnym, tylko na poziomie osobistym i duchowym, domagającym się wyrugowania ze swojego życia i najbliższego otoczenia wszelkich śladów komunistycznych i komunoidalnych nawyków - w tym przede wszystkim tych nieoczywistych, podświadomych i behawioralnie uwarunkowanych. Tylko wówczas bowiem ludzie dobrej woli będą mogli mieć pewność, iż należycie dbają o swoją wolność wewnętrzną - czyli o niezawodny punkt oparcia pozwalający zachować trzeźwość i czujność nawet w obliczu komunistycznego walca, który na poziomie systemowym może zatrzymać już wyłącznie opatrznościowy cud. Wtedy, niezależnie od zewnętrznych okoliczności, owa kluczowa kontrrewolucja będzie mogła zwyciężyć mnóstwem indywidualnych triumfów - a w ostatecznym rachunku liczy się tylko to.

Wednesday, July 20, 2022

Sojusz komunizmu zielonego i czerwonego w dziele przyspieszonej totalnej destrukcji

Pierwszym krajem, który uległ błyskawicznemu i spektakularnemu rozpadowi wskutek wdrożenia zielonego komunizmu zaordynowanego przez klikę z Davos, była Sri Lanka. Tymczasem dokładnie w kwietniu 2021, czyli wtedy, gdy na Sri Lance wprowadzono flagowy element owego komunizmu - zakaz używania nawozów sztucznych - również zarząd Kanału Panamskiego zobowiązał się do wdrożenia lokalnej wersji rzeczonej ideologii, inicjując "program dekarbonizacji".

Na chwilę obecną Panama, gdzie koszt paliwa wzrósł o 50% od początku roku, szybkimi krokami zmierza w stronę Sri Lanki, a największe od dekad protesty grożą sparaliżowaniem tego jednego z najważniejszych obok Hong Kongu i Szanghaju węzłów spedycyjnych, wywołując kaskadę kolejnych załamań w globalnej gospodarce. Zielony komunizm idzie zresztą w tym wielkim dziele zniszczenia ręka w rękę z komunizmem czerwonym, który wcześniej sparaliżował Hong Kong i Szanghaj przy użyciu totalitaryzmu hipochondrycznego.

Innymi słowy, czego w wymiarze totalnej destrukcji klasyczny "realny" komunizm nie był w stanie dokonać przez dekady, tego jego współczesne wersje "środowiskowe" i "zdrowotne" dokonają w ciągu kilku lat - i to w skali globalnej. Pod warunkiem oczywiście, że w świecie nie dokona się wreszcie prawdziwie globalna i gruntowna rewolucja antykomunistyczna, która w sposób rzeczywisty, a nie pozorny, raz na zawsze oczyści ziemię z wszelkich śladów tej diabolicznej ideologii. Aby taka rewolucja w końcu nadeszła - tego pozostaje życzyć wszystkim ludziom dobrej woli, jednocząc się z nimi we wszelkich ich wysiłkach, tak żeby inspirujący ich Duch faktycznie i do końca odnowił oblicze tej ziemi.

Saturday, July 16, 2022

Diabolizm gnostycki vs diabolizm pogański: czyli o potrzebie trzymania się z dala od wszelkiego złego

Chcąc opisać trwający gorący konflikt między tzw. Zachodem a Rosją i przyległościami przy użyciu maksymalnie precyzyjnych pojęć, należy określić go jako konflikt między diabolizmem gnostyckim a diabolizmem pogańskim.

Diabolizm gnostycki, którego główną siłą kierowniczą na poziomie systemowym jest klika z Davos i pokrewne polityczno-korporacyjne sitwy nadające ideologiczny ton tzw. zachodnim instytucjom, ma na sztandarach bunt przeciw naturalnemu porządkowi zawierający się w ideach takich jak neomarksizm, maltuzjanizm czy "transhumanizm". Z kolei diabolizm pogański, reprezentowany przez władze Kremla i ich sojuszników, to naturalistyczny kult brutalnej fizycznej siły połączony z czysto formalistycznie rozumianym szacunkiem dla tradycji. Z pewnej odległości owemu konfliktowi przygląda się jeszcze klasyczny diabolizm totalitarno-marksistowski, reprezentowany przez Chiny i wciąż wahający się co do tego, z którą stroną w większym stopniu się zrzeszyć.

To, że rozmaite formy diabolizmu walczą z sobą zamiast się jednoczyć, nie powinno dziwić nikogo, kto zna metody działania złego, opisane bardzo przejrzyście już choćby w klasycznym dziele C. S. Lewisa pt. "The Screwtape Letters". Grunt właśnie w tym, żeby w ramach owego konfliktu wtłoczyć jak największą liczbę osób na którąś ze stron, zaćmiewając w nich świadomość, że wszystkie owe strony służą w ostatecznym rachunku temu samemu celowi: zbrukaniu ludzkiej duszy sojuszem z upadlającą, autodestrukcyjną wizją świata i roli człowieka w świecie.

Jednocześnie należy pamiętać, że finał owego pozornie wielostronnego starcia może być tylko jeden: rozmaite formy diabolizmu, będąc w różnych aspektach zjawiskami immanentnie samobójczymi, muszą z konieczności wyeliminować się nawzajem - i na tym w finalnej perspektywie polegać będzie trwające w tej chwili wielkie oczyszczenie świata. Sprawą kluczową jest zatem to, żeby wykorzystać ów wyjątkowy czas do osobistego oczyszczenia z wszelkich związków z jakąkolwiek formą diabolizmu, korzystając z faktu, że wszystkie one ukazują się obecnie ludzkości w bezprecedensowo przejrzystej postaci.

Pomyślną przyszłość będą mieli zapewnioną tylko ci, którzy wytrwają do końca nie dając się złapać na lep któregokolwiek z rzeczonych bałamuctw - a im szybciej nabiorą na nie wszystkie trwałej odporności, tym skuteczniej będą w stanie zabezpieczyć przed nimi jak największą liczbę swoich bliźnich. Dla korzyści tak własnej, jak i cudzej, warto zatem zadbać jak najpilniej o oczy do patrzenia i uszy do słuchania, zdolne do przeniknięcia bieżącej pstrokacizny i kakofonii. Nie wymaga to w gruncie rzeczy wielkiego wysiłku - tymczasem rezultaty będą ogromnie owocne.

Friday, July 15, 2022

Zasadniczy przejaw zdrowia to odporność na propagandę hipochondrycznej histerii

Stosunkowo mało istotne jest to, jak trwałą odporność na ten czy inny twór grypopodobny nabyło się na przestrzeni ostatnich dwóch i pół roku. Absolutnie kluczowe jest natomiast to, czy nabyło się przez ten czas niezawodnie trwałą odporność na propagandę hipochondrycznej histerii.

Podobnie, stosunkowo mało istotne jest to, jak cenną wiedzę medyczną nabyło się na przestrzeni ostatnich dwóch i pół roku. Absolutnie kluczowe jest natomiast to, czy nabyło się przez ten czas bezcenną wiedzę z zakresu konsekwentnego stawiania oporu globalnemu totalitaryzmowi - który, jak się okazało, nie tylko można już zdalnie uruchamiać z dnia na dzień, ale też robić to w bezczelnym przeświadczeniu, że nie poniesie się z tego tytułu żadnych konsekwencji.

Grunt zatem, żeby wszyscy ludzie dobrej woli byli gotowi zaświadczyć słowem i czynem, że jest zupełnie inaczej - i że największy socjomanipulacyjny eksperyment w historii przyniósł skutki diametralnie odmienne od zamierzonych.

Monday, June 20, 2022

Nie zwyczajna korekta, ale systemowa implozja

Trwające przez ostatnie pół roku spadki na rynkach finansowych to nie zwykła korekta, tylko przyspieszająca implozja istniejącego od pół wieku systemu czystych walut dekretowych i pozornie permanentnego, choć czysto papierowego "efektu majątkowego". Składają się na nią co najmniej następujące elementy:

1. Odroczony, skumulowany efekt trzech "zadrukowanych" recesji (2000-2001, 2007-2009, 2020) i trzech rozdętych w ich następstwie baniek na rynku aktywów, a także ostateczna kulminacja "finansjalizacji" globalnej gospodarki rozpoczętej jeszcze w latach 80-tych pod batutą "maestro Greenspana", przyjmująca naturalną formę globalnej stagflacji.

2. Antycypacja kaskady bankructw będących oczywistym zwieńczeniem dłużnych efektów domino, zwłaszcza w sektorze bankowym, co jest nieuchronnym losem skrajnie zlewarowanej i zzombifikowanej gospodarki w warunkach przyspieszającej inflacji, kiedy to banki centralne odmawiają w końcu przyjścia w sukurs instytucjom rzekomo "zbyt dużym, by upaść".

3. Wyjątkowo niesprzyjające otoczenie pozafinansowe cechujące się biurokratycznie i ideologicznie wywindowanymi kosztami energii, erozją globalnego systemu specjalizacji i podziału pracy wywołaną w ramach trwającego przez ostatnie dwa lata totalitaryzmu hipochondrycznego oraz napięciem geopolitycznym o realnym podłożu nuklearnym.

Podsumowując, to nie jest, eufemistycznie rzecz ujmując, makroekonomiczny bądź finansowy "dzień jak co dzień" czy przejaw "naturalnego rytmu historii". Jest to raczej horyzont zdarzeń gwarantujący, że na najbardziej fundamentalnym poziomie już nie będzie tak, jak było. Jedyna adekwatna odpowiedź na sakramentalne w tym kontekście pytanie "w co w takim razie inwestować?" brzmi zatem: umacniać i pogłębiać więzi rodzinne, sąsiedzkie, przyjacielskie, wspólnotowe i duchowe; tzn. dbać o wartość tych wszystkich aktywów, które, choć w wymiarze finansowym wydają się najmiększe, a w wymiarze rachunkowym najbardziej nieuchwytne, w rzeczywistości są jedynymi aktywami prawdziwie twardymi i bezcennymi.

Saturday, June 18, 2022

Intelektualna trzeźwość i moralna odwaga w obliczu ciągłego strumienia bałamuctw

Totalitaryzm hipochondryczny był jedynie pierwszym epizodem w psychologicznym rytuale pt. kontrolowana globalna implozja społeczno-gospodarcza. Teraz należy oczekiwać, że im częściej pojawiać się będą coraz dotkliwsze przejawy owej implozji (niezatrzymujące się ceny, pustoszejące półki sklepowe, przerwy w dostawach prądu itp.), tym bardziej szyderczo jej autorzy będą stręczyć masom litanię coraz bardziej absurdalnych wymówek mających tłumaczyć ów stan rzeczy, począwszy od "agresji pana P.", poprzez "zmiany klimatyczne", aż po "nadmierny popyt konsumentów uwolnionych od obostrzeń sanitarnych". W im większym zaś stopniu owe wymówki zostaną choćby biernie przyjęte przez masy, w tym większym stopniu globalni wichrzyciele osiągną swój cel, jakim jest czerpanie perwersyjnej satysfakcji z bezkarnego ogłupiania i demoralizowania jak największej liczby zwykłych ludzi.

Co zatem trzeba czynić w obliczu takiego rozwoju wydarzeń, żeby nie dostarczyć podobnym indywiduom ani krzty rzeczonej satysfakcji? Po pierwsze należy albo całkowicie wyciszyć tzw. przekaz medialny, albo świadomie traktować go jako studium bezustannego słowotoku siermiężnych kłamstw i bałamuctw. Po drugie zaś należy - w takiej mierze, w jakiej jest to możliwe - zabezpieczać dobrobyt swój i swojego najbliższego otoczenia na bazie maksymalnie oddolnej, spontanicznej i niezależnej przedsiębiorczości i samopomocy. Przede wszystkim natomiast trzeba to czynić bez pytania o zgodę tych pasożytniczych czynników, które - niezależnie od szczebla kompetencji - są odpowiedzialne za konieczność podejmowania podobnych działań.

Tylko wówczas nie tylko pozbawi się ich wszelkiej satysfakcji, ale też, demonstrując intelektualną trzeźwość i moralną odwagę, uczyni się ich całkowicie niezdolnymi do odebrania człowiekowi tego, co stanowi o jego najgłębszej wartości nawet w najbardziej niesprzyjających okolicznościach. Jedynie wtedy zwycięstwo ludzi dobrej woli będzie równie pełne, co porażka wrogich im sił.