Tuesday, January 12, 2016
Post-Subsistence is Possible, Post-Scarcity is Not
An important conceptual distinction: a post-subsistence economy is logically and even physically possible, while a post-scarcity economy is both logically and physically impossible. The reason for this is simple: given a sufficiently small population and sufficient productive potential, all subsistence goods can become free goods, but all conceivable goods can never become free, since actual infinity cannot be fit into a universe of finite energy and the constraints of the logic of choice.
Monday, January 11, 2016
O powinności unikania fałszywych alternatyw
Potępienie dla pseudointelektualnej "inżynierii społecznej" nie musi i nie powinno się wiązać z aprobatą dla siermiężnej "mądrości ludowej" (i vice versa).
Potępienie dla "salonowego" libertynizmu nie musi i nie powinno się wiązać z aprobatą dla zaściankowego "konserwatyzmu" (i vice versa).
Potępienie dla biurokratycznie wymuszanego "multikulturalizmu" nie musi i nie powinno się wiązać z aprobatą dla natywistycznego trybalizmu (i vice versa).
Potępienie dla etatystycznego socjaldemokratyzmu nie musi i nie powinno się wiązać z aprobatą dla "oświeconego" autokratyzmu (i vice versa).
Potępienie dla okcydentalnego militaryzmu i korporacjonizmu nie musi i nie powinno się wiązać z aprobatą dla orientalnego neofeudalizmu (i vice versa).
Potępienie dla medialnej i politycznej propagandy nie musi i nie powinno się wiązać z aprobatą dla spiskowej historii dziejów (i vice versa).
Aprobata dla bezwarunkowego szacunku wobec wolności osobistej, własności prywatnej, swobodnej wymiany dóbr i usług, wolnej przedsiębiorczości, metodologicznego indywidualizmu i krytycznego racjonalizmu powinna uczyć unikania fałszywych alternatyw.
Potępienie dla "salonowego" libertynizmu nie musi i nie powinno się wiązać z aprobatą dla zaściankowego "konserwatyzmu" (i vice versa).
Potępienie dla biurokratycznie wymuszanego "multikulturalizmu" nie musi i nie powinno się wiązać z aprobatą dla natywistycznego trybalizmu (i vice versa).
Potępienie dla etatystycznego socjaldemokratyzmu nie musi i nie powinno się wiązać z aprobatą dla "oświeconego" autokratyzmu (i vice versa).
Potępienie dla okcydentalnego militaryzmu i korporacjonizmu nie musi i nie powinno się wiązać z aprobatą dla orientalnego neofeudalizmu (i vice versa).
Potępienie dla medialnej i politycznej propagandy nie musi i nie powinno się wiązać z aprobatą dla spiskowej historii dziejów (i vice versa).
Aprobata dla bezwarunkowego szacunku wobec wolności osobistej, własności prywatnej, swobodnej wymiany dóbr i usług, wolnej przedsiębiorczości, metodologicznego indywidualizmu i krytycznego racjonalizmu powinna uczyć unikania fałszywych alternatyw.
Sunday, January 10, 2016
O niemożliwości zniknięcia rzadkości dóbr
Istnienie gospodarki, w której znika zjawisko rzadkości dóbr umożliwiających biologiczne przetrwanie, jest logicznie, a nawet fizycznie możliwe. Za to istnienie gospodarki, w której znika zjawisko rzadkości wszelkiego rodzaju dóbr, jest zarówno logicznie, jak i fizycznie niemożliwe.
Powód tego jest prosty: przy wystarczająco małej populacji i wystarczającym potencjale produkcyjnym wszystkie dobra umożliwiające biologiczne przetrwanie mogą stać się dobrami wolnymi, ale wszystkie możliwe do wyobrażenia dobra nigdy nie mogą stać się dobrami wolnymi, gdyż faktyczna nieskończoność z definicji nie mieści się we wszechświecie charakteryzującym się skończoną energią i logiką kosztów alternatywnych.
Powód tego jest prosty: przy wystarczająco małej populacji i wystarczającym potencjale produkcyjnym wszystkie dobra umożliwiające biologiczne przetrwanie mogą stać się dobrami wolnymi, ale wszystkie możliwe do wyobrażenia dobra nigdy nie mogą stać się dobrami wolnymi, gdyż faktyczna nieskończoność z definicji nie mieści się we wszechświecie charakteryzującym się skończoną energią i logiką kosztów alternatywnych.
Saturday, January 9, 2016
Problem działania zbiorowego a cicha siła idei
Główną przeszkodą na drodze skutecznego przeciwstawiania się zakusom instytucjonalnych aparatów opresji jest tzw. problem działania zbiorowego - nawet jeśli większość społeczeństwa życzyłaby sobie w danej kwestii zwiększenia zakresu swobody działania, to na ogół nie przeciwstawi się ona czynnie danemu instytucjonalnemu aparatowi opresji, gdyż poszczególni członkowie owej większości będą się bać tego, że inni jej członkowie postanowią przyjąć rolę gapowiczów, łamiąc tym samym jednolity front czynnego oporu i gwarantując jego pacyfikację.
Jakkolwiek niefortunne na poziomie rezultatów zbiorowych, jest to niemniej podejście racjonalne na poziomie jednostkowym, wynikające z poprawnego zarządzania ryzykiem - kibicując biernie "wolnościowej rewolucji" można (rzadko) zyskać bardzo wiele nie ryzykując jednocześnie niczym, podczas gdy angażując się w nią czynnie można (często) stracić bardzo wiele nie mając jednocześnie dużych szans na spektakularny sukces.
Na szczęście to, jak problematyczny jest w danej sytuacji problem działania zbiorowego jest pochodną skali świadomej ideowej akceptacji dla danego zestawu wartości. Innymi słowy, jeśli najodważniejsi działacze na rzecz wolności osobistej (np. przedsiębiorcy tworzący platformy do łatwego szarostrefowego obrotu różnymi dobrami i usługami, insiderzy "odtajniający" plany i działania instytucjonalnych aparatów opresji, itp.) będą mieli świadomość znacznego społecznego poparcia dla swoich działań, wówczas tym chętniej będą się oni angażować w tego rodzaju działania, wiedząc, że jakikolwiek atak odwetowy przeciwko nim spotka się ze stanowczym potępieniem społecznym, wyraźnie podłamującym legitymację atakujących, co zmniejsza prawdopodobieństwo tego rodzaju ataków.
Kluczowe jest w tym kontekście to, że wyrażanie stanowczego ideowego poparcia dla tego rodzaju odważnych, czynnych działań na rzecz wolności nie jest, w przeciwieństwie do owych działań, obciążone problemem działania zbiorowego. Jest to naturalna konsekwencja stanu, w którym instytucjonalne aparaty opresji utraciły już legitymację w takim stopniu, że są wciąż w stanie pacyfikować wiele czynów, ale nie są już w stanie pacyfikować niemal żadnych słów.
Innymi słowy, najlepszym i najtańszym sposobem, w jaki zwolennik szeroko rozumianych wartości liberalnych i libertariańskich jest w stanie skutecznie sprzyjać konsekwentnemu wdrażaniu owych wartości, jest niekrycie się z byciem ich zwolennikiem - podkreślanie przy każdej stosownej okazji, że uważa on wolność osobistą za najwyższą wartość społeczną, a własność prywatną za jej kluczowy przejaw w świecie ekonomicznie rzadkich dóbr, że traktuje on "władzę polityczną" pod każdą postacią jako immanentnie niemoralny, siermiężny przeżytek, że całkowicie odrzuca on plemienne mity "umowy społecznej" i "interesu narodowego", że w pełni sprzyja on falom przedsiębiorczej "kreatywnej destrukcji" rozsadzającej wszelkiego rodzaju biurokratyczne "regulacje" i zastępującej je zdroworozsądkowymi regułami pokojowej, rynkowej współpracy, itd. Mamy ogromne szczęście żyć w czasach, w których w większości miejsc świata tego rodzaju ideowe deklaracje nie grożą już żadnymi represjami, za to uczynienie ich społeczną normą jest w stanie znacząco pomóc w uniknięciu represji tym, którzy podejmują ryzykowne działania mające na celu praktyczne wdrożenie owych idei, a tym samym najpełniejszą realizację ich produktywnego, cywilizacyjnego potencjału.
Podsumowując, słowa są tanie, ale przy wsparciu stosownych idei mogą mimo wszystko stać się znaczące.
Jakkolwiek niefortunne na poziomie rezultatów zbiorowych, jest to niemniej podejście racjonalne na poziomie jednostkowym, wynikające z poprawnego zarządzania ryzykiem - kibicując biernie "wolnościowej rewolucji" można (rzadko) zyskać bardzo wiele nie ryzykując jednocześnie niczym, podczas gdy angażując się w nią czynnie można (często) stracić bardzo wiele nie mając jednocześnie dużych szans na spektakularny sukces.
Na szczęście to, jak problematyczny jest w danej sytuacji problem działania zbiorowego jest pochodną skali świadomej ideowej akceptacji dla danego zestawu wartości. Innymi słowy, jeśli najodważniejsi działacze na rzecz wolności osobistej (np. przedsiębiorcy tworzący platformy do łatwego szarostrefowego obrotu różnymi dobrami i usługami, insiderzy "odtajniający" plany i działania instytucjonalnych aparatów opresji, itp.) będą mieli świadomość znacznego społecznego poparcia dla swoich działań, wówczas tym chętniej będą się oni angażować w tego rodzaju działania, wiedząc, że jakikolwiek atak odwetowy przeciwko nim spotka się ze stanowczym potępieniem społecznym, wyraźnie podłamującym legitymację atakujących, co zmniejsza prawdopodobieństwo tego rodzaju ataków.
Kluczowe jest w tym kontekście to, że wyrażanie stanowczego ideowego poparcia dla tego rodzaju odważnych, czynnych działań na rzecz wolności nie jest, w przeciwieństwie do owych działań, obciążone problemem działania zbiorowego. Jest to naturalna konsekwencja stanu, w którym instytucjonalne aparaty opresji utraciły już legitymację w takim stopniu, że są wciąż w stanie pacyfikować wiele czynów, ale nie są już w stanie pacyfikować niemal żadnych słów.
Innymi słowy, najlepszym i najtańszym sposobem, w jaki zwolennik szeroko rozumianych wartości liberalnych i libertariańskich jest w stanie skutecznie sprzyjać konsekwentnemu wdrażaniu owych wartości, jest niekrycie się z byciem ich zwolennikiem - podkreślanie przy każdej stosownej okazji, że uważa on wolność osobistą za najwyższą wartość społeczną, a własność prywatną za jej kluczowy przejaw w świecie ekonomicznie rzadkich dóbr, że traktuje on "władzę polityczną" pod każdą postacią jako immanentnie niemoralny, siermiężny przeżytek, że całkowicie odrzuca on plemienne mity "umowy społecznej" i "interesu narodowego", że w pełni sprzyja on falom przedsiębiorczej "kreatywnej destrukcji" rozsadzającej wszelkiego rodzaju biurokratyczne "regulacje" i zastępującej je zdroworozsądkowymi regułami pokojowej, rynkowej współpracy, itd. Mamy ogromne szczęście żyć w czasach, w których w większości miejsc świata tego rodzaju ideowe deklaracje nie grożą już żadnymi represjami, za to uczynienie ich społeczną normą jest w stanie znacząco pomóc w uniknięciu represji tym, którzy podejmują ryzykowne działania mające na celu praktyczne wdrożenie owych idei, a tym samym najpełniejszą realizację ich produktywnego, cywilizacyjnego potencjału.
Podsumowując, słowa są tanie, ale przy wsparciu stosownych idei mogą mimo wszystko stać się znaczące.
Thursday, January 7, 2016
Inteligencja, sofistyka i wartości wolnościowe
Ludzki potencjał intelektualny i komunikacyjny (umiejętność werbalizacji abstrakcyjnych idei i świadomość retorycznej siły odpowiednio sformatowanego przekazu) w połączeniu z ewolucyjnym nawisem paleolitycznych uprzedzeń i błędów kognitywnych (podatność na syndrom sztokholmski, libido dominandi i trybalny kolektywizm) i stosunkowo niewielką komercyjną przydatnością tzw. "dyskursu ideowego" praktycznie gwarantuje, że społeczno-gospodarczy przekaz profesjonalnej "klasy paplającej" (pisarzy, dziennikarzy, akademików, tzw. "intelektualistów", itp.) będzie zwyczajowo głównie mieszaniną antyrynkowych przesądów, snobistyczno-rzewnego moralizowania i ostentacyjnie aroganckiego snucia coraz to kolejnych planów spod znaku "oświeconej inżynierii społecznej".
Warto, aby zawsze pamiętali o tym wszyscy zwolennicy bezwarunkowego szacunku dla swobody działania, autonomii jednostki, własności prywatnej i wolnej przedsiębiorczości, gdyż w innym razie mogą oni popadać w zgubne wątpliwości wobec tychże wartości podbudowane mylnym przekonaniem, jakoby nie zgadzała się z nimi "większość inteligentnych ludzi". Tymczasem nie zgadza się z nimi nie większość inteligentnych ludzi, ale większość zawodowych "paplaczy", zwłaszcza w świecie, w którym siły wolnej przedsiębiorczości i zyskownej innowacji wytworzyły bogactwo umożliwiające m.in. subsydiowanie ogromnej liczby owych "paplaczy" przez różne grupy interesu dbające o względy propagandowe. Świadomość tego jest o tyle ważna, że jednym z kluczowych przejawów autentycznej inteligencji (a więc i inteligentnego trwania przy określonych wartościach) jest umiejętność odróżniania autentycznej inteligencji od jej sofistycznego pozoru.
Warto, aby zawsze pamiętali o tym wszyscy zwolennicy bezwarunkowego szacunku dla swobody działania, autonomii jednostki, własności prywatnej i wolnej przedsiębiorczości, gdyż w innym razie mogą oni popadać w zgubne wątpliwości wobec tychże wartości podbudowane mylnym przekonaniem, jakoby nie zgadzała się z nimi "większość inteligentnych ludzi". Tymczasem nie zgadza się z nimi nie większość inteligentnych ludzi, ale większość zawodowych "paplaczy", zwłaszcza w świecie, w którym siły wolnej przedsiębiorczości i zyskownej innowacji wytworzyły bogactwo umożliwiające m.in. subsydiowanie ogromnej liczby owych "paplaczy" przez różne grupy interesu dbające o względy propagandowe. Świadomość tego jest o tyle ważna, że jednym z kluczowych przejawów autentycznej inteligencji (a więc i inteligentnego trwania przy określonych wartościach) jest umiejętność odróżniania autentycznej inteligencji od jej sofistycznego pozoru.
Saturday, January 2, 2016
O dwóch złych sposobach myślenia o ekonomii
Istnieją dwa złe sposoby myślenia o ekonomii.
Pierwszy to sposób na tzw. "chłopski rozum" - bez angażowania logiki, za to z zaangażowaniem instynktów, emocji, przesądów i uprzedzeń. Typowe wnioski płynące z takiego chłopskorozumowego podejścia to np. "wolny rynek nie może służyć wydajności gospodarczej, bo na wolnym rynku panuje konkurencja, a współpraca jest przecież wydajniejsza od konkurencji" albo "w sytuacjach kryzysowych ceny powinny być jak najniższe, bo potrzeby są wtedy największe". Innymi słowy, jest to myślenie o ekonomii w sposób nieekonomiczny, ignorujący kwestie kosztów alternatywnych, struktur motywacji, niezamierzonych i niebezpośrednich konsekwencji, stanów kontrfaktycznych, ładów spontanicznych, itp.
Drugi ze wspomnianych wyżej sposobów można by z kolei nazwać sposobem "na sofistyczny rozum" - angażujący logikę, ale tylko po to, żeby ją zaraz w swojej arogancji lub w swoim cynizmie zakwestionować i próbować zastąpić "czymś lepszym". Typowe wnioski płynące z takiego sofistycznego podejścia to np. "paradoksalnie, kataklizmy służą rozwojowi gospodarczemu stymulując zagregowany popyt" albo "paradoksalnie, kapitalizm jest tak skuteczny w konkurencyjnym wyłanianiu skutecznych przedsiębiorców, że musi zniszczyć sam siebie, bo najskuteczniejsi przedsiębiorcy w pewnym momencie wezmą wszystko i nie będzie już żadnej konkurencji". Innymi słowy, jest to myślenie o ekonomii w sposób pseudoekonomiczny, również ignorujący kwestie kosztów alternatywnych, struktur motywacji, niezamierzonych i niebezpośrednich konsekwencji, stanów kontrfaktycznych, ładów spontanicznych, itp., ale jednocześnie twierdzący, że ich zignorowanie jest uzasadnione w świetle rozmaitych "paradoksów" rzekomo podważających klasyczną wizję logicznej struktury ludzkiego działania.
Pierwszy z tych sposobów myślenia jest typowy dla wszelkiego rodzaju populistów i trybunów ludowych, drugi dla wszelkiego rodzaju technokratów i "inżynierów społecznych", zaś ich wspólnym mianownikiem jest, rzecz jasna, dążenie do podporządkowania wolnych wyborów produktywnych jednostek dyktatowi tej czy innej samozwańczej "władzy państwowej", roszczącej sobie prawo do "poprawiania" gospodarczej rzeczywistości.
Stąd wniosek, że warunkiem koniecznym wolności od tego rodzaju dyktatu, a tym samym warunkiem koniecznym autentycznego rozwoju gospodarczego, jest powszechność myślenia o ekonomii we właściwy sposób - odnoszący się do logicznej struktury ludzkiego działania i głęboko świadomy jej wewnętrznej spójności, z łatwością demaskującej wszelkiego rodzaju sofistyczne "paradoksy" i populistyczne frazesy. Ludwig von Mises wcale nie przesadzał twierdząc, że od powszechnego rozumienia dorobku ekonomii zależy przetrwanie cywilizacji - komu więc na nim zależy, niech nie ustaje w wysiłku przyswajania stosownej wiedzy i dzielenia się nią z innymi.
Pierwszy to sposób na tzw. "chłopski rozum" - bez angażowania logiki, za to z zaangażowaniem instynktów, emocji, przesądów i uprzedzeń. Typowe wnioski płynące z takiego chłopskorozumowego podejścia to np. "wolny rynek nie może służyć wydajności gospodarczej, bo na wolnym rynku panuje konkurencja, a współpraca jest przecież wydajniejsza od konkurencji" albo "w sytuacjach kryzysowych ceny powinny być jak najniższe, bo potrzeby są wtedy największe". Innymi słowy, jest to myślenie o ekonomii w sposób nieekonomiczny, ignorujący kwestie kosztów alternatywnych, struktur motywacji, niezamierzonych i niebezpośrednich konsekwencji, stanów kontrfaktycznych, ładów spontanicznych, itp.
Drugi ze wspomnianych wyżej sposobów można by z kolei nazwać sposobem "na sofistyczny rozum" - angażujący logikę, ale tylko po to, żeby ją zaraz w swojej arogancji lub w swoim cynizmie zakwestionować i próbować zastąpić "czymś lepszym". Typowe wnioski płynące z takiego sofistycznego podejścia to np. "paradoksalnie, kataklizmy służą rozwojowi gospodarczemu stymulując zagregowany popyt" albo "paradoksalnie, kapitalizm jest tak skuteczny w konkurencyjnym wyłanianiu skutecznych przedsiębiorców, że musi zniszczyć sam siebie, bo najskuteczniejsi przedsiębiorcy w pewnym momencie wezmą wszystko i nie będzie już żadnej konkurencji". Innymi słowy, jest to myślenie o ekonomii w sposób pseudoekonomiczny, również ignorujący kwestie kosztów alternatywnych, struktur motywacji, niezamierzonych i niebezpośrednich konsekwencji, stanów kontrfaktycznych, ładów spontanicznych, itp., ale jednocześnie twierdzący, że ich zignorowanie jest uzasadnione w świetle rozmaitych "paradoksów" rzekomo podważających klasyczną wizję logicznej struktury ludzkiego działania.
Pierwszy z tych sposobów myślenia jest typowy dla wszelkiego rodzaju populistów i trybunów ludowych, drugi dla wszelkiego rodzaju technokratów i "inżynierów społecznych", zaś ich wspólnym mianownikiem jest, rzecz jasna, dążenie do podporządkowania wolnych wyborów produktywnych jednostek dyktatowi tej czy innej samozwańczej "władzy państwowej", roszczącej sobie prawo do "poprawiania" gospodarczej rzeczywistości.
Stąd wniosek, że warunkiem koniecznym wolności od tego rodzaju dyktatu, a tym samym warunkiem koniecznym autentycznego rozwoju gospodarczego, jest powszechność myślenia o ekonomii we właściwy sposób - odnoszący się do logicznej struktury ludzkiego działania i głęboko świadomy jej wewnętrznej spójności, z łatwością demaskującej wszelkiego rodzaju sofistyczne "paradoksy" i populistyczne frazesy. Ludwig von Mises wcale nie przesadzał twierdząc, że od powszechnego rozumienia dorobku ekonomii zależy przetrwanie cywilizacji - komu więc na nim zależy, niech nie ustaje w wysiłku przyswajania stosownej wiedzy i dzielenia się nią z innymi.
Labels:
ekonomia,
logika,
populizm,
racjonalność,
technokracja
Friday, January 1, 2016
Libertarianizm: wolnościowy egalitaryzm, nie absolutyzm
Laicy, zwłaszcza nieżyczliwi, określają czasem libertarianizm filozofią "wolności absolutnej". Jeśli jednak "wolność absolutna" ma oznaczać wolność niczym nieskrępowaną, w tym nieskrępowaną wolnością innych, to może to być wyłącznie wolność wszechpotężnego despoty - zjawisko tak odległe od wartości libertariańskich, jak to tylko możliwe.
Libertarianizm nie jest więc filozofią "wolności absolutnej", ale filozofią wolności równej, filozofią krępującą wolność jednostki identyczną wolnością wszystkich innych jednostek (oraz jej naturalnym przedłużeniem w postaci sprawiedliwie uzyskanej własności prywatnej). Najbardziej charakterystyczną cechą libertarianizmu jest w tym kontekście autentycznie egalitarne podejście do kwestii wolności, niedopuszczające jakichkolwiek jednostkowych, grupowych ani instytucjonalnych przywilejów w zakresie dysponowania swoją wolnością, a więc również w zakresie ograniczania wolności cudzej.
Innymi słowy, libertarianizm można z powodzeniem nazywać jedyną logicznie spójną formą wolnościowego egalitaryzmu - jedyną filozofią, w obrębie której wolność i równość stanowią swoje logicznie konieczne, obopólnie korzystne dopełnienia, prakseologicznym pomostem między którymi jest własność prywatna, zwłaszcza w swojej najbardziej fundamentalnej formie, ujętej w zasadzie samoposiadania.
Libertarianizm nie jest więc filozofią "wolności absolutnej", ale filozofią wolności równej, filozofią krępującą wolność jednostki identyczną wolnością wszystkich innych jednostek (oraz jej naturalnym przedłużeniem w postaci sprawiedliwie uzyskanej własności prywatnej). Najbardziej charakterystyczną cechą libertarianizmu jest w tym kontekście autentycznie egalitarne podejście do kwestii wolności, niedopuszczające jakichkolwiek jednostkowych, grupowych ani instytucjonalnych przywilejów w zakresie dysponowania swoją wolnością, a więc również w zakresie ograniczania wolności cudzej.
Innymi słowy, libertarianizm można z powodzeniem nazywać jedyną logicznie spójną formą wolnościowego egalitaryzmu - jedyną filozofią, w obrębie której wolność i równość stanowią swoje logicznie konieczne, obopólnie korzystne dopełnienia, prakseologicznym pomostem między którymi jest własność prywatna, zwłaszcza w swojej najbardziej fundamentalnej formie, ujętej w zasadzie samoposiadania.
Labels:
absolutyzm,
egalitaryzm,
filozofia,
równość,
samoposiadanie,
własność,
wolność
Subscribe to:
Posts (Atom)