Showing posts with label kryptocenzura. Show all posts
Showing posts with label kryptocenzura. Show all posts

Tuesday, April 26, 2022

Dbałość o wolność słowa w "świecie klaunów"

Oto "świat klaunów" w pigułce: z jednej strony ideologiczni rezonerzy nazywający "walką o demokrację" popieranie kryptocenzury na stronie służącej głównie zamieszczaniu pustych sloganów, a z drugiej strony zblazowany celebryta-miliarder nazywający "walką o wolność słowa" tromtadrackie obietnice likwidacji owej kryptocenzury (tak czy inaczej możliwej do obejścia przy minimum wysiłku).

Warto umieć rozpoznawać podobne pseudokonflikty i unikać choćby i biernego angażowania się po którejkolwiek z ich rzekomych stron, aby w ich coraz większym zagęszczeniu umieć identyfikować te sytuacje, w których stawka toczy się o rzeczy faktycznie poważne. Począwszy choćby od tej, której natura w bezprecedensowym stopniu unaoczniła się na przestrzeni ostatnich dwóch lat, a którą można streścić następująco: prawnie zagwarantowana wolność słowa ma znaczenie tylko wtedy, gdy zabezpiecza ona wolność słowa zagwarantowaną mentalnie i duchowo. To zaś ma miejsce tylko wtedy, gdy słowa dyktuje człowiekowi naturalne światło rozumu, głos sumienia i wewnętrzna wolność woli, a nie odgórnie narzucane propagandowe narracje i "profilowe kolorowanki", które można zmieniać jednym przesunięciem globalnego socjotechnicznego przełącznika.

Tylko wówczas słowa - choćby i wypowiadane w sposób najswobodniejszy - przestaną konsekwentnie tracić swoje znaczenie, a wartości - choćby i wyrażane w sposób najbardziej szczery - przestaną być zastępowane swoimi płaskimi karykaturami. Tego jednak nie zapewni żadna "systemowa" zmiana - tu pomoże jedynie kilka miliardów właściwych i ciągle ponawianych indywidualnych wyborów.

Thursday, November 25, 2021

Sztuczny uśmieszek sieciowych kryptocenzorów

Youtube - jak przystało na jednego z naczelnych kryptocenzorów Internetu - idzie za ciosem i wprowadza kolejny upupiający, fałszujący rzeczywistość "eksperyment behawioralny": ukrycie liczby kciuków w dół przy jednoczesnym nieukrywaniu liczby kciuków w górę (możliwe, że nie dotyczy to jeszcze wszystkich, bo ów "eksperyment" wdrażany jest stopniowo).

Powód tego jest dość oczywisty. Ogromna przewaga kciuków w dół pod ostentacyjnie propagandowymi filmami domorosłych "władców świata" pozwalała zwykłym ludziom na budowanie i komunikowanie pokrzepiającej, spontanicznej solidarności. "Czerwona fala" pod perorami rozmaitych Gatesów o "ratowaniu świata przed katastrofą klimatyczną", pod triumfalistycznymi majaczeniami intrygantów z Davos o "resetowaniu ludzkości" czy pod trajkotem reżimowych gadających głów o "w większości pokojowych protestach" terrorystów z BLM pozwalała normalnym mieszkańcom tego świata przekonywać się dobitnie, że nie są oni ostatnimi normalnymi - i że rozmaite globalne polityczno-korporacyjne koterie nie są w stanie przy całej swojej władzy i wszystkich swoich pieniądzach zatrzeć w zwykłych ludziach poczucia normalności. Wszyscy, którzy natknęli się kiedykolwiek na reprezentatywne komentarze pod podobnymi filmami, znaleźli prawdopodobnie wśród nich komentarz następujący: "liczba kciuków w dół pod tym filmem przywraca mi wiarę w ludzkość". Otóż celem ostatniego "eksperymentu behawioralnego" Youtube'a jest zadbanie o to, żeby nikt już nigdy w podobny sposób wiary w ludzkość nie odzyskał. Odtąd pod najbardziej ostentacyjną propagandą i pod najbardziej zuchwałymi manipulacjami domorosłych "władców świata" znajdować się będzie już wyłącznie sztuczny, szyderczy uśmieszek.

Nie należy się oczywiście dziwić temu, że ten konkretny podmiot podjął taką decyzję. Warto za to cieszyć się z tego, że każdy kolejny tego rodzaju krok przysparza popularności Rumble'om, BitChute'om i innym serwisom, które prawdopodobnie nigdy nie stałyby się poważnymi konkurentami dla Youtube'a, gdyby ten nie wstąpił otwarcie w szeregi wrogów wolności słowa. Ostatni będą pierwszymi nawet w tak zgoła nieoczywistych obszarach - a kto to dobrze zrozumie, w tym pogody ducha nie zdołają nigdy zmącić nawet najbardziej przewrotne behawioralne sztuczki.

Monday, July 5, 2021

Decentralizacja, kryptocenzura i zdrowa przekora

Nachalne (i często zupełnie niespodziewane) opatrywanie wpisów na istotne tematy kryptocenzorskimi przywieszkami, będące nagminną praktyką "społecznościowych" algorytmów, świadczy w gruncie rzeczy o tym, że ich twórcy mają wciąż bardzo niskie mniemanie nie tyle nawet o inteligencji, co o poczuciu własnej godności statystycznego użytkownika ich platform. Wprowadzenie owych przywieszek znamionuje bowiem przekonanie, że po ponad 20 latach powszechnej dostępności Internetu umysł statystycznego człowieka można wciąż programować w całkowicie parciany, deterministyczny i quasi-autorytarny sposób - tzn. jeśli będzie się go regularnie bić po oczach komunikatem, że dana treść jest fałszywa bądź "ekstremistyczna", to właśnie tak zacznie on ją postrzegać.

Tymczasem tego rodzaju praktyki zdają się być najskuteczniejszą metodą na obudzenie poczucia urażonej godności nawet w tych, którzy w innych okolicznościach rzadko dbają o jej zachowanie. Nie po to wszakże korzysta się z otwartej, globalnej sieci informacyjnej, żeby regularnie natykać się na zjawiska rodem z reżimowych stacji telewizyjnych czy kanałów radiowych, gdzie otrzymuje się jedynie informacje odpowiednio spreparowane i przefiltrowane. Naturalnym następstwem urażonej godności jest zatem w tym kontekście przekora, czyli - jak pisał Kisielewski - intelektualny instynkt samozachowawczy. Tym samym - ceteris paribus - informacje oznaczone jako fałszywe zaczyna się spontanicznie traktować jako zawierające w sobie przynajmniej ziarno prawdy, a w informacjach oznaczonych jako "ekstremistyczne" zaczyna się dopatrywać zdrowego rozsądku i trzeźwości oglądu.

Innymi słowy, opisane wyżej i coraz częściej stosowane kryptocenzorskie zagrywki zdają się świadczyć nie tyle o egzekwowaniu wyrachowanych planów kontroli informacyjnej, co o panice, desperacji i organizacyjnej nieporadności. Wypuszczony z butelki dżin informacyjnej decentralizacji już nigdy do butelki nie powróci - i wszyscy co bardziej spostrzegawczy przedstawiciele zaskorupiałych reżimowych i quasi-reżimowych struktur propagandowych zdają sobie z tego sprawę, reagując w jedyny znany im sposób, jakim jest coraz bardziej histeryczne rzucanie kłód pod nogi swoim potencjalnym ofiarom. To jednak napędza jedynie już i tak mocno rozpędzony proces, którego ostatecznym zwieńczeniem jest sytuacja pozwalająca na skuteczne odrzucanie spreparowanych prawd i "wyważonych opinii" stręczonych nie jedynie przez reżimy jawnie totalitarne, ale również przez ich rzekomo "liberalne" i "demokratyczne" odpowiedniki.

Cytując klasykę nad klasykami: "nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani nic tajemnego, co by się nie stało wiadome." Dążmy zatem konsekwentnie do tego, żeby, mając do dyspozycji tak bezprecedensowo sprzyjające temu okoliczności, osiągnąć ów stan rzeczy jak najszybciej.