Thursday, December 31, 2015

Human Nature, Libertarianism, and Progress

Libertarianism is to statism what abolitionism was to slavery or what commerce is to plunder. The default approach to social issues is typically the bad one, based on short-sighted instincts, cognitive biases, and tribal superstitions. It is no excuse to say "such is human nature". The defining feature of human nature is precisely the ability to evolve in the direction of ever-greater rationality, moral maturity, and spiritual profundity. All civilizational progress - the process of substituting liberty for power - is a testament to this notion. To ensure its continuation is primarily to be deeply aware and appreciative of its successes: liberty begins with the awareness that there is no such thing as the right to rule, and triumphs when this awareness is sufficiently widespread.

Wednesday, December 30, 2015

Anarcho-Capitalism as an Awareness-Raising Project

The free market is always logically anterior to the state, since no group of roving bandits can turn into a group of stationary bandits without the use of resources that only the free market can supply. Since such resources cannot come into being in a lawless and disorderly environment, the foregoing implies that law and order are also anterior to the state: the state cannot create or improve them, but only pervert them through coercive monopolization. All that is needed to stop this from happening is to make a critical number of individuals sufficiently aware of the nature of this process and shake off the Stockholm syndrome and economic ignorance that prevent its successful reversal.

In other words, anarcho-capitalism is not a speculation about how a genuine free market society would work (since, in an accurate sense of the term, there are no non-free market societies), but an awareness-raising project aimed at explaining how the economic and moral powers of society are turned against it by anti-social forces, biases, and prejudices. It is not an exercise in utopian thinking, but an exercise in spotting and understanding the dystopian features of the social status quo. This is what makes it the most profoundly pragmatic of idealistic social visions and the most profoundly modest of ambitious ones.

Tuesday, December 29, 2015

To Break the Spell is to Break the Chain

Never underestimate the beauty of the times in which you live, the times in which you can openly and consistently mock, ridicule, debunk, and humiliate the so-called "political authority" in all of its guises without serious fear of violent reprisal. And, in this connection, never underestimate the fact that such open and relentless mocking, ridiculing, debunking, and humiliating is the only weapon that can ultimately bring "political authority" down - not any of its particular manifestations, but the phenomenon itself. To break the spell is to break the chain, and the fact that the former is easier than ever before is reason enough to believe in social progress.

Monday, December 28, 2015

100 aforyzmów o wolności i kwestiach pokrewnych

Poniżej znajduje się lista ponad stu napisanych przeze mnie aforyzmów na temat wolności i pokrewnych zagadnień. Jest to przetłumaczony na polski wybór ze znacznie większego zbioru zawartego w mojej książce "The Pith of Life: Aphorisms in Honor of Liberty". Osoby, którym aforyzmy te wydadzą się użyteczne w zakresie tworzenia materiałów promujących szeroko rozumianą myśl wolnościową, mogą je w sposób dowolny reprodukować i wykorzystywać za podaniem autora.

Abolicjonizm był ruchem na rzecz zniesienia prywatnego niewolnictwa. Libertarianizm jest ruchem na rzecz zniesienia prywatnego i publicznego niewolnictwa.

Anarchista to ktoś, kto utracił zdolność wymyślania wymówek dla legalnej opresji.

Anarchista: zwolennik teorii spiskowej mówiącej, że celem podporządkowywania ludzi zmonopolizowanej przemocy jest ich ciemiężenie, a nie ich ochrona.

Anarchokapitalizm: świadomość, że jedynym sposobem, aby efektywnie nadzorować rynek, jest istnienie efektywnego rynku usług nadzorczych.

Bastiat i Hazlitt: ekonomia nawet dla idiotów. Marx i Keynes: ekonomia tylko dla idiotów.

Błogosławieństwem zastanego dobrobytu jest egzystencjalny komfort. Przekleństwem zastanego dobrobytu jest egzystencjalny infantylizm.

Bohaterstwo nie polega na poświęceniu swojej wolności na rzecz kolektywu, ale na obronie swojej wolności przed kolektywem.

Bycie wolnym i nieszczęśliwym nie świadczy o tym, że można być szczęśliwym nie mając wolności, ale o tym, że nie można być szczęśliwym nie doceniając wolności.

Być może najbardziej rażącym dowodem intelektualnej płytkości etatyzmu jest to, że typowy etatysta uważa, iż karykaturalnie hipotetyczna groźba monopolizacji dostępu do wody przez korporacje jest druzgocącym argumentem przeciwko libertarianizmowi, ale boleśnie prawdziwa groźba metodycznej eksterminacji dziesiątek milionów osób przez państwa nie jest druzgocącym argumentem przeciwko etatyzmowi.

Celem filozofii jest opisanie niedoświadczalnego. Celem religii jest doświadczenie nieopisywalnego.

Celem libertarianizmu nie jest „pozwolenie ludziom na bycie wolnymi”, ale uświadomienie im, że nie potrzebują oni czyjegokolwiek pozwolenia na bycie wolnymi.

Celem technologii jest ustalenie, co sprawia, że rzeczywistość staje się wygodna. Celem filozofii jest ustalenie, co sprawia, że wygoda staje się rzeczywista.

Chciwość to zazdrość zwycięzcy. Zazdrość to chciwość przegranego.

Ci, którzy potępiają „kult pieniądza”, są na ogół pierwsi w sięganiu po cudze portfele.

Dekadencja to nie przejaw nadmiaru wolności, ale skutek brania wolności za rzecz oczywistą.

Demokracja to narzędzie do gloryfikowania niewolnictwa poprzez przekonywanie niewolników, że są oni nawzajem swoimi panami.

Demokracja to wolność wyboru preferowanej formy zniewolenia. Wolność to możliwość uczynienia tego wyboru nieistotnym.

Demokracja to wolność wyboru władzy. Autonomia to władza wyboru wolności.

"Dla większego dobra": fraza zawsze poprzedzająca największe zło.

Dobry ekonomista sądzi, że osobami najlepiej predysponowanymi do rozwiązania problemu rzadkości dóbr są przedsiębiorcy. Zły ekonomista sądzi, że są nimi ekonomiści.

Egoista: ktoś, kto nie chce mi pozwolić na życie jego kosztem.

Ekonomia tłumaczy logikę rzadkości. Polityka tłumaczy rzadkość logiki.

Etatysta zarzucający libertarianinowi wiarę w „proste rozwiązania” jest jak kieszonkowiec zarzucający inwestorowi wiarę w „bogacenie się łatwymi i szybkimi sposobami”.

Etatyzm: przekonanie, że agresja powinna stać na straży pokoju.

Etatyzm: przekonanie, że najlepsze ubezpieczenie przeciwpożarowe polega na przyznaniu podpalaczom wyłącznego prawa do posiadania zapałek.

Etyka bez estetyki to moralizatorstwo. Estetyka bez etyki to dekadencja.

Gdyby ludzie byli aniołami, żaden rząd nie byłby konieczny, ale jako że nimi nie są, żaden rząd nie jest pożądany.

Głównym problemem moralnym epok niedostatku jest pragmatyczna niewrażliwość. Głównym problemem moralnym epok dobrobytu jest infantylny sentymentalizm.

Głupiec sądzi, że zakazy są w stanie zlikwidować nieobyczajność. Rozsądny człowiek wie, że są w stanie ją uatrakcyjnić.

Głupiec ubolewa z powodu faktu, że bez państwa biedni byliby zdani na łaskę indywidualnej dobroczynności. Rozsądny człowiek cieszy się z faktu, że bez państwa biedni nie byliby zdani na łaskę instytucjonalnej przemocy.

Głupiec wierzy, że społeczeństwo przyszłości uwolni się od praw ekonomii. Człowiek rozsądny ma nadzieję, że nauczy się je w końcu respektować.

Głupota to czucie się komfortowo z własną ignorancją. Mądrość to nie czucie się z nią niekomfortowo.

Głupota to odmowa walki z własną ignorancją. Mądrość to umiejętność przegrywania tej walki z honorem.

Handel to pomost między wolnością a pokojem.

Indywidualizm czyni zbieraninę społeczeństwem. Kolektywizm czyni społeczeństwo hordą.

Indywidualizm jest korzeniem wolności. Współpraca jest jej owocem.

Indywidualizm jest tym wobec kolektywizmu, czym społeczeństwo jest wobec stada.

Indywidualna wolność może nie być w stanie rozwiązać każdego problemu społecznego, ale zbiorowa przemoc nie jest w stanie rozwiązać jakiegokolwiek problemu społecznego.

Inflacja: niewidzialna ręka legalnej grabieży.

Informacja to zrozumiane dane. Wiedza to zrozumiana informacja. Mądrość to zrozumiana wiedza.

Interes publiczny: interes prywatny kogoś, kto sądzi, że może poświęcić na jego rzecz interes prywatny kogoś innego.

Interwencjonizm: sztuka obwiniania wolności za porażki przymusu.

Jedną z najczęstszych, a jednocześnie najbardziej zdradzieckich pomyłek, jakie może popełnić libertarianin, jest bycie bardziej przeciwko etatyzmowi, niż za wolnością.

Jeśli twierdzisz, że pieniądze szczęścia nie dają, nie ośmieszaj się twierdząc, że nieszczęście uzasadnia sięganie po cudze pieniądze.

Każda wystarczająco refleksyjna jednostka staje się ostatecznie jedynym członkiem swojej osobistej szkoły naukowej.

Kiedy ostatni raz słyszałeś kogoś mówiącego „rynek powinien coś z tym zrobić”?

Kolektywizm: wyzysk człowieka w imię ludzkości.

Libertarianizm nie jest w stanie obiecać, że zbawi biednych, ale etatyzm jest w stanie obiecać, że ich zdeprawuje.

Libertarianizm: przekonanie, że najlepszą formą rządów są rządy jednostki nad samą sobą.

Marksizm w jednym zdaniu: od każdego według jego bogactwa, każdemu według jego zazdrości.

Mądrość to umiejętność bycia namiętnym w swoim rozumieniu rzeczywistości, ale beznamiętnym w jej osądzie.

Mądrość to umiejętność unieszkodliwiania własnej ignorancji.

Metafizycznym fundamentem każdej formy etatyzmu jest wiara we wszechmocnego świeckiego bożka przemocy.

Minarchizm: przekonanie, że rozsądnie jest wejść w paszczę mięsożernego potwora w momencie, gdy uroczyście ogłosi się on wegetarianinem.

Minarchizm: przekonanie, że utopijnym jest przypuszczenie, że mięsożernego potwora można zagłodzić na śmierć, ale pragmatycznym jest przypuszczenie, że można z niego zrobić wegetarianina.

Nacjonalizm: osobliwe przekonanie, że barbarzyństwo staje się cnotą, kiedy osiągnie plemienne rozmiary.

Nacjonalizm: osobliwe przekonanie, że plemienne przesądy są moralnie ważniejsze niż powszechne wartości.

Nacjonalizm to plemienny nepotyzm, a więc zjawisko jeszcze gorsze od nepotyzmu rodzinnego czy koleżeńskiego, bo o ile ten drugi poświęca uczciwość na rzecz przywiązania do konkretnych osób, o tyle ten pierwszy czyni to na rzecz przywiązania do abstrakcyjnych przesądów.

Najbardziej obfitym źródłem nieszczęścia jest wiara w prawo do szczęścia.

Najbardziej otrzeźwiającym świadectwem rzadkości prawdziwej inteligencji nie jest spotkanie z typowym prostaczkiem, ale spotkanie z typowym inteligentem.

Najbardziej zasadniczy wybór społeczny nie leży między indywidualizmem a kolektywizmem, kapitalizmem a socjalizmem, autokracją a demokracją, konsumpcjonizmem a ascetyzmem, ani między konserwatyzmem a progresywizmem, ale między dobrowolnością a przymusem.

Najczęstszym przejawem duchowej niedojrzałości jest skłonność do mylenia niepojętego z bezsensownym.

Najlepszym sposobem na uczynienie Ziemi piekłem jest uczynienie państwa bogiem.

Najskuteczniejszym sposobem na zniszczenie solidarności między ludźmi jest przekonanie ich, że polega ona na uprawnieniu do wzajemnego życia cudzym kosztem.

Największą przeszkodą na drodze do wolności nie jest istnienie złej władzy, ale wiara w możliwość istnienia dobrej władzy.

Największym tryumfem zła jest przekonanie swoich ofiar o swojej konieczności.

Największym wyzwaniem dla zniewolonych jest przestać myśleć o wolności jako o rzeczy nieosiągalnej. Największym wyzwaniem dla wolnych jest nie zacząć myśleć o wolności jako o rzeczy niewymagającej.

Nazywanie libertarianina hipokrytą z powodu używania autostrad jest jak nazywanie abolicjonisty hipokrytą z powodu noszenia bawełnianych skarpet.

Niewolnik doskonały to ktoś, kto wierzy, że wolność to możliwość zarządzania własną klatką.

Niewolnik to ktoś, kto uważa, że wolność to bycie rządzonym we właściwy sposób. Wolny człowiek to ktoś, kto wie, że bycie rządzonym w dowolny sposób to niewolnictwo.

Niewolnik utożsamia państwo ze społeczeństwem. Wolny człowiek zastępuje państwo społeczeństwem.

Niewolnik uważa, że prawo powinno określać zakres wolności. Wolny człowiek uważa, że wolność powinna określać zakres prawa.

Niewolnik wierzy, że państwo jest tym, co chroni społeczeństwo od wpadnięcia w ręce bandytów. Wolny człowiek wie, że państwo jest tym, co powstaje wskutek wpadnięcia społeczeństwa w ręce bandytów.

Niewolnik wierzy, że podatki są ceną, jaką płacimy za cywilizowane społeczeństwo. Wolny człowiek wie, że cywilizowane społeczeństwo jest ceną, jaką płacimy za podatki.

Nikt nie będzie rządził tak dobrze jak nikt.

Oczekiwanie szczegółowego projektu wolnego społeczeństwa jest jak oczekiwanie deterministycznego algorytmu spontanicznej kreatywności.

Ograbienie społeczeństwa wpędza je w tymczasową biedę, ale przekonanie jego członków, że mają oni prawo ograbiać się nawzajem wpędza je w permanentną biedę.

Ontologia logiki w jednym zdaniu: tautologia jest tym, czym jest, paradoks jest tym, czym nie jest, a wszystko inne jest czymś innym.

Optymalizacja podatkowa: proces, w ramach którego chciwość przedsiębiorcy ocala rzadkie zasoby przed chciwością biurokraty.

Osiągnięciem państwa dobrobytu jest dobrobyt państwa. Ceną państwa dobrobytu jest dobrobyt społeczeństwa.

Osiągnięcie spokoju ducha wymaga pełnego zdania sobie sprawy z ogromu głupoty panującej w świecie, a następnie powzięcia solidnego postanowienia, że nie będzie się jej pomnażać przez zaprzątanie nią sobie myśli.

Ostatecznym fundamentem duchowości jest świadomość faktu, że nie może istnieć nic takiego jak sensowne życie w bezsensownym wszechświecie.

Państwa reprezentują swoich obywateli na tej samej zasadzie, na jakiej pasożyty reprezentują swoich żywicieli.

Państwo nadzorujące rynek jest czymś w rodzaju kieszonkowca nadzorującego sklep.

„Państwo opiekuńcze” to narzędzie do zastępowania dobroczynności grabieżą, współczucia pogardą, wdzięczności roszczeniowością, godności bezradnością, podziwu zazdrością i solidarności resentymentem.

Paternalizm jest zły nie dlatego, że nie zawsze wiadomo, co jest dobre dla innych, ale dlatego, że wiadomo, że traktowanie innych jak moralnych idiotów jest dla nich zawsze złe.

Pierwsza zasada społecznej użyteczności: jeśli danej niesamowystarczalnej rzeczy nie jest gotów utrzymywać ani żaden klient, ani żaden inwestor, ani żaden filantrop, ani żaden inny podmiot działający w oparciu o zasadę dobrowolnej wymiany dóbr, usług, wartości i idei, to dana rzecz jest w sposób obiektywny w najlepszym razie społecznie bezużyteczna, a w najgorszym razie społecznie szkodliwa.

Pierwszym krokiem na drodze do zastąpienia przemocy współpracą jest porzucenie wiary w to, że współpraca wymaga przemocy.

Podstawowy konflikt społeczny nie rozgrywa się między bogatymi a biednymi, pracodawcami a pracownikami, tubylcami a imigrantami, purytanami a hedonistami, czy większością a mniejszością, ale między państwem a społeczeństwem, czyli między zorganizowaną przemocą a zorganizowaną wolnością.

Polityczna poprawność sugeruje, że leseferyzm zagraża gospodarce. Gospodarcza poprawność sugeruje, że leseferyzm zagraża polityce.

Polityka polega na składaniu obietnic, których nie da się spełnić. Przedsiębiorczość polega na spełnianiu obietnic, których nie trzeba składać.

Pomylić siłę państwa z siłą społeczeństwa to pomylić żarłoczność pasożyta z witalnością żywiciela.

Postęp cywilizacyjny to proces zastępowania władzy wolnością.

Prawdziwy niewolnik to nie ktoś, kogo wolność jest ograniczona, ale ktoś, kto czuje się ograniczony swoją wolnością.

Protekcjonizm: przekonanie, że sposobem na osiągnięcie globalnego sukcesu jest subsydiowanie lokalnych porażek.

Próba wymiany argumentów z „postmodernistą” jest jak próba renowacji budynku z wandalem.

Przeciwieństwem tyranii nie jest demokracja, ale wolność. Przeciwieństwem przywileju nie jest równość, ale autonomia. Przeciwieństwem opresji nie jest "redystrybucja", ale filantropia. A przeciwieństwem barbarzyństwa nie jest państwo, ale społeczeństwo.

Przedsiębiorczość to sztuka czynienia nieznajomych współpracownikami. Polityka to sztuka czynienia sąsiadów wrogami.

Przedsiębiorczość to wykorzystywanie własnego interesu w służbie innym. Polityka to wykorzystywanie innych w służbie własnego interesu.

Przekonanie, że wydatki rządowe stymulują gospodarkę jest jak przekonanie, że upuszczanie krwi łagodzi anemię.

Pseudoliberał uważa, że wolność można narzucić siłą władzy. Prawdziwy liberał uważa, że władzę można odrzucić siłą wolności.

Psychologicznym fundamentem każdej formy etatyzmu jest perwersyjna satysfakcja z przynależności do bandy największego z osiedlowych chuliganów.

Rolą wolności nie jest czynienie życia lepszym, ale dawanie mu jedynej szansy na stawanie się lepszym.

Rolą wolności nie jest rozwiązywanie problemów, ale czynienie ich rozwiązywalnymi.

Rozumieć istotę wolności słowa to nie widzieć żadnej sprzeczności między stwierdzeniem, że nikogo nie należy obrażać, a stwierdzeniem, że każdego można obrażać.

Różnica między bezwzględnością rynku a bezwzględnością polityki polega na tym, że rynek bezwzględnie karze głupotę, podczas gdy polityka bezwzględnie ją promuje.

Różnica między klientem a wyborcą polega na tym, że ten pierwszy wybiera między płatnymi dobrami, zaś ten drugi między darmowymi złami.

Różnica między państwem a mafią polega na tym, że mafia nie domaga się wdzięczności od swoich ofiar.

Różnica między podatkami a kradzieżą jest jak różnica między wojną a zabójstwem.

Różnica między potrzebami a zachciankami polega na tym, że ja mam potrzeby, a ty zachcianki.

Rożnica między przedsiębiorcą a szarlatanem polega na tym, że ten pierwszy prognozuje swoją sprzedaż, zaś ten drugi sprzedaje swoje prognozy.

Różnica między rabusiem a zwolennikiem "redystrybucji dochodu" polega na tym, że ten pierwszy jest na tyle niegodziwy, iż jest gotów pozbawiać swoje ofiary ich własności, ale nie jest na tyle szalony, aby szczerze wierzyć, że odzyskuje w ten sposób to, co mu się uczciwie należy.

Rynek jest wyrazem zbiorowej wiedzy społeczeństwa. Polityka jest wyrazem jego zbiorowej ignorancji.

Rząd inwestujący w innowacje to coś w rodzaju luddysty inwestującego w mechanizację.

Scjentyzm jest jedynym przesądem, który nie tylko zapewnia swoich wyznawców, że są oni wolni od przesądów, ale też, że są oni na nie odporni.

Spekulant: ktoś, kogo przenikliwość jest brana za oszustwo przez kogoś, kto bierze swoją ignorancję za uczciwość.

Spokój ducha to sceptycyzm bez zgorzkniałości, dystans bez apatii, wygoda bez przyjemności i skupienie bez napięcia.

Społeczeństwo to barbarzyństwo zastąpione cywilizacją. Państwo to barbarzyństwo przebrane za cywilizację.

Stwierdzenie „ludzie nie są aniołami, a więc potrzebujemy rządu, który będzie ich pilnował” jest jak stwierdzenie „socjopaci uzbrojeni w pistolety są niebezpieczni, a więc pozwólmy im używać czołgów i broni jądrowej”.

Stwierdzenie „ludzie są ważniejsi niż zyski” jest równie sensowne, co stwierdzenie „życie jest ważniejsze niż oddychanie”.

Stwierdzenie „superbogacze mogą kupować polityków, dlatego powinniśmy pozbyć się superbogaczy” jest jak stwierdzenie „ludzie mogą złapać syfilis, dlatego powinniśmy pozbyć się ludzi”.

Stworzyć wolne społeczeństwo to nie osiągnąć niemożliwy cel przekonania wszystkich ludzi do porzucenia agresji, ale osiągnąć kluczowy cel przekonania wystarczającej liczby ludzi do porzucenia wiary w to, że agresja może być moralnie dopuszczalna.

Świat zazna pokoju, kiedy fikcja narodowych interesów zostanie zastąpiona rzeczywistością indywidualnych praw.

Świat zazna pokoju, kiedy ostatni budynek rządowy zostanie zamieniony w galerię handlową.

Świat zazna pokoju wówczas, gdy każdy wrzask "to rozkaz!" będzie kwitowany wzruszeniem ramion.

Tam, gdzie jest spontaniczna nierówność bogactwa, tam jest ubóstwo względne. Tam, gdzie jest spontaniczna lub wymuszona równość bogactwa, tam jest ubóstwo bezwzględne. Tak więc nie może istnieć społeczeństwo bez ubóstwa, ale tylko społeczeństwo spontanicznie nierówne jest sobie w stanie skutecznie poradzić z jego najgorszą odmianą.

Ten, kto wierzy dzisiaj w niemożliwość libertarianizmu jest tym, kto wierzył wczoraj w nieuniknioność niewolnictwa.

To, co stanowi różnicę między mafią a państwem, to wiara w to, że istnieje różnica między mafią a państwem.

To, czego potrzebuje światowa gospodarka, to nie banki centralne zdolne wyeliminować recesje, ale recesja zdolna wyeliminować banki centralne.

Totalitaryzm zaczyna się od używania słowa "my" bez zgody każdego ja.

Twierdzenie, że można być szczęśliwym nie będąc wolnym jest jak twierdzenie, że można być zdrowym nie będąc żywym.

Twierdzenie, że rynek nie może istnieć bez państwa jest jak twierdzenie, że żywiciel nie może istnieć bez pasożyta.

Twierdzić, że państwo jest źródłem prawa to jak twierdzić, że grabież jest źródłem handlu.

Twierdzić, że przedsiębiorcy są winni część swoich zysków państwu, gdyż korzystają z „usług publicznych”, to jak twierdzić, że niewolnicy są winni posłuszeństwo swojemu panu, gdyż dostają od niego wyżywienie i dach nad głową.

Tym, co odróżnia cywilizowaną osobę od barbarzyńcy nie jest elokwencja, techniczna wiedza, ani artystyczny gust, ale szczery szacunek dla wolności osobistej.

„Umowa społeczna”: teoria głosząca, że najlepszym sposobem obrony swojej wolności jest dobrowolne oddanie się w niewolę.

Używanie słowa "my" w imieniu nieznajomych jest pierwszym krokiem na drodze do mentalnego totalitaryzmu.

W świecie barbarzyńskim nietolerancja oznacza zakaz, a tolerancja nakaz. W świecie cywilizowanym nietolerancja oznacza dezaprobatę, a tolerancja obojętność.

Wiara, że bank centralny stoi na straży wolnego rynku jest jak wiara, że urząd cenzury stoi na straży wolnego słowa.

Wiara, że konsumpcja napędza gospodarkę jest jak wiara, że najlepszym sposobem na pomnożenie swojego majątku jest jego roztrwonienie.

Wiara, że państwo jest w stanie naprawić „niedoskonałości rynkowe” jest jak wiara, że maczuga jaskiniowca jest w stanie naprawić zepsuty komputer kwantowy.

"Większe dobro" to najczęstszy eufemizm największego zła.

Władza to wolność ciemiężenia słabych. Wolność to władza osłabiania ciemiężących.

Własność jest tym dla wolności, czym jest zdrowie dla życia.

Wojna to konflikt państw. Pokój to harmonia rynków.

Wolno nie chcieć wolności dla siebie. Nie wolno chcieć niewoli dla innych.

Wolnorynkowy libertarianizm nie jest oparty na przesadnym założeniu, że każdy rynkowy przedsiębiorca jest bohaterem, a każdy państwowy biurokrata łajdakiem, ale na zdroworozsądkowej obserwacji, że wolny rynek tworzy najżyźniejszy grunt pod rozwój przedsiębiorczego bohaterstwa, podczas gdy państwowa polityka tworzy najżyźniejszy grunt pod rozwój wyrachowanego łajdactwa.

Wolność jest tym dla kultury, czym jest uczciwość dla charakteru.

Wolność zaczyna się od świadomości, że nie istnieje nic takiego jak prawo do rządzenia.

Wolny handel to proces, dzięki któremu ludzie stają się przyjaciółmi nie będąc nawet znajomymi.

Wolny rynek jest jedynym prawdziwym dobrem publicznym, gdyż, będąc sumą dobrowolnych transakcji międzyludzkich, jest on jedynym dobrem, którego powstanie i istnienie spełnia kryterium ściśle jednomyślnej, a tym samym autentycznie publicznej akceptacji.

Wybór nie leży między porządkiem a anarchią, ale między uporządkowaną anarchią rynku a bezładną anarchią polityki.

Wyeliminować etatyzm to nie unieszkodliwić fizycznie rządzących, ale wyzwolić mentalnie rządzonych.

Wybór nie leży nigdy między uczynieniem podstawowych dóbr prawami a uczynieniem ich towarami, ale między uczynieniem ich przedmiotami wymiany a uczynieniem ich przedmiotami grabieży.

Wybór nie leży nigdy między wolnością a bezpieczeństwem, ale zawsze między bezpieczeństwem wolności a niebezpieczeństwem zniewolenia.

Wykształcenie pozwala na radzenie sobie z ignoranckimi przesądami. Zdrowy rozsądek pozwala na radzenie sobie z wykształconymi przesądami.

Wymówką drobnego rabusia jest to, że potrzebuje twoich pieniędzy, żeby pomóc sobie. Wymówką wielkiego rabusia jest to, że potrzebuje twoich pieniędzy, żeby pomóc tobie.

Zadaniem ekonomii jest wyjawianie ukrytego porządku społeczeństwa. Zadaniem polityki jest ukrywanie jawnego chaosu państwa.

Zadaniem etyki jest wytyczanie granicy między dobrem a złem. Zadaniem polityki jest jej zacieranie.

Zła ekonomia uczy, że bez państwa monopole zniszczyłyby rynek. Dobra ekonomia uczy, że bez państwa rynek zniszczyłby monopole.

Zła ekonomia uczy, że komputery są w stanie zaprojektować rynki. Dobra ekonomia uczy, że rynki są w stanie zaprojektować komputery.

Austriacka szkoła ekonomii a zyski inwestycyjne

W środowiskach osób zainteresowanych austriacką szkołą ekonomii pada często pytanie o to, czy znajomość ASE oferuje jakąkolwiek przewagę konkurencyjną w zakresie podejmowania decyzji inwestycyjnych czy też spekulacyjnych.

Myślę, że odpowiedź brzmi: i tak, i nie. Z jednej strony znajomość ASE z całą pewnością ubogaca analityczną perspektywę potencjalnego inwestora bądź spekulanta, pozwalając mu np. zrozumieć, że nabywanie udziałów spółek agresywnego wzrostu w momencie, gdy bańka kredytowa codziennie winduje indeksy giełdowe ku nowym historycznym maksimom, jest bardzo złym pomysłem (co jednak wcale nie musi oznaczać, że dobrym pomysłem jest zajmowanie na nich krótkich pozycji), podczas gdy zainwestowanie na jak najwcześniejszym etapie w rewolucyjny wynalazek finansowy, jakim są rzetelnie zaprojektowane zdecentralizowane kryptowaluty, jest pomysłem bardzo dobrym.

Z drugiej strony jednak, znajomość ASE powinna wiązać się ze świadomością, że interakcje społeczne - w tym te zachodzące na rynkach finansowych - skutkują powstawaniem nieredukowalnie złożonych ładów spontanicznych, w obrębie których ceteris niemal nigdy nie jest paribus, i to w bardzo wielu wymiarach. W związku z tym znajomość opisywanych przez ASE logicznie koniecznych relacji przyczynowych między różnymi zjawiskami gospodarczymi jest zupełnie niewystarczająca w zakresie planowania w czasie krótkoterminowych transakcji spekulacyjnych, podczas gdy w odniesieniu do długoterminowych transakcji inwestycyjnych może ona w wielu przypadkach okazać się niekonieczna (gdyż zyskowność dobrych transakcji tego drugiego typu powinna być w przeważającym stopniu niezależna od nieregularnych fluktuacji makroekonomicznych).

Podsumowując, inwestycyjna bądź spekulacyjna przewaga konkurencyjna wynikająca ze znajomości tajników ASE wydaje się być marginalna: tak samo jak tego rodzaju znajomość nie czyni skutecznego przedsiębiorcy, nie czyni ona również skutecznego uczestnika rynków finansowych. Jej szeroka społeczna znajomość jest za to warunkiem koniecznym autentycznie sprawnego funkcjonowania rynków finansowych oraz gospodarki jako takiej, co samo w sobie wyznacza ASE wystarczająco doniosłą rolę. Ci, którzy rozumieją wagę i znaczenie intelektualnego podziału pracy, nie powinni oczekiwać od niej więcej - tylko wówczas jej uważne zgłębianie będzie dla nich źródłem korzyści, a nie rozczarowań.

Friday, December 25, 2015

Trzy uwagi na temat zależności między austriacką szkołą ekonomii a libertarianizmem

1. ASE w żaden sposób nie stanowi cechy konstytutywnej libertarianizmu ani vice versa. ASE bada logiczną strukturę ludzkiego działania, a nie ocenia moralnie konkretne jego przejawy. Wszelkie twierdzenia formułowane w ramach ASE mają charakter opisowy i warunkowy (jeśli zrobi się X, to, ceteris paribus, rezultatem będzie Y), a nie wartościujący i zaleceniowy (X jest dobre, powinno się zrobić X). Ideologicznie częsty związek między ASE a libertarianizmem jest, logicznie rzecz biorąc, czysto przygodny.

2. Z subiektywizmu metodologicznego ASE w żaden sposób nie wynika subiektywizm etyczny. Wszelkie twierdzenia formułowane w ramach ASE dotyczą wyłącznie wartości w rozumieniu ekonomicznym (wartości dóbr i usług powiązanych relacjami przyczynowymi z elementami indywidualnych skal preferencji), nie wydając przy tym jakichkolwiek osądów względem tego, czy w obszarze nauk społecznych mamy prawo mówić o wartościach innego rodzaju, w tym np. o obiektywnych wartościach etycznych.

3. Powyższe nie zmienia niemniej faktu, że można przy konstruowaniu argumentów etycznych posiłkować się dorobkiem teoretycznym ASE (przykład: jako że ASE dowodzi logicznej niemożliwości racjonalnej alokacji zasobów w gospodarce socjalistycznej, i jako że nie da się uznać za etyczne dążenia do rzeczy logicznie niemożliwych [powinność implikuje możliwość], nie da się uznać za etyczne dążenia do stworzenia racjonalnie alokującej zasoby gospodarki socjalistycznej), a nawet posiłkować się dorobkiem teoretycznym etyki przy rozwijaniu ASE (przykład: jako że umów trzeba dotrzymywać, a istotnym spoiwem kapitałowej struktury produkcji są umowy wiążące jej "budowniczych", austriacka teoria kapitału powinna uwzględnić pojęcie kapitału moralnego). Tego rodzaju interdyscyplinarne przedsięwzięcia wymagają jednak gruntownej znajomości tematycznych granic obu wspomnianych dziedzin wiedzy oraz głębokiej świadomości ich tematycznej niezależności - w innym wypadku zamiast korzyści płynących z wzajemnej inspiracji będziemy mieli do czynienia wyłącznie z defektami płynącymi ze stworzenia potwora Frankensteina.

Monday, December 21, 2015

Etatyzm etatyzmowi nierówny, i co z tego wynika

Czym innym jest umiejętność uświadomienia sobie niemoralności i niegospodarności każdej formy etatyzmu, a czymś zupełnie innym jest umiejętność rzetelnego porównywania skali niemoralności i niegospodarności różnych form etatyzmu. Ta druga umiejętność jest znacznie ważniejsza od tej pierwszej, a zdecydowanie nie zawsze idzie z nią w parze.

Rozsądnym pierwszym krokiem na drodze wykształcenia w sobie tej drugiej umiejętności wydaje się przyjęcie, że tym relatywnie mniej groźna jest dana forma etatyzmu, im łatwiej prowokuje mniej lub bardziej spontaniczny, ale szeroko zakrojony, konsekwentny i potencjalnie skuteczny bunt wobec tzw. "władzy". Tego rodzaju podejście umożliwia ustrzeżenie się bliźniaczych błędów z jednej strony twierdzenia, że wewnętrzna instytucjonalna struktura danej formy etatyzmu nie ma żadnego realnego znaczenia, a z drugiej strony twierdzenia, że ma ona realne znaczenie niezależne od tego, czy i w jakim stopniu sprzyja skutecznej ekspresji pewnych idei i preferencji społecznych.

Brak umiejętności dokonywania tego rodzaju bardziej pogłębionych analiz sprawia nie tylko to, że nominalni antyetatyści nie są w stanie skutecznie działać na rzecz wolności osobistej, ale też to, że mogą wręcz jej szkodzić. Dopiero w warunkach konieczności dokonywania tego rodzaju refleksji na temat instytucjonalnych i ideowych fundamentów wolności osobistej okazuje się, czy za niewiele kosztującą deklaracją przywiązania do niej kryje się jej rzeczywiste rozumienie.

Friday, December 18, 2015

Anarchia rynkowa: chaos czy porządek?

Mój wykład pod tytułem "Anarchia rynkowa: chaos czy porządek?" wygłoszony na spotkaniu Koła Naukowego Myśli Wolnościowej "Praxis" działającego na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu (17 grudnia 2015).

Wednesday, December 16, 2015

Libertarianizm, konstytucjonalizm i siła pozorów

Można powtarzać za de Jasayem, że konstytucja to "pas cnoty, do którego pani sama posiada klucz". Można twierdzić, że model monteskiuszowski to jedynie symulacja konkurencji w obrębie (przemocowego) monopolu. Można sądzić, że "checks and balances" to jedynie pozór mający maskować immanentnie monopolistyczny charakter terytorialnego aparatu opresji. To wszystko prawda.

Stwierdziwszy jednak to wszystko, trzeba zadać kluczowe w tym kontekście pytanie: po co ta symulacja? Po co te pozory? Być może świadczą one o tym, że społeczeństwo - jakkolwiek podległe syndromowi sztokholmskiemu, każącemu mu wierzyć, że jakiejś "władzy" podporządkować się musi - mimo to zachowuje pewną zdrową świadomość, że "władza" ta nie powinna być zbyt silna, monolityczna i wewnętrznie zwarta. Być może wspomniane instytucje są odpowiedzią na tę świadomość, świadczącą o paralelnej świadomości tzw. "klasy rządzącej", że pewne grupy społeczne otwarcie zbuntują się przeciw zbyt skrajnym i aroganckim przejawom libido dominandi.

Wbrew pozorom pozory są ważne. A jeśli wystarczającą wagę przykłada do nich wystarczająco wiele osób, to mogą one stać się czymś więcej niż pozorami. Tam więc na przykład, gdzie pewne grupy społeczne są gotowe otwarcie i konsekwentnie buntować się przeciwko próbom naruszania pozoru instytucjonalnego osłabiania władzy poprzez jej wewnętrzne rozdrobnienie, tam owe grupy są w stanie faktycznie władzę osłabić. Temu zaś - przy wszystkich komplikacjach i niedoskonałościach rzeczonego rozwiązania - powinien przyklasnąć każdy, kto widzi najwyższą wartość społeczną w wolności osobistej.

Monday, December 14, 2015

The State is the Fruit, not the Root of All Evil

Some libertarians like to characterize the state as the root of all evil, but - if one wants to stick with this terminology - it can actually be much more aptly characterized as the fruit of all evil. It's not the source of aggression and violence, but their most advanced institutional manifestation. It not so much creates social vices as it channels them. Its power resides not in guns, bombs, and military bases, but in fundamentally misguided collective beliefs and desires.

In other words, the only revolution (or evolution) that can genuinely defeat it is a mental, intellectual, moral, and spiritual one, which - as such - can and must be orderly and peaceful. Please bear that in mind when talking of "smashing the state" or "starving the beast". Know thy enemy, lest ye become him.

Friday, December 11, 2015

Positive Anarchism and Cultural Entrepreneurship

I believe that the cultural entrepreneurship of liberty-minded individuals and organizations should be concentrated mainly on promoting and developing a "positive" kind of anarchism, which is not defined primarily in terms of what it opposes (institutionalized aggression, coercive collectivism, mental slavery, etc.), but in terms of what it stands for (competitive institutional entrepreneurship, peaceful global cooperation, voluntary organizational diversity, etc.).

This way the message of individual liberty can fully demonstrate its philosophical value while avoiding being poisoned and embittered by the inherently aggressive and antagonistic influence of statism. It does not mean that there is a dearth of situations in which the insanity and inhumanity of statism should be attacked with full force, but it does mean that focusing primarily on looking for such situations is psychologically draining and potentially destructive of one's intellectual morale, hence ultimately becoming counterproductive.

Anarchism, Minarchism, Theory, and Practice

Since gradualism in theory is perpetuity in practice, minarchism in theory is statism-as-usual in practice. In other words, even if you believe that libertarian anarchy (voluntary society) is an ideal unattainable in the foreseeable future, being a philosophical anarchist is still the best way to enact pragmatic intellectual and cultural changes in the direction of greater individual liberty and security of private property.

Thursday, December 10, 2015

Libertariańskie kontrowersje: wybór wypowiedzi

Cztery z najbardziej popularnych tzw. "libertariańskich kontrowersji" to w moim odczuciu kwestie anarchii, aborcji, imigracji i demokracji. Zdarzało mi się zajmować stanowisko we wszystkich z nich; poniżej zamieszczam wybór swoich wypowiedzi na te tematy. Być może posłużą one komuś jako narzędzie zmniejszające "koszty transakcyjne" prowadzenia stosownych dyskusji lub też umożliwiające zwracanie ich w kierunku nowych, bardziej złożonych problemów, których analiza pozwoli filozofii libertarianizmu na dalszy intelektualny i praktyczny rozwój.

Anarchizm/minarchizm:

1. Kilka uwag o stabilności libertariańskiej anarchii i możliwościach obronnych dobrowolnego społeczeństwa
2. Uwagi o stabilności libertariańskiej anarchii i możliwościach obronnych dobrowolnego społeczeństwa, część druga
3. Defense as a Private Good in a Competitive Order
4. Legal monocentrism and the paradox of government
5. Legal Polycentrism, the Circularity Problem, and the Regression Theorem of Institutional Development

Aborcja:

1. A Critique of Block on Abortion and Child Abandonment
2. Rejoinder to Block's Defense of Evictionism
3. Response to Block on Abortion, Round Three
4. Abortion, Libertarianism, and Evictionism: A Last Word

Imigracja:

1. Imigracja, terroryzm, pasożytnictwo i kultura
2. Własność, granice, imigracja i kryptoetatyzm
3. Libertarianizm, imigracja i konflikt kulturowy
4. Granice państwowe: immanentny instrument instytucjonalnej agresji, nie obrony prywatnej własności
5. "Własność publiczna" jako prakseologiczna sprzeczność: przyczyny, skutki i implikacje

Demokracja/monarchia:

1. Demokracja a monarchia, czyli wybór między dżumą a cholerą
2. Libertarianizm a właściwe rozumienie demokracji
3. Libertarianizm a kontestowanie głównego nurtu

Libertarianizm, prakseologia i wartości kulturowe

Od czasu do czasu podejmowane są próby wywiedzenia z czystej prakseologii wniosku, że przyjęcie pewnych konkretnych obyczajów i norm kulturowych jest warunkiem niezbędnym powstania społeczeństwa libertariańskiego. Na tej zasadzie argumentuje się na przykład, że jako iż produkcja i pokojowa wymiana dóbr jest, ceteris paribus, zawsze bardziej czasochłonna niż kradzież cudzych dóbr, powszechny szacunek dla zasady nieagresji i nienaruszalności własności prywatnej wymaga powszechnego szacunku dla cnoty powściągliwości, która jest nierozerwalnie związana z konserwatywną obyczajowością, aprobującą to, co przetrwało długotrwały proces selekcji kulturowej.

Tego rodzaju argumenty starają się jednak udowodnić zbyt wiele, wynosząc pewne konkretne cnoty czy przymioty charakteru, jak również powszechnie łączone z nimi typy obyczajowości, ponad inne cnoty i przymioty charakteru nie mniej istotne dla sprawnego funkcjonowania społeczeństwa libertariańskiego. Nawiązując do powyższego przykładu, powszechny szacunek dla zasady nieagresji i nienaruszalności własności prywatnej wymaga też szacunku dla przedsiębiorczości, czyli produktywnego, spostrzegawczego wymieniania i innowacyjnego przekształcania obiektów własności, to zaś wymaga szacunku dla cnoty odwagi, intelektualnej niezależności i niepokorności, stanowiących przeciwieństwo ściśle rozumianej obyczajowości konserwatywnej.

Podsumowując, członkowie sprawnie funkcjonującego społeczeństwa libertariańskiego musieliby wykazywać szacunek dla całego szeregu cnót i przymiotów charakteru, część z których budzi naturalne skojarzenia z obyczajowością konserwatywną, a część z których z obyczajowością progresywną. Ściślej rzecz ujmując, musieliby oni, zgodnie z antyczną zasadą jedności cnót, wypracować czy też stale wypracowywać między nimi intelektualny kompromis, pozwalający na ich wzajemne uzupełnianie się i wzmacnianie. Z tego względu błędne jest przypuszczenie, że czysto dedukcyjna refleksja na temat wartości takich jak wolność osobista i własność prywatna, czy też ich prakseologiczne fundamenty, jest w stanie powiązać je w sposób logicznie konieczny i ekskluzywny z jednym tylko typem (pokojowej) obyczajowości. Znacznie bardziej przekonujące jest przypuszczenie, że skuteczne wdrażanie tego rodzaju wartości wymaga umiejętności łączenia najlepszych cech jak największej liczby różnorodnych obyczajowości, w tym również tych pozornie przeciwstawnych. Innymi słowy, nie tylko obyczajowa różnorodność wymaga wolności, ale i wolność wymaga obyczajowej różnorodności.

Sunday, December 6, 2015

Markets Make Mistakes, but the State is a Mistake

Markets fail because people fail. However, markets also embody a drive toward continuous self-improvement: their "failures" are the means through which they become ever more successful, ever more capable of multiplying scarce goods and services of ever higher quality. On the other hand, politics not just fails, but it is a failure, a permanent and inherent one at that: the more it "succeeds" in accomplishing its goals, the more miserably it fails in making the world better, the more it plunges the world into the planned chaos of instutionalized violence, aggression, coercion, and parasitism.

In other words, embrace market "failures" as valuable lessons in the school of prudential virtues, but denounce and work against political "successes" by recognizing them as inevitable social tragedies waiting to happen. Side with the best, but not with the best for the worst.

"Własność publiczna" jako prakseologiczna sprzeczność: przyczyny, skutki i implikacje

Niniejszy wpis zawiera kilka uwag wyjaśniających, dlaczego zdecydowana większość zasobów znajdujących się pod kontrolą państwa to zasoby niczyje oraz co z tego wynika.

Zacząć należy od podkreślenia, że wejście z danym obiektem w relację własności wymaga spełnienia pewnych warunków natury zarówno normatywnej, jak i technicznej. Z normatywnego punktu widzenia właścicielem można się stać wyłącznie w wyniku pierwotnego zawłaszczenia zasobów niczyich poprzez ich produktywne przekształcenie albo wskutek zdobycia pewnych zasobów na drodze sekwencji dobrowolnych wymian, której początkiem był akt pierwotnego zawłaszczenia. Z technicznego natomiast punktu widzenia, implikowanego przez punkt powyższy, właścicielem danych zasobów może być wyłącznie ktoś, kto kiedykolwiek sprawował nad nimi wyłączną (tzn. prakseologicznie jednoznaczną) kontrolę.

Jeśli więc np. państwo odebrało komuś dom, w którym mieszkał, znacjonalizowało jego sklep czy fabrykę, itp., to z moralnego punktu widzenia zasoby te pozostają oczywiście własnością wywłaszczonego. Jeśli jednak doszło do odebrania przez państwo większej grupie osób części ich kapitału finansowego, który następnie został użyty do stworzenia wszelkiego rodzaju obiektów infrastrukturalnych, to obiekty te nie są własnością wywłaszczonych, ponieważ żaden z nich nie miał nigdy nad nimi jakiejkolwiek kontroli i - jak długo znajdują się one pod kontrolą wywłaszczyciela - z prakseologicznego punktu żaden z nich nie jest w stanie wespół z innymi wywłaszczonymi sprawować nad nimi jakiejkolwiek kontroli. Ich rzekome prawa decyzyjne znajdują się w tego rodzaju sytuacji w permanentnym i immanentnym konflikcie, co logicznie uniemożliwia ich wykorzystanie, a tym samym dowodzi, że tego rodzaju prawa nie istnieją.

Libertarianizm uznaje stosunkowo wąski katalog praw - odrzucając m.in. wszelkiego rodzaju "prawa pozytywne" - właśnie z uwagi na świadomość faktu, że prakseologiczna struktura rzeczywistości wymaga, aby realne prawa nie wchodziły ze sobą w logicznie konieczny konflikt. Tzw. "prawa pozytywne" generują tego rodzaju immanentne konflikty, gdyż są z definicji oparte na relacji pasożytniczej, a więc prawnie asymetrycznej - tym samym okazują się być nie uniwersalnymi prawami, ale arbitralnymi przywilejami. Podobnie jest z "prawami" do kontroli przymusowo wytworzonej "własności wspólnej" - roszczenia wszystkich wywłaszczonych na poczet jej stworzenia wchodzą ze sobą w immanentny i permanentny konflikt, co obnaża kategorię tego rodzaju "własności" jako pojęcie prakseologicznie wewnętrznie sprzeczne. Jako że natomiast jedyny realny kontroler tego rodzaju "własności" nie zdobył jej w sposób normatywnie uprawniony, jedyną pozostającą alternatywą jest uznanie, że jest to "własność" niczyja. Tego rodzaju konkluzja jest nie tylko jedyną konkluzją uprawnioną na gruncie prakseologicznej teorii własności i powiązanej z nią libertariańskiej teorii prawa, ale też jedyną konkluzją umożliwiającą uniknięcie absurdalnych tez takich jak ta, że korzystając z "własności" państwowej o autentycznie usługowym charakterze, takiej jak infrastruktura drogowa, narusza się zasadę nieagresji.

W momencie pociągnięcia wywłaszczyciela do odpowiedzialności karnej i zmuszenia go do uregulowania swoich długów, wytworzone przez niego zasoby z dużym prawdopodobieństwem przeszłyby na własność jego ofiar, jest to już jednak zupełnie osobna kwestia. Równie dobrze mogłoby się okazać, że dług wobec wywłaszczonych może zostać uregulowany jeszcze zanim nastąpi prywatyzacja wszystkich zasobów kontrolowanych dotychczas przez wywłaszczyciela (np. dlatego, że w międzyczasie ogromnie wzrosła rynkowa wartość niektórych z nich - niektóre okazały się np. polami roponośnymi, itp.), w wyniku czego pozostałe z tych zasobów będą mogły być pierwotnie zawłaszczone przez dowolną osobę bądź grupę osób, która je produktywnie zagospodaruje.

Nawet jeśli by jednak, per impossibile, założyć, że tzw. "własność publiczna" jest własnością wszystkich wywłaszczonych podatników, w żaden sposób nie uprawniałoby ich to do blokowania wstępu na nią osobom, które nie zostały nigdy wywłaszczone na poczet jej utrzymywania, w tym np. imigrantom. Jest tak dlatego, ponieważ tzw. "własność publiczna" okala wiele obszarów całkowicie niezagospodarowanych oraz porzuconych - zarośniętych chwastami łąk i skwerów, dzikich pól, zrujnowanych gospodarstw, itp. Obszary te stanowią więc w sensie prakseologicznym ziemię dziewiczą, blokowanie dostępu do której potencjalnym pierwotnym zawłaszczycielom stanowi naruszenie zasady nieagresji. Podobnie osoba, która otoczyłaby bezludną wyspę płotem, nie podejmując następnie żadnych prób jej zagospodarowania, musiałaby się liczyć z faktem, że inni mogliby podejmować próby sforsowania tegoż płotu - i mieliby do tego pełne prawo.

Podsumowując, wytworzona w ramach etatystycznej grabieży "własność publiczna" to "własność" niczyja, prakseologiczna sprzeczność uznanie której generuje jedynie normatywne absurdy i konserwuje bastiatowską "wielką fikcję". Warto mieć tego świadomość, jeśli chce się skutecznie działać na rzecz tego, aby kiedyś stała się ona własnością czyjąś, wraz ze wszystkimi tego pozytywnymi skutkami.

Libertarianizm jako interdyscyplinarny projekt

Ideowe zwycięstwo klasycznego liberalizmu i będąca jego praktycznym następstwem rewolucja przemysłowa wymagały współdziałania wielu dyscyplin wiedzy i obszarów kultury. W wymiarze duchowym przyczyniły się do nich indywidualistyczne tendencje protestantyzmu. W wymiarze filozoficznym elokwentna artykulacja przez myślicieli takich jak Locke i Overton koncepcji niezbywalnych, jednostkowych praw naturalnych. W wymiarze ekonomicznym równie elokwentna artykulacja przez myślicieli takich jak Smith i Ferguson koncepcji takich jak niewidzialna ręka i ład spontaniczny. W wymiarze technologicznym możliwość skutecznego rozpowszechniania powyższych idei dzięki upowszechnieniu i rozwojowi wynalazku prasy drukarskiej. Gdyby działania odbywające się na wszystkich powyższych płaszczyznach nie uzupełniały i nie wzmacniały się nawzajem, XIX-wieczny sukces wartości liberalnych i ich praktycznych następstw byłby niemożliwy.

Jeśli dziś chce się skutecznie przybliżać ideowe zwycięstwo libertarianizmu, rozumianego jako doprowadzenie tradycji klasycznego liberalizmu do jej logicznego zwieńczenia, wówczas należy zdać się na podobny rodzaj interdyscyplinarnej współpracy. Filozoficzne argumenty na temat zasady samoposiadania czy ekonomiczne argumenty na temat efektywności prawnego policentryzmu, jakkolwiek niezbędne, mogą okazać się tu niewystarczające - zbyt abstrakcyjne lub zbyt niszowe dla odpowiednio licznego grona odbiorców. Istnieje jednak wiele innych, komplementarnych dyscyplin, które można dziś z powodzeniem rozwijać w kierunku nie tylko w pełni zgodnym z libertariańską wizją społeczeństwa, ale też pod istotnymi względami tę wizję precyzującym.

W psychologii motywacji jest np. popularne pojęcie tzw. "przepływu" - stanu szczęśliwości wynikającego z pełnego zaangażowania się w czynność, która wymaga odpowiednich kompetencji intelektualnych i emocjonalnych, a jednocześnie wciąż stwarza dla angażującego się w nią, posiadającego owe kompetencje podmiotu godne podjęcia wyzwanie. Otwiera się tu szerokie pole do obszernej i przekonującej argumentacji - zarówno na polu teoretycznej refleksji, jak i praktycznego doradztwa - że tego rodzaju stan może regularnie osiągać wyłącznie osoba kierująca się szeroko rozumianym etosem wolnościowym, stawiającym na przedsiębiorcze myślenie i trening na bazie prób i błędów, z całą pewnością nie jest go natomiast w stanie osiągać osoba wychowana w duchu mentalnego zniewolenia charakterystycznego dla kultury tzw. "państwa opiekuńczego".

W nauce o zarządzaniu bardzo popularne jest pojęcie tzw. "gospodarki opartej na wiedzy". Tu z kolei otwiera się bardzo szerokie pole do obszernej i przekonującej argumentacji, że tego rodzaju gospodarka, charakteryzująca się bezprecedensowym dynamizmem, gwałtownym postępem innowacyjności i związanym z tym zwiększonym marginesem nieprzewidywalności, jest zupełnie nie do pogodzenia z ociężałym, bismarckowskim etatyzmem, próbującym planować ludziom życie od kołyski aż po grób, jest za to w pełni zgodna z wizją radykalnie policentrycznej, "antykruchej" anarchii rynkowej.

Ci wreszcie, którzy posiadają wiedzę z zakresu zarówno prawa, jak i informatyki, mają dziś ogromne pole do popisu w kwestii dogłębnego opisania znaczenia algorytmów opartych na rozproszonym zaufaniu w zakresie budowania autentycznie zdecentralizowanego i konkurencyjnego, a przez to autentycznie skutecznego systemu prawnego, nie muszącego posiłkować się wsparciem jakiegokolwiek monopolistycznego aparatu opresji.

Podsumowując, świat, w którym zorganizowana wolność ostatecznie zwycięży nad zorganizowaną agresją, powstanie tylko wówczas, gdy powstanie służąca temu, odpowiednio kompleksowa intelektualno-kulturowa podbudowa. Ta natomiast powstanie tylko wówczas, kiedy jej tworzenie przybierze odpowiednio interdyscyplinarny charakter, nie ograniczający się - przy pełnym podkreśleniu ich doniosłości - do aksjomatycznej filozofii moralnej i spekulatywnej teorii ekonomii. Stosownych obszarów do zagospodarowania - w zakresie zarówno teoretycznej refleksji, jak i przedsiębiorczej praktyki i kulturotwórczej edukacji - jest dziś pełno. Warto w pełni zdać sobie z tego sprawę, aby wszystkie te obszary w pełni wykorzystać.